Nie było tygodnia, by nie odwiedził naszej redakcji. Często tak po prostu, aby się przywitać, przekazać informację, usłyszeć czy skomentować weekendowe wydarzenia. W Jego zachowaniu widać było, że czeka na propozycję włączenia się do jakieś akcji podejmowanej przez nas, lub sam z taką propozycją występował. Ostatnio znów zobaczyłem Go w redakcyjnym pokoju. Jak zwykle uśmiechnięty, a widząc mnie przy komputerze, z sympatycznym przytykiem rzucił w moją stronę: – Ty znów heblujesz.
Często kierował te słowa do mnie, nawiązując do jednego z moich artykułów, w którym zrywam z prawie etatowym pisaniem do ŻP, pozostawiając sobie margines współpracy z gazetą. A heblowanie to zwrot zaczerpnięty od jednego z piłkarskich działaczy, który tak określał wydarzenia z meczu.
Nie przyjdzie już do redakcji, nie wytknie mi już heblowania. 10 listopada, jak grom z jasnego nieba gruchnęła w Przemyślu wiadomość, że KRZYSZTOF DOMINIAK nie żyje. Zmarł nagle, w wieku 60 lat, a jeszcze przed południem zaliczył kilka długości basenu na przemyskiej pływalni.
Krzysztof związany był ze światem kultury i sportu. Swoje zawodowe życie rozpoczynał jako pracownik łódzkiej Estrady, później pracował w Wojewódzkim Domu Kultury w Przemyślu, by wreszcie zająć się prywatnym biznesem w założonej z żoną w 1978 roku unikalnej pizzerii, którą nazwali „Galicyjską”.
W latach młodości uprawiał sport. W Witonii k. Łodzi, gdzie się urodził, grał w miejscowej drużynie piłkarskiej i to zamiłowanie do piłki, do sportu przywiózł ze sobą. Praca zawodowa absorbowała go na tyle, że nie mógł jej pogodzić z czynnym uprawianiem sportu. Ale rekreacyjnie czemu nie. Razem z przyjaciółmi z lokalnych mediów założył drużynę pod nazwą Publikator. Grał w niej, a gdy niespodziewanie odchodzili z niej zmarli koledzy, organizował im memoriały. W tym roku zebrał wszystkich żyjących, i tych z Witorni, i tych z Przemyśla, by razem zagrali pod szyldem Old Boys.
Bo Krzysztof nie znosił próżni. U Niego zawsze coś musiało się dziać, a że miał nieprzeciętne zdolności organizatorskie i przyjazny stosunek do ludzi, to i ludzie Go lubili. Wszędzie. W jednej z audycji telewizji TVN wybitny bard polskiego kabaretu Krzysztof Daukszewicz z niekłamaną szczerością serdecznie pozdrawia swego Przyjaciela z Przemyśla Krzysia Dominiaka, a ostatnio podczas piłkarskiego meczu w V lidze drużyny Motoru Grochowce i Fenixu Leszno uczciły Jego pamięć minutą ciszy.
Z redakcją Życia Podkarpackiego, a zwłaszcza z Fundacją Życia Podkarpackiego „Podaruj Dzieciom Radość”, organizującą imprezy na rzecz ubogich dzieci, nie rozstawał się. Wykorzystywaliśmy Jego Kontakty, zdolności organizacyjne. On kochał oddawać siebie innym i jakże trudno mi przychodzi wklepać w komputer pożegnalne „Cześć Jego Pamięci”. Krzysiu, będą o Tobie pamiętać.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No i czego to dowodzi ? ze pokornym należy być w życiu, ponieważ chodzenie z za bardzo zadartym nosem doprowadza do tego ze człowiek się potknie .W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
przed praca w WDK pracowal w WPHW w Przemyslu
No i czego to dowodzi ? ze pokornym należy być w życiu, ponieważ chodzenie z za bardzo zadartym nosem doprowadza do tego ze człowiek się potknie .W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
przed praca w WDK pracowal w WPHW w Przemyslu