Reklama

Żegnaj, Przyjacielu

16/11/2016 08:00

Nie było tygodnia, by nie odwiedził naszej redakcji. Często tak po prostu, aby się przywitać, przekazać informację, usłyszeć czy skomentować weekendowe wydarzenia. W Jego zachowaniu widać było, że czeka na propozycję włączenia się do jakieś akcji podejmowanej przez nas, lub sam z taką propozycją występował. Ostatnio znów zobaczyłem Go w redakcyjnym pokoju. Jak zwykle uśmiechnięty, a widząc mnie przy komputerze, z sympatycznym przytykiem rzucił w moją stronę: – Ty znów heblujesz.

Często kierował te słowa do mnie, nawiązując do jednego z moich artykułów, w którym zrywam z prawie etatowym pisaniem do ŻP, pozostawiając sobie margines współpracy z gazetą. A heblowanie to zwrot zaczerpnięty od jednego z piłkarskich działaczy, który tak określał wydarzenia z meczu.

Nie przyjdzie już do redakcji, nie wytknie mi już heblowania. 10 listopada, jak grom z jasnego nieba gruchnęła w Przemyślu wiadomość, że KRZYSZTOF DOMINIAK nie żyje. Zmarł nagle, w wieku 60 lat, a jeszcze przed południem zaliczył kilka długości basenu na przemyskiej pływalni.

Reklama

Krzysztof związany był ze światem kultury i sportu. Swoje zawodowe życie rozpoczynał jako pracownik łódzkiej Estrady, później pracował w Wojewódzkim Domu Kultury w Przemyślu, by wreszcie zająć się prywatnym biznesem w założonej z żoną w 1978 roku unikalnej pizzerii, którą nazwali „Galicyjską”.

W latach młodości uprawiał sport. W Witonii k. Łodzi, gdzie się urodził, grał w miejscowej drużynie piłkarskiej i to zamiłowanie do piłki, do sportu przywiózł ze sobą. Praca zawodowa absorbowała go na tyle, że nie mógł jej pogodzić z czynnym uprawianiem sportu. Ale rekreacyjnie czemu nie. Razem z przyjaciółmi z lokalnych mediów założył drużynę pod nazwą Publikator. Grał w niej, a gdy niespodziewanie odchodzili z niej zmarli koledzy, organizował im memoriały. W tym roku zebrał wszystkich żyjących, i tych z Witorni, i tych z Przemyśla, by razem zagrali pod szyldem Old Boys.

Reklama

Bo Krzysztof nie znosił próżni. U Niego zawsze coś musiało się dziać, a że miał nieprzeciętne  zdolności organizatorskie i przyjazny stosunek do ludzi, to i ludzie Go lubili. Wszędzie. W jednej z audycji telewizji TVN wybitny bard polskiego kabaretu Krzysztof Daukszewicz z niekłamaną szczerością serdecznie pozdrawia swego Przyjaciela z Przemyśla Krzysia Dominiaka, a ostatnio podczas piłkarskiego meczu w V lidze drużyny Motoru Grochowce i Fenixu Leszno uczciły Jego pamięć minutą ciszy.

Z redakcją Życia Podkarpackiego, a zwłaszcza z Fundacją Życia Podkarpackiego „Podaruj Dzieciom Radość”, organizującą imprezy na rzecz ubogich dzieci, nie rozstawał się. Wykorzystywaliśmy Jego Kontakty, zdolności organizacyjne. On kochał oddawać siebie innym i jakże trudno mi przychodzi wklepać w komputer pożegnalne „Cześć Jego Pamięci”. Krzysiu, będą o Tobie pamiętać.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jolka - niezalogowany 2016-11-16 11:39:33

    No i czego to dowodzi ? ze pokornym należy być w życiu, ponieważ chodzenie z za bardzo zadartym nosem  doprowadza do tego ze człowiek się potknie .W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kolega - niezalogowany 2016-11-16 13:47:20

    przed praca w WDK  pracowal  w  WPHW w  Przemyslu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama