W poniedziałek, 11 stycznia, pewien mieszkaniec Przemyśla zadzwonił na policję i zgłosił kradzież samochodu.
Skierowany przez dyżurnego patrol pojechał pod podany adres i policjanci razem ze zgłaszającym penetrowali przyległy teren. Trzy ulice dalej auto się znalazło, całe i nieuszkodzone. Wtedy wyszło na jaw, że mężczyzna był tak pijany, że zapomniał, gdzie zaparkował pojazd. To jednak nie wszystko.
Policjanci zostawili go przy samochodzie i jeszcze dobrze nie zdążyli odjechać, kiedy mężczyzna wsiadł do auta, odpalił silnik i ruszył, żeby zaparkować bliżej domu. Miał pecha, bo policjanci wrócili i kazali mu dmuchnąć w alkomat. Wynik – ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. W rezultacie mężczyzna odzyskał auto, ale stracił prawo jazdy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To podobni jak PO donosi na Polskę do KE.
Albo jak PiS donosi na Polaków do Putina.
złośliwe pajace tylko czekają żeby obywatelowi dowalić mandat albo uprzykrzyć życie. W normalnym kraju najpierw sprawdziliby stan trzeźwości poźniej dopilnowali zeby nie stworzył niebezpieczeństwa, tutaj odwrotnie .Co nie zmienia faktu ze beka z typa :D
I oni są z siebie dumni pluje na takie prawo mogli go odstawić do domu nawet napisać drukowanymi literami gdzie jest auto a jak pisać nie umieli to nagrać się na poczcie na jego tel .
brawo reszta milicjantów tez tak jezdzi
To podobni jak PO donosi na Polskę do KE.
Albo jak PiS donosi na Polaków do Putina.
złośliwe pajace tylko czekają żeby obywatelowi dowalić mandat albo uprzykrzyć życie. W normalnym kraju najpierw sprawdziliby stan trzeźwości poźniej dopilnowali zeby nie stworzył niebezpieczeństwa, tutaj odwrotnie .Co nie zmienia faktu ze beka z typa :D