Reklama

Żmudna walka o lewoskręt. Czy musiała tyle trwać?

Ponad półroczną batalię musiała stoczyć pani Katarzyna, mieszkanka ulicy Węgierskiej w Przemyślu, o to, by – nie ryzykując mandatu – móc wyjechać ze swojej posesji w stronę Przemyśla. Mimo pozytywnej decyzji stosownego organu od spraw bezpieczeństwa, działającego przy magistracie, nie mogła doczekać się zmiany oznakowania jezdni. Sprawę udało się w ubiegłym tygodniu doprowadzić do końca. Jak twierdzi ZDM w Przemyślu, przeszkodą była niesprzyjająca pogoda.

Prosta – wydać by się mogło – sprawa utknęła w martwym punkcie z powodu... niesprzyjającej aury.

Taki właśnie powód zaniechania wykonania pozytywnej decyzji,  wydanej przez Komisję ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, podaje Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu.

Jak twierdzi pani Katarzyna Raczkowska, problem z wyjazdem w lewo, w kierunku Grunwaldzkiej, z posesji zlokalizowanej przy ulicy Węgierskiej, po raz pierwszy dał się jej i jej najbliższym we znaki w ubiegłym roku.

Latem 2022 r., po tym, jak drogowcy wykonywali tutaj prace drogowe związane z nawierzchnią i chodnikiem i odmalowywali oznakowanie poziome, przed wyjazdem z ich posesji pojawiła się podwójna ciągła (wcześniej wszystko było zatarte, wyjazd w lewo nie stanowił więc problemu).

Reklama

– To bardzo krótki odcinek, ale umiejscowiony akurat przed naszą posesją. Brak przerywanej linii wedle przepisów uniemożliwia nam skręt w lewo, więc żeby pojechać w stronę Grunwaldzkiej, musimy najpierw skręcić w prawo i dojechać do stacji paliw, tam nawrócić i dopiero wtedy zjechać do Grunwaldzkiej.
Niby szczegół, ale jak człowiek kilka razy dziennie zmuszony jest wykonywać taki manewr, może mieć dość, tym bardziej że mieszkańcy posesji obok takich utrudnień nie mają, bo przed ich wyjazdem jest linia przerywana – opisują problem pani Katarzyna, jej mąż i jej ojciec Andrzej.

Reklama

Ostatni z wymienionych przypłacił wyjazd z posesji w lewo mandatem. Przekroczył[paywall] linię ciągłą, więc został ukarany.

– Po tej sytuacji zaczęliśmy szukać rozwiązania – mówi pani Katarzyna.

Zdecydowali się interweniować w urzędzie, zwracając się 3 sierpnia 2022 r. z pismem, w którym wystosowali prośbę o zmianę oznakowania poziomego, czyli linii P-4 (ciągłej) na wysokości swojej posesji na przerywaną, co umożliwiłoby im wykonywanie lewoskrętu bez ryzyka łamania przepisów drogowych.

W piśmie zwrotnym zapewniono ich, że sprawę rozpatrzy na najbliższym posiedzeniu Komisja ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego przy urzędzie miasta. I tak też się stało. Wspomniany organ pochylił się nad tematem, podejmując decyzję pozytywną, o czym mieszkańcy posesji przy ul. Węgierskiej  poinformowani zostali w stosownym piśmie, nadanym 22 września.

Sekretarz miasta poinformował w nim, że zlecił Zarządowi Dróg Miejskich w Przemyślu realizację zadania, czyli przemalowanie oznakowania, w terminie do dnia 31 października 2022 r., przy sprzyjających warunkach atmosferycznych. I właśnie te ostatnie stały się języczkiem u wagi całej sprawy.

Reklama

Błyskawiczne malowanie

Podczas naszej wizyty u pani Katarzyny w poniedziałek, 17 kwietnia, usłyszeliśmy:

– Mamy już kwiecień 2023 roku, a ja nadal nie mogę wyjeżdżać w stronę miasta, czyli w lewo. Muszę nawracać na pobliskiej stacji Watkem. Kontaktowałam się 7 i 21 listopada z Zarządem Dróg (na dowód rozmówczyni pokazuje historię połączeń w telefonie komórkowym – przyp. red.) i prosiłam dwóch radnych o wstawienie się w mojej sprawie, ale niewiele to dało.
Zarówno w pierwszej, jak i drugiej rozmowie telefonicznej usłyszałam, że zmiany nie są jeszcze naniesione na mapy, co opóźniło wykonanie. Padło też zapewnienie, że wszystko zostanie pomyślnie załatwione. Nic się jednak w tej sprawie nie zadziało.

Reklama

Następnego dnia po naszej wizycie u pani Katarzyny skontaktowaliśmy się z Zarządem Dróg Miejskich w Przemyślu, zwracając się z pytaniem o to, co spowodowało, że sprawa lewoskrętu ugrzęzła w martwym punkcie.

– Powiedziałbym raczej, że utknęła z zimowym punkcie. W najbliższych dniach zostanie to wykonane, może w końcu warunki pogodowe nam się poprawią. Wiosnę mamy, jaką mamy – usłyszeliśmy od szefa wspomnianej instytucji Jacka Cieleckiego.

– Na dobrą sprawę do końca kwietnia prowadzimy akcję sprzątania miasta po zimie. Ulica Węgierska nie została jeszcze nawet oddana po sprzątaniu. Trudno malować po czymś, co jest niepozamiatane po zimie – dodał.

Reklama

Jak dowiedzieliśmy od samej zainteresowanej jeszcze tego samego dnia służby drogowe pojawiły się na Węgierskiej i wymalowały linię przerywaną przy wyjeździe z jej posesji. Cała sprawa znalazła więc szczęśliwy finał i w zasadzie tą konkluzją można by zamknąć temat.

Pytanie jednak, czy w okresie od 22 września do 31 października ub. r. (terminie wyznaczonym na wykonanie decyzji odnośnie zmiany oznakowania) rzeczywiście ani przez moment nie było okienka pogodowego, które pozwoliłoby służbom na realizację zadania?

– 17 kwietnia z zastąpieniem linią przerywaną linii ciągłej na bardzo krótkim odcinku drogowcy uwinęli się błyskawicznie – zrelacjonowała nam pani Katarzyna.

Reklama


fot.U. Gielo
ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama