To był bardzo pracowity tydzień dla piłkarzy ręcznych SRS NIKO Przemyśl. W ciągu 6 dni rozegrali trzy mistrzowskie mecze. Wszystkie wygrane! Najpierw pokonali na wyjeździe SPR Grunwald Ruda Śląska, potem u siebie SMS ZPRP II Kielce, wreszcie na koniec maratonu – KSSPR Końskie. Dzięki temu ekipa Piotra Kroczka awansowała na 5. miejsce w tabeli. Wysoką porażką w Zawierciu zakończyli natomiast sezon szczypiorniści SPR Orła Przeworsk.
Mecz z popularnymi „Koniami” był najlepszym ekipy Piotra Kroczka spośród wspomnianych trzech. Przemyślanie byli cierpliwi. Nie podpalali się, nie frustrowali chwilowymi błędami. Jakby czekali, aby rywal się „wystrzelał”. Ten najwyżej prowadził w 9. min. Po bramce Damiana Falasy było 4:7. Mądre przejmowanie inicjatywy gospodarze rozpoczęli między 13. a 15. min. Rzucili cztery bramki z rzędu i w 15. min po raz pierwszy poczuli smak prowadzenia. Dał go Patryk Walczyk (10:9). Ale to nie był koniec konsekwencji i sumiennego budowania przewagi. Gospodarze zanotowali kolejny bardzo dobry fragment i serię 5:1. W 20. min Konrad Łuczyński trafił na 15:11. W 27. min było 20:16 po bramce znakomicie dysponowanego w tym spotkaniu Daniela Dutki. Dwa ostatnie słowa należały jednak do gości, co mogło zwiastować wielkie emocje w II odsłonie.
Tych jednak nie było. Nie było, bo to jak przemyślanie weszli w drugie 20 minut aż chciało się oglądać i bić brawa przy otwartej kurtynie. Mocno w defensywie, skutecznie w ataku. Pierwsze 8 minut SRS NIKO wygrał aż 6:1 i stał się panem sytuacji. W 38. min było 26:19. Nie popełniał błędów. Nie miał większych chwil przestoju. Kontrował wynik. Jeden jedyny raz, kiedy kibice mogli nieco zadrżeć, miał miejsce w 49. min, kiedy Sebastian Włoskiewicz zmniejszył straty do 3 bramek – 31:28. Na więcej gospodarze „Koniom” nie pozwolili. Cenne, że na parkiecie pojawili się wszyscy zawodnicy wpisani do protokołu. Po udanych akcjach D. Dutki (54. – 35:29) rywal zrozumiał, że tego dnia nie ma czego szukać w hali POSiR. Pogodzili się z zasłużoną porażką.
Meczem z Viretem CMC w Zawierciu SPR Orzeł zakończył sezon. Zakończył wysoką porażką, bo gospodarze wciąż walczą o udział w Turnieju Mistrzów o awans do Ligi Centralnej i jeśli prezentują normalną dyspozycję, są poza zasięgiem niemal wszystkich zespołów w tej lidze. Goście walczyli do 11. min. Prowadzili wówczas 3:5 po bramce Marcina Wajdy. Potem, niestety, przyszedł istny armagedon. Gospodarze grali kapitalnie. Trafiali jak chcieli i skąd chcieli. Fragment między 11. a 19. min wygrali aż 9:1 i w zasadzie wyzuli ten pojedynek z jakichkolwiek emocji. W 19. min wygrywali 12:6 i z każdą kolejną minutą budowali swoją dominację na parkiecie. Jedynym, który próbował się przeciwstawić ich dominacji, był Kacper Bednarz. To dzięki niemu w 49. min „Armia Leliwa” przegrywała jeszcze w przyzwoitych rozmiarach – 27:21. 5 minut później wszystko jednak wróciło do normy. Było 31:21 po trafieniu Mateusza Grzegorczyka i gospodarze spokojnie dowieźli wysoką wygraną do ostatniej syreny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze