Reklama

– Geodeta nas oszukał i pomniejszył powierzchnię naszej działki – mówi mieszkaniec

31/10/2017 18:00

Zdaniem Pawła Tereszko geodeta dopuścił się oszustwa i poświadczenia nieprawdy podczas rozgraniczenia działek. W efekcie działka jego matki została uszczuplona o 3 ary. – Wszystko zostało wykonane prawidłowo – odpowiada Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej w Przemyślu, które wykonywało zadanie.

Paweł Tereszko reprezentuje swoją matkę, mieszkankę Oleszyc. Sprawa dotyczy jej działki leśnej położonej w miejscowości Bihale w gminie Wielkie Oczy. Działka sąsiaduje z terenem należącym do Nadleśnictwa Jarosław. To właśnie ono wystąpiło o przeprowadzenie rozgraniczenia. Pracował nad tym geodeta z Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej (BULiGL) w Przemyślu. Efekt jest taki, że powierzchnia działki pani Tereszko zmniejszyła się o ok. 3 ary.

 

P. Tereszko: – Geodeta poświadczył nieprawdę

Jej syn twierdzi, że geodeta wyznaczył granice pomimo miarodajnych, wiarygodnych dokumentów[paywall] pozyskanych z zasobów Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Lubaczowie. Według niego geodeta poświadczył nieprawdę w protokole granicznym, pisząc, że słupki betonowe odszukane w terenie są znakami granicznymi 814 i 849. Jako dowód podaje szkic polowy wykonany w wyniku pomiarów i mapa z rozgraniczenia nieruchomości. Jak mówi, na mapie są wskazane właściwe punkty graniczne, a geodeta wskazał położenie słupków betonowych odszukanych w terenie. Co więcej, P. Tereszko twierdzi, że to Nadleśnictwo Jarosław przesunęło słupki graniczne, czym pomniejszyło własność jego matki.

Reklama

– Nie przesuwaliśmy słupków – zapewnia Tadeusz Ogonowski, nadleśniczy Nadleśnictwa Jarosław.

Pan Paweł potwierdza, że jego matka podpisała protokół graniczny, ale z tego dokumentu i ze szkicu granicznego nie wynika zmiana powierzchni nieruchomości. – Wręcz przeciwnie, powierzchnia działki pozostaje bez zmian – zauważa P. Tereszko.

 

BULiGL: – Nie przesuwaliśmy granicy

O wyjaśnienie problemu zwróciliśmy się do BULiGL. Otrzymaliśmy tą samą, obszerną odpowiedź, jaka została skierowana do P. Tereszko.

Czytamy w niej, że punkty graniczne zostały ustalone w obecności zainteresowanych stron, a później pani Tereszko nie skorzystała z prawa wglądu do akt sprawy. „Położenie punktów granicznych nr 814 i 849 w terenie i przebieg całej granicy działki pomiędzy tymi punktami podczas czynności rozgraniczenia w trakcie okazania granic został przez obydwie strony postępowania zaakceptowany jako istniejąca granica bezsporna” – napisał dyrektor Biura Stanisław Bazan.

Reklama

Dyrekcja zapewnia, że geodeta nie zmienił przebiegu granicy w terenie i nie pozbawił pani Tereszko własności. Zaznacza, że gdyby tak się stało działka nadleśnictwa uległaby zwiększeniu, a stało się odwrotnie – ona również się zmniejszyła.

Tłumacząc tę kwestię S. Bazan posługuje się zawiłym i specjalistycznym językiem, pisząc m.in.: „Zmiana ta wynika z graficznego przesunięcia na mapie ewidencji gruntów (nie w terenie) granic całej działki nr 259 (nadleśnictwa – przyp. PB) ze wszystkimi rozgraniczanymi działkami o stałą wartość matematyczną (tzw. wektor)”.

Reklama

Dyrektor podkreśla, że aby uzyskać dokładną powierzchnię działki pani Tereszko, należałoby również ustalić jej granicę z kolejną działką nr 261, a to nie było przedmiotem zadania.

P. Tereszko nie przekonują te wyjaśnienia. Mówi, że nikt nie potrafi mu wytłumaczyć skąd wynika zmiana powierzchni i gdzie został o tym fakcie poinformowany. – Dość wnikliwie zapoznałem się z prawem geodezyjnym i dokumentami tej sprawy. Prawnik, z którym to konsultuję w pełni podziela moje stanowisko – mówi.

Zainteresował sprawą Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Przemyślu oraz

Wojewódzkiego Inspektora  Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego w Rzeszowie. Żadna z tych instytucji nie dopatrzyła się jednak błędów geodety. Nikt też potrafił udzielić mu satysfakcjonującej odpowiedzi, wyjaśniając nieścisłości – które zdaniem pana Pawła – pojawiły się w dokumentacji.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    leon - niezalogowany 2017-11-01 07:39:29

    Wcale mnie to nie dziwi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    as - niezalogowany 2017-11-05 16:59:48

    Jeśli wspomniany geodeta  wykonywał wcześniej  jakieś usługi  dla instytucji samorządowej , to nie dziwi takie zachowanie . Na miejscu poszkodowanego  wezwał bym Jaworowicz a, powiadomił posłów  z PiS-u ,senatorów , oprócz sprawy sądowej . A jeśli się okaże ,ze geodeta kombinował , to zabranie  na parę latek prawa do wykonywania zawodu . To powinno poskutkować  na przyszłość 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Duńkowiczki - niezalogowany 2017-11-07 16:09:53

    Wypisz, wymaluj! Mam identyczną sytuację. Rzekomo "uprawniony geodeta" (ale dodatkowo zatrudniony w Starostwie przemyskim) p. Andrzej L. z wioski pod Przemyślem zamiast dokonać podziału działki (na co dostał zlecenie) to w porozumieniu z ojcem właściciela innej działki dokonał rabunku pasa przyległego do drogi publicznej mojej działki. Wprowadził to jako operat do Starostwa, a tam jego koledzy bez wymaganego sprawdzenia mu to przyjęli.Niestety! Sprawa została wykryta i skierowano zawiadomienie do Prokuratury (jest dochodzenie).Morał? Chorym jest układ, kiedy podmiot gospodarczy (geodeta uprawniony) pracujący na własny rachunek jest równocześnie pracownikiem organu samorządowego, który winien go nadzorować. Tak właśnie jest w Starostwie Powiatowym w Przemyślu, i to jest chore i korupcjogenne. Czy tak winien funkcjonować SAMORZĄD?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama