Zdaniem Pawła Tereszko geodeta dopuścił się oszustwa i poświadczenia nieprawdy podczas rozgraniczenia działek. W efekcie działka jego matki została uszczuplona o 3 ary. – Wszystko zostało wykonane prawidłowo – odpowiada Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej w Przemyślu, które wykonywało zadanie.
Paweł Tereszko reprezentuje swoją matkę, mieszkankę Oleszyc. Sprawa dotyczy jej działki leśnej położonej w miejscowości Bihale w gminie Wielkie Oczy. Działka sąsiaduje z terenem należącym do Nadleśnictwa Jarosław. To właśnie ono wystąpiło o przeprowadzenie rozgraniczenia. Pracował nad tym geodeta z Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej (BULiGL) w Przemyślu. Efekt jest taki, że powierzchnia działki pani Tereszko zmniejszyła się o ok. 3 ary.
Jej syn twierdzi, że geodeta wyznaczył granice pomimo miarodajnych, wiarygodnych dokumentów[paywall] pozyskanych z zasobów Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Lubaczowie. Według niego geodeta poświadczył nieprawdę w protokole granicznym, pisząc, że słupki betonowe odszukane w terenie są znakami granicznymi 814 i 849. Jako dowód podaje szkic polowy wykonany w wyniku pomiarów i mapa z rozgraniczenia nieruchomości. Jak mówi, na mapie są wskazane właściwe punkty graniczne, a geodeta wskazał położenie słupków betonowych odszukanych w terenie. Co więcej, P. Tereszko twierdzi, że to Nadleśnictwo Jarosław przesunęło słupki graniczne, czym pomniejszyło własność jego matki.
– Nie przesuwaliśmy słupków – zapewnia Tadeusz Ogonowski, nadleśniczy Nadleśnictwa Jarosław.
Pan Paweł potwierdza, że jego matka podpisała protokół graniczny, ale z tego dokumentu i ze szkicu granicznego nie wynika zmiana powierzchni nieruchomości. – Wręcz przeciwnie, powierzchnia działki pozostaje bez zmian – zauważa P. Tereszko.
O wyjaśnienie problemu zwróciliśmy się do BULiGL. Otrzymaliśmy tą samą, obszerną odpowiedź, jaka została skierowana do P. Tereszko.
Czytamy w niej, że punkty graniczne zostały ustalone w obecności zainteresowanych stron, a później pani Tereszko nie skorzystała z prawa wglądu do akt sprawy. „Położenie punktów granicznych nr 814 i 849 w terenie i przebieg całej granicy działki pomiędzy tymi punktami podczas czynności rozgraniczenia w trakcie okazania granic został przez obydwie strony postępowania zaakceptowany jako istniejąca granica bezsporna” – napisał dyrektor Biura Stanisław Bazan.
Dyrekcja zapewnia, że geodeta nie zmienił przebiegu granicy w terenie i nie pozbawił pani Tereszko własności. Zaznacza, że gdyby tak się stało działka nadleśnictwa uległaby zwiększeniu, a stało się odwrotnie – ona również się zmniejszyła.
Tłumacząc tę kwestię S. Bazan posługuje się zawiłym i specjalistycznym językiem, pisząc m.in.: „Zmiana ta wynika z graficznego przesunięcia na mapie ewidencji gruntów (nie w terenie) granic całej działki nr 259 (nadleśnictwa – przyp. PB) ze wszystkimi rozgraniczanymi działkami o stałą wartość matematyczną (tzw. wektor)”.
Dyrektor podkreśla, że aby uzyskać dokładną powierzchnię działki pani Tereszko, należałoby również ustalić jej granicę z kolejną działką nr 261, a to nie było przedmiotem zadania.
P. Tereszko nie przekonują te wyjaśnienia. Mówi, że nikt nie potrafi mu wytłumaczyć skąd wynika zmiana powierzchni i gdzie został o tym fakcie poinformowany. – Dość wnikliwie zapoznałem się z prawem geodezyjnym i dokumentami tej sprawy. Prawnik, z którym to konsultuję w pełni podziela moje stanowisko – mówi.
Zainteresował sprawą Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Przemyślu oraz
Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego w Rzeszowie. Żadna z tych instytucji nie dopatrzyła się jednak błędów geodety. Nikt też potrafił udzielić mu satysfakcjonującej odpowiedzi, wyjaśniając nieścisłości – które zdaniem pana Pawła – pojawiły się w dokumentacji.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jeśli wspomniany geodeta wykonywał wcześniej jakieś usługi dla instytucji samorządowej , to nie dziwi takie zachowanie . Na miejscu poszkodowanego wezwał bym Jaworowicz a, powiadomił posłów z PiS-u ,senatorów , oprócz sprawy sądowej . A jeśli się okaże ,ze geodeta kombinował , to zabranie na parę latek prawa do wykonywania zawodu . To powinno poskutkować na przyszłość
Wypisz, wymaluj! Mam identyczną sytuację. Rzekomo "uprawniony geodeta" (ale dodatkowo zatrudniony w Starostwie przemyskim) p. Andrzej L. z wioski pod Przemyślem zamiast dokonać podziału działki (na co dostał zlecenie) to w porozumieniu z ojcem właściciela innej działki dokonał rabunku pasa przyległego do drogi publicznej mojej działki. Wprowadził to jako operat do Starostwa, a tam jego koledzy bez wymaganego sprawdzenia mu to przyjęli.Niestety! Sprawa została wykryta i skierowano zawiadomienie do Prokuratury (jest dochodzenie).Morał? Chorym jest układ, kiedy podmiot gospodarczy (geodeta uprawniony) pracujący na własny rachunek jest równocześnie pracownikiem organu samorządowego, który winien go nadzorować. Tak właśnie jest w Starostwie Powiatowym w Przemyślu, i to jest chore i korupcjogenne. Czy tak winien funkcjonować SAMORZĄD?
Mam tak samo jutro idę wyjaśniać sprawę .Moja działka została pomniejszona o 3 ary w akcie własności mam 8 a na akcie notarialnym 5 .Pomozcie jak mam zgłosić to to Prokuratury
geodeci niektórzy od lat kradną za milczącą zgodą bez nadzoru PODGiK oraz zleceniodawców a organy kontroli dają zielone światło od 1980 r
na jednym operacie w terenie ok 6 kradieży i podmiany dokumentów prawnych z ewidencji działek i KW34-100
Wcale mnie to nie dziwi.
Jeśli wspomniany geodeta wykonywał wcześniej jakieś usługi dla instytucji samorządowej , to nie dziwi takie zachowanie . Na miejscu poszkodowanego wezwał bym Jaworowicz a, powiadomił posłów z PiS-u ,senatorów , oprócz sprawy sądowej . A jeśli się okaże ,ze geodeta kombinował , to zabranie na parę latek prawa do wykonywania zawodu . To powinno poskutkować na przyszłość
Wypisz, wymaluj! Mam identyczną sytuację. Rzekomo "uprawniony geodeta" (ale dodatkowo zatrudniony w Starostwie przemyskim) p. Andrzej L. z wioski pod Przemyślem zamiast dokonać podziału działki (na co dostał zlecenie) to w porozumieniu z ojcem właściciela innej działki dokonał rabunku pasa przyległego do drogi publicznej mojej działki. Wprowadził to jako operat do Starostwa, a tam jego koledzy bez wymaganego sprawdzenia mu to przyjęli.Niestety! Sprawa została wykryta i skierowano zawiadomienie do Prokuratury (jest dochodzenie).Morał? Chorym jest układ, kiedy podmiot gospodarczy (geodeta uprawniony) pracujący na własny rachunek jest równocześnie pracownikiem organu samorządowego, który winien go nadzorować. Tak właśnie jest w Starostwie Powiatowym w Przemyślu, i to jest chore i korupcjogenne. Czy tak winien funkcjonować SAMORZĄD?