Reklama

– Który chłopiec nie marzył o lotnictwie? – rozmowa z Zenonem Andrzejewskim

28/02/2026 14:32

Rozmowa z Zenonem Andrzejewskim, Przemyślaninem z dziada pradziada, autorem około 250 artykułów o wybitnych Przemyślanach: żołnierzach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, adwokatach, lekarzach, nauczycielach, artystach, naukowcach. Niedawno ukazał się I tom jego „Antologii biografii przemyskich”.

Panie Zenonie, podczas naszej rozmowy będę korzystał z materiału biograficznego, który przygotowała Pana córka. Ukończył Pan Studium Nauczycielskie w Przemyślu, specjalność: historia z wychowaniem muzycznym. Przepracował Pan całe zawodowe życie w Pogotowiu Opiekuńczym przy ul. Jasińskiego w Przemyślu jako nauczyciel oraz pedagog. Praca ciekawa, nielekka, ale z badaniami historycznymi niewiele związana. Kiedy zrodziło się u Pana zainteresowanie historią?

– Historią zainteresowałem się już w liceum, w „Słowaku”, którego jestem absolwentem. Z kolei w przemyskim Studium Nauczycielskim poznałem wybitnych historyków: dr. Aleksego Gilewicza, dr. Franciszka Persowskiego i panią magister Janinę Zbrożek. Byłem ich nieoficjalnym asystentem, co sprowadzało się do wyszukiwania i przynoszenia na zajęcia map (śmiech). Im wiele zawdzięczam, szczególnie w kwestii metodologii i dociekań historycznych.

Reklama

Pierwszy artykuł opublikował Pan w 1981 r. w czasopiśmie WTK („Wrocławski Tygodnik Katolików”) wydawanym przez PAX. Był to „Lekarz z bastionu śmierci” o urodzonym w Przemyślu obrońcy Westerplatte, szykanowanym przez UB majorze Mieczysławie Słabym*. Przez kilka lat prowadził Pan dziennikarskie śledztwo, które zwieńczyła oficjalna rehabilitacja majora. Czy ten pierwszy artykuł zdefiniował Pana zainteresowania i poszukiwania biograficzne?

– W dużym stopniu tak. Na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku w Przemyślu było bardzo głośno o kapitanie Henryku Jaskule, który rozsławił miasto i Polskę swoim samotnym rejsem dookoła ziemi bez zawijania do portu. W tamtym czasie regularnie spotykałem się z Władysławem Mazurem*, byłym marynarzem. Podczas jednego ze spotkań zapytałem: – Panie Władziu, kto jeszcze z Przemyśla zasługiwałby na taką pamięć i szacunek potomnych? – Major Słaby – padła krótka odpowiedź. Tak zaczęły się moje dociekania historyczne związane z postacią wielkiego patrioty, który zniknął z oficjalnej historii polskiej wojskowości, dociekania zakończone, jak Pan wspomniał, panie Arturze, oficjalną rehabilitacją bohatera z Westerplatte. W redakcji WTK zastanawiali się długo, ponad rok, czy mój tekst wydrukować, ale zdążyli przed stanem wojennym. Rzeczywiście, ten pierwszy artykuł określił charakter i zakres moich poszukiwań historycznych. Wskazał mi drogę, którą mam iść.

Reklama

W artykule „Rozkaz: zamknąć most” jako pierwszy opisał Pan sprawę „dobrych Niemców” Maxa Liedtkego i Alberta Battela* i getta przemyskiego. Na kanwie tego wydarzenia powstał film Zablokować most w reżyserii Roberta Młynarskiego. Przez lata spotykał się Pan ze Zbigniewem Chabasiewiczem* i Kazimierzem Gurbielem* – obaj walczyli w II wojnie światowej na Zachodzie. Obaj związani z Przemyślem. Z tego czasu pochodzą Pana artykuły o Monte Cassino, gdzie walczył K. Gurbiel. Opisał Pan historię sfabrykowanego oskarżenia wobec polskich żołnierzy o mordowanie niemieckich jeńców na Monte Cassino. Zarówno w pierwszym artykule, o majorze Słabym, jak i tym o dobrych Niemcach, o Monte Cassino i następnych podejmował Pan trudne, mało znane i ryzykowne tematy. Dlaczego?

– Dobór kolejnych tematów i poszukiwań był konsekwencją pierwszego artykułu o majorze Mieczysławie Słabym. Pracując w Pogotowiu Opiekuńczym, po dyżurach nocnych miałem dzień, czasem dwa dni wolne. Wie pan, ja byłem „pionkiem”. Nie należałem do partii. Nie robiłem kariery naukowej. Nikt z „góry” nie interesował się mną, ani tym, co w wolnym czasie robię i czy jest to prawomyślne – a ja często wsiadałem w pociąg i poszukiwałem po całej Polsce świadków wydarzeń przemilczanych przez oficjalną historię. Szukałem adresów byłych żołnierzy z Przemyśla, którzy po wojnie zostali na Zachodzie. Pisałem do nich do USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, RPA. Jeśli żyli, najczęściej przysyłali mi wspomnienia i zdjęcia.

Reklama

Pana zainteresowania historyczne ogniskują się głównie wokół osób związanych z Przemyślem, wojskowością, szczególnie z historią lotnictwa i lotnikami. Skąd takie zainteresowania?

 

– Lotnictwo i lotnicy to była elita Polskiej Armii. Zainspirowała mnie postać Mieczysława Adamka, asa lotnictwa w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Walczył w Dywizjonie Kosynierów Warszawskich. Jego matka mieszkała w Przemyślu, więc ten trop przemyski również miał znaczenie. Poza wszystkim, niech mi pan pokaże małego chłopca, który nie interesuje się lotnictwem i który nie marzył o byciu lotnikiem. Gdy do Przemyśla przyjeżdżał na urlop Bolek Sawiak, który ukończył dęblińską „Szkołę Orląt”, i szedł ulicą w swym stalowo-błękitnym mundurze, to przyciągał spojrzenia wszystkich, nie tylko przemyskich gimnazjalistek.

Reklama

Przez długi czas tylko gromadził Pan materiały. Na ich publikację zdecydował się Pan zainspirowany między innymi, artykułami Mieczysława Nyczka, Jana Miszczaka, śp. Wacława Burzmińskiego – ówczesnych redaktorów „Nowin Rzeszowskich” i „Życia Przemyskiego”, obecnie „Życia Podkarpackiego”. Miałem przyjemność zamieszczać Pana teksty już podczas mojej redaktorskiej kadencji. Drukował Pan również w „Pograniczu”, „Naszym Przemyślu”, „Roczniku Przemyskim”, „Przemyskim Przeglądzie Kulturalnym”. Jednak dopiero kilka tygodni temu ukazała się Pana pierwsza książka: „Antologia biografii przemyskich”. Zawiera 43 biografie osób, które odegrały ważną rolę w historii Przemyśla. W ocenie historyka dr. Lucjana Faca, wybitnego regionalisty, Pana książka jest rewelacyjna. Dlaczego musieliśmy na nią tak długo czekać?

– Bardzo dużo Przemyślaków służyło w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Z samej dzielnicy koło kościółka na Błoniach rekrutowali się lotnicy, czołgiści i przedstawiciele innych formacji. Skrzętnie gromadziłem przez te wszystkie lata materiały, które mi przysyłali. Listy, zdjęcia, dokumenty. Utrzymywałem z nimi stały kontakt. Pisałem artykuły. Miałem takie poczucie, że nie mogę tracić czasu. Było dla mnie jasne, że ci ludzie szybko odchodzą, a z nimi ich historie. Bezpośredni kontakt z osobami, o których pisałem, był zawsze dla mnie jako historyka najcenniejszy. Chciałem zebrać jak najwięcej relacji „z pierwszej ręki”. Natomiast przygotowanie książki jest czasochłonne i wymaga wielu działań organizacyjnych i coraz bardziej zaawansowanych technicznie, w czym nie jestem dobry. Jednak dałem się w końcu przekonać dr. Lucjanowi Facowi i mojej córce Agnieszce, bez pomocy których „Antologia biografii przemyskich” pewnie by się nie ukazała.

Reklama

W przygotowaniu jest jej drugi tom z ponad 40 biografiami. Kiedy ją otrzymają czytelnicy?

– O to trzeba zapytać wydawcę, czyli dyrekcję Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej…

Mam nadzieję, że niebawem. Pana antologia jest fascynująca dla każdego Przemyślanina i tych, którzy polubili to miasto. Która z opisywanych postaci jest dla Pana najważniejsza?

– Wymienię trzy osoby. Ksiądz Julian Michalec. To był idol mojej młodości. Wyjątkowa osoba. Wywarł wpływ na mnie jako człowieka i całą moją życiową postawę w dorosłym życiu. Opisałem to w artykułach: „Nigdy go nie zapomnę” i „On mnie niesie”. Druga osoba: Zbigniew Chabasiewicz. Oficer gen. Stanisława Maczka. Odważny, dwukrotnie ranny w boju, utalentowany sportowiec. Po wojnie wrócił do Przemyśla. Inni uciekali, dekowali się, chowali się za granicą. Bali się wywózki „na białe niedźwiedzie”. Zbigniew Chabasiewicz całe swoje życie poświęcił dla Przemyśla i jego rozwoju. Przyjaźniłem się z nim i często zasięgałem u niego porad życiowych. Imponowała mi jego perfekcyjna znajomość języka angielskiego. Z tych, których nie znałem osobiście, ważną postacią jest major Mieczysław Słaby. Z jego historią wiąże się mój początek jako historyka i największy sukces intelektualny.

Reklama

Dzięki Pana historycznym pasjom wiele osób związanych z Przemyślem zostanie na zawsze w pamięci potomnych. Czy właśnie taka jest rola historyka i historii? Zatrzymać w czasie konkretnego człowieka? Ich historie mają nas czegoś nauczyć? Jeżeli tak, to czego?

– Ludzie, o których pisałem, zasługiwali na zatrzymanie w czasie. Niektórzy dokonywali bohaterskich czynów, często poświęcając swoje życie. Inni swoim życiem i pracą służyli mieszkańcom rodzinnego miasta. Bardzo bym sobie życzył, aby biografie moich bohaterów były przykładem dla młodego pokolenia.

Reklama

Dziękuję za rozmowę.

Artur Wilgucki

„Antologia biografii przemyskich”. Tom 1. Wydawca: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, 2025

 

*Mieczysław Mikołaj Słaby (1905—1948) – kapitan, lekarz Wojska Polskiego II RP i major ludowego Wojska Polskiego, obrońca Westerplatte, ofiara represji UB. Odznaczony Orderem Virtuti Militari.

 

*Max Liedtke i dr Albert Battel to oficerowie Wehrmachtu, którzy 26 lipca 1942 roku w Przemyślu zamknęli most na Sanie, uniemożliwiając SS deportację Żydów do obozu zagłady w Bełżcu i ratując im życie. Obaj odznaczeni medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Reklama

 

*Zbigniew Chabasiewicz (1922—1993) – polski działacz społeczny i samorządowy, podporucznik Polskich Sił Zbrojnych, nauczyciel języka angielskiego, w latach 1981–1982 prezydent Przemyśla.

 

* Kazimierz Gurbiel (1918—1992) – kapitan Wojska Polskiego, żołnierz 2. Korpusu Polskiego, dowódca pierwszego patrolu, który 18 maja 1944 r. dotarł do ruin klasztoru na Monte Cassino.

 

*Władysław Mazur (1919—2003) – st. marynarz, w czasie II wojny światowej walczył na okrętach ORP „Garland” i ORP „Błyskawica”. Autor książki „Wyspy ostatniej nadziei”. Ojciec i dziadek znanych aktorów, Kazimierza Mazura seniora i juniora.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/02/2026 14:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama