Reklama

– Las potrzebował i potrzebuje mądrej ingerencji człowieka Rozmowa z zastępcą dyrektora do spraw gospodarki leśnej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Janem Mazurem.

28/03/2023 16:57

Czy las w okolicach Makowej i Arłamowa ma jeszcze coś wspólnego z puszczą reliktową? Czy ekolożkę, względnie ekologa, można polubić? Dlaczego wycina się jodły o rozmiarach pomnikowych? Czy powstanie Turnicki Park Narodowy? Odpowiada zastępca dyrektora do spraw gospodarki leśnej RDLP w Krośnie Jan Mazur.

Pan nie lubi ekologów?

– Przeciwnie. Lubię i szanuję. Pracuję z nimi od wielu lat, czasem po kilkanaście godzin dziennie. To leśnicy zatrudnieni w nadleśnictwach. Absolwenci szkół leśnych i kierunkowych wyższych uczelni. Często z naukowymi tytułami. Dbają o przyrodę, ciągłość lasu, ekosystem realnie, profesjonalnie, systemowo. Na podstawie skrupulatnie opracowanych operatów, za których realizację prawnie, podkreślam, prawnie odpowiadają nadleśnictwa i dyrekcja Lasów Państwowych. 

A tych z Inicjatywy Dzikie Karpaty, którzy pikietują w Makowej od prawie dwóch lat w obronie starych drzew Pan lubi?

Reklama

– Nie zgadzam się z nimi. Z ich akcyjnym działaniem, przeważnie połączonym, tak jak w Makowej, z brakiem respektu dla obowiązującego prawa. Nie zgadzam się z ich przekonaniem o skuteczności biernej ochrony lasów w Polsce. Co dobrego wyniknie z takiego podejścia, dowiemy się za 400 lat. To czas kształtowania się lasu naturalnego. Może ostatnie się jakaś jodła, a może nie. Nie wiemy. Chorujący las trzeba leczyć. Dla leśnika kluczowa jest ciągłość i trwałość lasu.  

W 2023 Nadleśnictwo Krasiczyn planuje wycinkę 262 drzew o wymiarach pomnikowych, Nadleśnictwo Bircza 55. Ekolodzy z Inicjatywy Dzikie Karpaty napisali w tej sprawie petycję do dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Zebrali pod nią prawie 18 tys. podpisów. Jak Pan to skomentuje?

Reklama

– Nadleśnictwo Bircza zinwentaryzowało takich drzew około 4 tysięcy. Nadleśnictwo Krasiczyn podobną liczbę. Usuniecie pewnej liczby drzew o wymiarach pomnikowych, procentowo bardzo niewielkiej, poprzedzone jest dokładną analizą. Każde drzewo jest obejrzane, sfotografowane, opatrzone wnioskiem, z jakiego powodu przeznaczono je do usunięcia. 

Jakie najczęściej są to powody?

– Zarządzenie[paywall] numer 9 dyrektora regionalnego Lasów Państwowych w Kroście podaje: bezpieczeństwo publiczne, przyczyny hodowlane, stan sanitarny i zdrowotny lasu.   

Reklama

Na czym polegają przyczyny hodowlane, sanitarne i zdrowotne, bo bezpieczeństwo wydaje się powodem dość oczywistym?

– Duże drzewo ma rozbudowaną koronę. Pod spodem rośnie młodnik. Duże drzewo zabiera młodemu pokoleniu światło i wodę. Podam przykład. W młodniku bukowym, który ma 10, 15 lat, usuwa się przedrosty, czyli nie te najgorsze drzewa. Usuwa się właśnie drzewka najgrubsze. Dlatego, że one źle oddziałują na pozostałe drzewa w młodniku. Na ich prawidłowy i równomierny rozrost. To normalna wymiana pokoleń. 

Reklama

Ekolodzy twierdzą, że najstarsze drzewa wycinacie z powodów ekonomicznych. Chociaż w terenach podgórskich i górskich się to nie opłaca.

– Taką tezą sami dostarczają nam uzasadnienia. Wycinamy te drzewa z powodów hodowlanych. Lasy Państwowe obowiązuje ustawa, która obejmuje wszystkie funkcje lasu: społeczną, produkcyjną i gospodarczą. Pozyskanie drewna dla polskiej gospodarki, które jest efektem prac pielęgnacyjnych w lasach gospodarczych, to nasz obowiązek, a nie widzimisię. Zabawni są niektórzy celebryci gardłujący o ekologii, a prezentujący swoje poglądy na tle drewnianych mebli czy domów, w których wiele konstrukcji nadal wykonuje się z drewna. Skąd ono ma się brać? Od takich „liderów” światowej produkcji jak Rosja? 

Reklama

Zapachniało polityką…

– Napisaliście w ŻP o konferencji zorganizowanej przez nas w Rzeszowie. Wcześniej w Birczy, poświeconej wynikom badań nad jemiołą, która zaatakowała podkarpackie jodły. Efekty badań są porażające. Ponad 50 procent badanego drzewostanu w Nadleśnictwie Krasiczyn i Bircza jest zaatakowana tym chwastem. Dlaczego o tym mówię? Na konferencje zaprosiliśmy parlamentarzystów wszystkich opcji politycznych. Samorządowców, naukowców, przyrodników, naszych oponentów, inaczej niż my pojmujących dobro i przyszłość lasu. My nie uchylamy się przed merytoryczną dyskusją. 

Reklama

Jakie jest stanowisko Lasów Państwowych w kwestii powołania Turnickiego Parku Narodowego?

– Zanim odpowiem za Lasy Państwowe, odpowiem w swoim imieniu. Jestem zdecydowanie przeciwny. 

Pana stanowisko dotyczy tylko TPN?

– Nie. Jestem zdecydowanie przeciwny tworzeniu kolejnych parków narodowych i rezerwatów w Polsce. 

Dlaczego?

– Był Pan kiedyś w Białowieskim Parku Narodowym? 

Nie.

– To niech pan pojedzie. Serce się kroi. Obumierający las, zadeptywany przez tysiące turystów. No ale granty na kolejne teoretyczne badania, mało komu przydatne, są realizowane. Zabrałem kiedyś mojego ojca, też leśnika, do Magurskiego Parku Narodowego. Rozpłakał się, jak zobaczył, w jakim stanie są „jego” drzewa. „Nigdy więcej mnie tu nie przywoź” – poprosił. Jestem leśnikiem z dziada pradziada. Z trudem przyjmuję różne głupstwa wypowiadane na temat lasu, nadleśnictw, leśników. Mamy takie, a nie inne warunki klimatyczne. Susze długoterminowe, klęski żywiołowe. Las potrzebował i potrzebuje mądrej ingerencji człowieka. Leśnicy są za czynną ochroną przyrody. Tworzenie kolejnych enklaw typu parki czy rezerwaty tylko zaszkodzą lasom. Podkreślam: to moje prywatne zdanie. A co do Lasów Państwowych. Jeżeli polskie władze podejmą decyzje o utworzeniu Turnickiego Parku Narodowego, przekonają samorządy lokalne do zmiany decyzji, która na dzisiaj jest jednoznacznie na nie dla TPN, to my cóż, „ręce po szwach” i wykonamy polecenia ustawodawcy. 

Reklama

A co z pikietującymi w Makowej? Widzi Pan jakieś rozwiązanie?

– Tak. Zainstalowaliśmy na parkingu w Makowej planszę. Są to reprodukcje unikatowych zdjęć lotniczych wykonanych w 1944 przez wycofujących się ze Wschodu Niemców. Widać na nich, czarno na białym, w jakim stanie faktycznym były w tamtym okresie, zaciekle bronione przez ekologów fragmenty lasów w Makowej. W okolicach Arłamowa, Jamnej, Łomnej, Leszczyn, Kalwarii, Grąziowej, Makowej, Rybotycz było kilka tysięcy gospodarstw. Na każdy dom przypadało minimum 60 kubików drewna budulcowego. Do tego 20 kubików rocznie na opalanie. Ci ludzie mieli bardzo konkretny dylemat: ile potrzeba gruntów ornych, by wyżyć, a ile lasu, aby mieć zabezpieczenie cieplne i budulec. Prowadzono bardzo intensywną gospodarkę leśną. Zdjęcia pokazują, gdzie były wyręby. Jak rozległe. I jak to wygląda obecnie, po ponad 50 latach. Mam nadzieję, że ta prezentacja uzmysłowi bezprzedmiotowość protestu. Mówienie o reliktowym charakterze arłamowskich lasów jest nadużyciem. Co nie zmienia faktu, że trzeba o ten piękny fragment polskiej przyrody dbać. Co leśnicy robili, robią i wierzę, że będą robić.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    baraniecka.bozena_381 2023-03-28 18:19:39

    Panie Dyrektorze, proszę ruszyć zza biurka i zobaczyć jak wygląda ta wasza "mądra gospodarka "- w lesie w Krzywczy, na Średniej, w Birczy. ŻENADA.  WSTYD.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gradzinka69_475 2023-03-30 07:58:52

    Mądra gospodarka? Pffff. Chyba mądre dbanie o stan własnego portfela LP, ludzi, nas mają w głębokim. Ważne by kasa się zgadzała. Jak leśnik może być przeciwny powołaniu PN? To wyższa forma ochrony. Nie widzi sprzeczności? Tu gada że chce i chroni a tu że PN beeee. Hipokryta 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama