Rozmowa z posłanką do Parlamentu Europejskiego Elżbietą Łukacijewską (PO).
– Do tej tragedii, w demokratycznym, nowoczesnym państwie, nigdy nie powinno dojść. Obowiązujące w Polsce przepisy odbierają kobiecie prawo wyboru. Przepisy decydują za kobietę: życie czy śmierć. Ta sytuacja i tragedia pani Izy zniechęca wiele kobiet do ciąży.
Dzisiaj ciąża w Polsce to ryzyko. Być może tragedia[paywall] z Pszczyny otworzy rządzącym oczy. Może zmienią prawo tak, aby jeżeli płód jest w fazie letalnej, gdy nie ma nadziei na przeżycie, na dłuższe życie poza organizmem matki, a jednocześnie zagraża życiu matki, najważniejsze będzie życie kobiety. Chciałabym w to wierzyć. Nie rozumiem, co się dzieje w Polsce. Dlaczego jest taka nienawiść do kobiet? Dlaczego za wszelką cenę politycy chcą być sumieniem kobiet?
Dlaczego kobiety mają być bohaterkami, których życie jest nieważne. Odnoszę wrażenie, że rządzących, ale i wielu tych, którzy sprzyjają obowiązującym przepisom, bardziej interesuje płód od poczęcia do narodzenia, a zupełnie nie interesują się człowiekiem – dzieckiem po narodzeniu. To jest bardzo smutne.
– Nie rozumiem, dlaczego ginekolodzy nie protestują. Nie wskazują, jaka tragedia może spotkać kolejne osoby, kobiety, całe rodziny. Tak jak w przypadku pani Izy. To jest tragedia dla dziecka, męża, matki. Ta dziewczyna mogła żyć. Iza chciała i miała dla kogo żyć. Nie wiem, czy lekarze zrobili wszystko.
Czy rozumieli, na co skazują kobietę? Wiem natomiast, że dzisiejsze prawo na jednej szali stawia życie kobiety, a na drugiej odpowiedzialność karną lekarza. Ale lekarze są zobowiązani do ratowania życia. Wiadomo było w tej konkretnej sytuacji, że życia płodu nie uratują, ale mogli uratować życie matki. Lekarze będą postępować zgodnie z obowiązującym prawem. Wiele informacji przekazywanych przez kobiety ze szpitali na to wskazuje.
Lekarze nie narażą swoich rodzin na sytuację, że za niezgodną z prawem pomoc kobiecie pójdą do więzienia. Niestety obecne przepisy powodują, że przysięga Hipokratesa traci na wartości. Staram się zrozumieć lekarzy, bo nikt nie chciałby stracić zwodu, pójść do więzienia, ratując czyjeś życie. Z drugiej strony mogę im tylko współczuć. Większość z nich ma straszne dylematy moralne, jak zachować się w takiej sytuacji. Dlatego kobiety są odsyłane, nie mają odpowiedniej informacji, nie mają przedstawionego wyboru.
– Ja jako polityczka słyszę krzyk rozpaczy kobiet, matek i tych dziewczyn, które chciałyby być matkami. Proszę zobaczyć, co się dzieje w Polsce. Coraz trudniej dostać się na badania prenatalne. Jeżeli dziecko ma wady letalne czy wykazana jest niepełnosprawność, czy zagrożenie życia, nikt nie daje kobiecie wyboru, możliwości podjęcia decyzji. Decyzji, z którą kobieta będzie musiała żyć. Nikt z nas nie jest Bogiem i nikt nie ma prawa wymagać heroizmu od kobiety i nikt nie prawa być sumieniem kobiety.
Nie znamy jej sytuacji. Bardzo często kobiety, które zdecydują się urodzić niepełnosprawne dziecko, są zostawiane przez męża. Same zmagają się z wychowaniem dziecka, codziennym, olbrzymim trudem.
– Bardzo żałuję, że nie zachowano kompromisu aborcyjnego. Dzisiaj już nie ma do niego powrotu. We wszystkich krajach UE, oprócz Malty, jest możliwość dokonania aborcji do 12 tygodnia. Ja absolutnie nie chciałabym, żeby aborcja była środkiem antykoncepcyjnym, dlatego powinna być prowadzona mądra polityka informacyjna, zaczynająca się od edukacji seksualnej. Od uświadamiania młodym ludziom, którzy coraz wcześniej zaczynają inicjację seksualną, że może się ona wiązać z chorobami wenerycznymi. Coraz mniej w Polsce o tym się mówi. Nie mówi się o AIDS, a AIDS niestety jest i szaleje. Młodym ludziom nie mówi się o konsekwencjach. W Polsce brakuje edukacji seksualnej, brakuje wsparcia dla kobiet, pomocy kobietom, gdy się zdecydują wychować niepełnoprawne dziecko. Nie mam wpływu na to, że emocje są dzisiaj tak rozhuśtane, ale zawsze będę stała po stronie kobiet.
– Restrykcyjne prawo aborcyjne nie zmniejsza liczby aborcji. Pokazują to wszystkie statystyki. Kobiety wykształcone, które dobrze zarabiają, nie mają dzisiaj problemu z udaniem się do innego kraju UE i poddaniem się aborcji. Polki wyjeżdżały i będą wyjeżdżać w celu dokonania jej.
W najgorszej sytuacji będą kobiety niezamożne, ze wsi i małych miejscowości. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że będą skazane na różne metody średniowieczne, zagrażające ich zdrowiu i życiu.
– Zdrowie to kompetencja krajów członkowskich. Rezolucja jest tylko sygnałem dla tych, których ona dotyczy. Że jesteśmy z nimi, wspieramy, prosimy czy domagamy się od rządzących zmian. Oczywiście nie ma mocy prawnej. Ale ma moc dyplomatyczną.
Obawiam się, że w przypadku naszego kraju rezolucja nie zrobi wrażenia na rządzących. Jest to jednak bardzo ważny sygnał dla kobiet w Polsce. I tych Polaków, także mężczyzn, którzy rozumieją, w jak trudnej sytuacji są dzisiaj Polki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze