Niepowodzenie z młodziutkim zespołem SPR Górnika jest dla przemyślan, delikatnie mówiąc, wstydliwe. Wydawało się po wcześniejszej prezencji, że ekipa Piotra Kroczka z takimi rywalami powinna sobie spokojnie radzić. Niestety, demony przeszłości wróciły.
Kiedy naprawdę dobrymi, kolektywnymi, charakteryzującymi się wielką ambicją i chęcią spotkaniami w I rundzie rozgrywek piłkarze ręcznie SRS NIKO zaskarbiali sobie kibiców, którzy coraz liczniej zaczęli pokazywać się na ich meczach, w trzech kolejnych pojedynkach zespół kompletnie przestał funkcjonować. Przede wszystkim w defensywie. 42 stracone bramki w Zawierciu, 45 w Ostrowcu Świętokrzyskim i 43 w Zabrzu to dramat.
Do absolutnej rzadkości należy (a kto wie, czy nie jest to jakiś „rekord świata”), aby jeden zawodnik rzucił w meczu piłki ręcznej 20 bramek. Adrian Trójniak. Chłopak ma skończone 18 lat, jest skrzydłowym i zupełnie skompromitował obronne umiejętności SRS NIKO. Tak, rzucił w pojedynkę przemyślanom aż 20 bramek!
Mecz zaczął się zgodnie z planem, bo od dwóch trafień Kacpra Kielara (3. min – 0:2). I to byłoby na tyle, co tego dnia wspólnego z piłką ręczną mieli goście. Kolejne sześć minut przegrali 7:1 i w 9. min młodziutki zabrski zespół wygrywał 7:3. W 58. min zabrzanie wygrywali 42:36. Wówczas przyjezdni przypomnieli sobie, że właśnie grają mecz o mistrzowskie punkty. Rozpoczęli szaleńczą pogoń, która, na szczęście, nie zakończyła się powodzeniem. Bo za tak fatalny styl gry w defensywie, kompletnie nic się im od losu nie należało. Oprócz jednego: zasłużonej porażki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze