Do kolejnej skandalicznej sytuacji doszło w Wojewódzkim Szpitalu im. św. o. Pio w Przemyślu. 2-letnia dziewczynka przypadkowo połknęła jednozłotową monetę. W przemyskiej placówce przez kilka godzin nikt nie był w stanie jej pomóc, mimo tego, że ciągle wymiotowała i się dławiła. Wysłano ją wraz z przerażonymi rodzicami do szpitala w Rzeszowie!
Adrianna Sanocka ma 2 latka i mieszka w Świętem w gminie Radymno. 7 września br. w godzinach popołudniowych jej starszy brat przy kuchennym stole zaczął liczyć własne oszczędności wyciągnięte ze skarbonki. Większość to były monety. Ada stała tuż obok. Nieoczekiwanie dla wszystkich porwała jedną z nich i włożyła do buzi. Mama natychmiast zareagowała, każąc dziecku wyciągnąć pieniążek z buzi. – Ada słucha. Chciała to zrobić, ale najpierw się roześmiała. A jak się śmieje, wygina główkę do tyłu. Moneta wpadła jej do przełyku – opowiada mama dziewczynki. – Kiedy utknęła w przewodzie pokarmowym, zaczęła bardzo mocno wymiotować. Próbowałem jej na różne sposoby pomóc, ale to nic nie pomagało, więc błyskawicznie wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do szpitala na Monte Cassino w Przemyślu. Gdybyśmy wiedzieli, co nas czeka, od razu popędzilibyśmy do szpitala w Rzeszowie – dodała[paywall].
Państwo Sanoccy trafili na izbę przyjęć. – Mimo że widziała, że dziecko jest blade jak ściana i ledwo oddycha, pani powiedziała na wstępie, że nie może nas przyjąć bez numeru PESEL Ady. Przecież mógłbym go podać później... – rozpoczął opowieść ojciec dziewczynki Tomasz Sanocki. – Przypomniałem sobie, że mam go w telefonie. Podałem. Pani kazała nam iść na chirugię dziecięcą. Lekarz popatrzył na małą i powiedział, że on nic nie widzi i trzeba zejść na laryngologię. Pobiegliśmy. Lekarz pełniący dyżur ponoć nie był specjalistą laryngologiem, popatrzył i kazał małej otworzyć buzię. Nic nie zobaczył, kazał zejść jeszcze niżej na prześwietlenie. Pobiegliśmy. Ada cały czas wymiotowała, więc proszę sobie wyobrazić, jak wyglądałem. Pod drzwiami rtg. widniała karteczka: proszę dzwonić, więc zadzwoniłem. Raz, drugi, trzeci. Po jakimś czasie wychodzi pani i pyta, dlaczego tak dzwonię? Trochę czekaliśmy, ale wreszcie zrobili prześwietlenie i wysłali nas na chirurgię dziecięcą. Lekarz powiedział, że coś jest. Nie tego oczekiwaliśmy, bo że coś jest, wiedzieliśmy sami. Po 20 minutach powiedzieli nam, że w Przemyślu nie ma warunków, aby dziecku wyciągnąć tę monetę i musimy pojechać do Rzeszowa. Jeśli dobrze zrozumiałem z powodu braku anestezjologa, a być może laryngologa specjalisty, a być może z powodu braku odpowiedniego sprzętu. Powiem szczerze, że nie pamiętam już dlaczego, taki byłem zdenerwowany. Już nic z tego nie wiedziałem – kontynuuje opowieść T. Sanocki.

fot.Mariusz Godos
2-letnia Adrianna Sanocka wymiotowała i dławiła się, mimo to przemyscy lekarze kazali rodzicom jechać do Rzeszowa.
Spanikowani, bo w każdej chwili mogło dojść do tragedii, zgodzili się na transport do Rzeszowa, bo nie mieli wyjścia. Rozpoczęło się czekanie na karetkę pogotowia. – Czekamy dziesięć minut, dwadzieścia, pół godziny. Ada ciągle wymiotowała, była coraz bardziej blada, coraz słabiej oddychała. Popędziłem do tego lekarza i zdenerwowany pytam, co się dzieje? Czy ta karetka jedzie po nas z Rzeszowa? Okazało się, że ratownicy medyczni nie byli na miejscu, a musieli przyjechać ze swoich domów. Dlatego tyle czasu to zajęło, a poza tym dostali informację ze szpitala, że muszą jechać do rzeszowskiego szpitala z dzieckiem z ciałem obcym w uchu – wyjaśnił pan Tomasz.
– Mąż pojechał naszym samochodem, my z Adą karetką. Oddychała tylko przez nos, w pewnym momencie śluz zaczął jej go zatykać, ale jakoś dojechaliśmy. Lekarze w Rzeszowie powiedzieli, że nie ma zagrożenia życia i że szybko wyciągną jej tę monetę. Trwało to piętnaście minut. Szybciutko ją wybudzili. Po kilkunastu minutach mogła już jeść i pić. Od zrobienia zdjęcia rtg. do wyjęcia jej pieniążka z przełyku upłynęły aż cztery godziny! Cztery godzin nerwów i niepewności – dopowiedziała mama Ady.
– Tak być nie powinno. Jakieś głupawe procedury, wiele niedomówień, niezdecydowania. Nie jesteśmy z Przemyśla, a tu ktoś nam mówi: idźcie sobie tam i tam. Przecież nie znamy tak ogromnego budynku. Nie tak wyobrażałem sobie szpital wojewódzki. Biegaliśmy bez sensu po piętrach. A gdyby ta moneta w tym czasie się przesunęła, ułożyła w przełyku inaczej i Ada by się udusiła? Nawet nie chcę o tym myśleć – podsumował T. Sanocki.
Oddział laryngologiczny w szpitalu wojewódzkim na Monte Cassino istnieje tylko z nazwy. Przed procedurą połączenia Szpitala Miejskiego z przychodnią kolejową oddział laryngologii szpitala na Słowackiego zapewniał pełną opiekę w nagłych przypadkach. Obecnie jest on zawieszony, a personel oddelegowany do pracy w szpitalu wojewódzkim – jak sami twierdzą – bez możliwości podejmowania jakichkolwiek działań.
Do 1 września br. działał na oddziale laryngologii szpitala wojewódzkiego tzw. „dyżur pod telefonem”. Pełniło go kilku doświadczonych laryngologów, którzy w razie potrzeby w stanach nagłych (m.in.: ciała obce dróg oddechowych i pokarmowych, masywne urazy głowy i szyi, krwotoki z górnych dróg oddechowych, nagłe duszności krtaniowe itp.), na wezwanie lekarza dyżurnego, stawiali się w miejscu pracy i wykonywali procedury wysokospecjalistyczne, wymagające podjęcia szybkich, profesjonalnych decyzji i działań ratujących życie i zdrowie pacjentów. Dyżur jednak został zlikwidowany, a dyrekcja swoją decyzję tłumaczyła faktem oszczędności. Kosztował on szpital ok. 15 tys. zł na miesiąc.
fot.ze zbiorów własnych
Ada ze starszym bratem tuż po wybudzeniu w rzeszowskim szpitalu.
Sprawą postanowiliśmy zainteresować Stanisława Kruczka, wicemarszałka województwa podkarpackiego odpowiedzialnego za służbę zdrowia. Opisaliśmy sytuację, która nie jest pierwszą tak bulwersującą w przemyskim szpitalu. Poprosiliśmy o kilka zdań komentarza. Po trzech dniach otrzymaliśmy od Aleksandry Gorzelak-Nieduży z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie notkę, że „(...) w kwestii pytania, które pan zadał, niezbędny jest – w naszej ocenie – kontakt z dyrekcją wojewódzkiego szpitala w Przemyślu (...)”. Oczywiście nie o to nam chodziło, bo przecież kompletnym dyletanctwem z naszej strony byłoby nie spytać dyrekcji przemyskiego szpitala o ten incydent. Jeśli w urzędzie marszałkowskim tak sobie pomyśleli, to gratulujemy poczucia humoru. Opis całej sytuacji przesłaliśmy w tym samym dniu do Rzecznika Praw Pacjenta Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu, który – jak nas później zapewniał – korespondencję przekazał dyrektorowi placówki Piotrowi Ciompie.
– Połknięcie przedmiotu przez dziecko jest powszechnie występującym przypadkiem wymagającym interwencji lekarskiej, co powinien wykonać lekarz o drugim stopniu specjalizacji w ramach rutynowych obowiązków. Dzieckiem zajmowało się kolejno trzech specjalistów: na SOR-ze, oddziale chirurgii dziecięcej i oddziale laryngologii. Szpital dysponował zarówno personelem, jak i aparaturą, aby poradzić sobie z tym przypadkiem. W razie konieczności pomocą mogli służyć lekarze z innych oddziałów – powiedział dyrektor placówki P. Ciompa. – Lekarze, którzy odesłali dziecko do Rzeszowa, a także kierownicy odpowiedzialni za organizację pracy lekarzy będą składać wyjaśnienia przed powołaną przeze mnie komisją – dodał.
Zdaniem P. Ciompy nie brak dyżuru telefonicznego był przyczyną niezajęcia się dzieckiem. Dyżur telefoniczny w czasie, gdy dyżur stały pełni lekarz z II stopniem specjalizacji, nie ma oparcia w przepisach prawa i jest marnotrawstwem środków publicznych przez szpital, któremu brakuje środków na nowoczesną aparaturę. – Co więcej: lekarz, który odesłał dziecko do Rzeszowa, do niedawna dyżurował telefonicznie jako „doświadczony” lekarz. Gdyby nie likwidacja dyżurów telefonicznych, być może on byłby wezwany do szpitala, aby się zająć tym przypadkiem. Tak więc odmowę zajęcia się dzieckiem kilka dni po likwidacji dyżurów telefonicznych na oddziale odbieram jako próbę wymuszenia na dyrekcji przywrócenia zbędnych dyżurów telefonicznych i utrzymania zarobków, nie znajdujących uzasadnienia w wykonywanej pracy. Spory między szpitalem a lekarzami się zdarzają, ale po raz pierwszy wciągnięto w tę sprawę pacjentów – wyjaśnił dyrektor szpitala, dodając: – Liczba pacjentów spada, a liczba i koszty dyżurów rosną. To patologia. Moim celem jest odwrócenie tej dysproporcji. Tam, gdzie są stałe dyżury specjalistów II stopnia, dyżury telefoniczne były i będą, poza wyjątkami, likwidowane, tak jak wcześniej na neonatologii. W tym tygodniu zamierzam zlikwidować taki dyżur na urologii. Racjonalizacja dyżurów jest częścią działań naprawczych mających na celu uzdrowienie szpitala.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak zwykle Banda udaczników w PRzemyślu !! a pielegniarki podwyżki sa !! Powinne robić za swoję podejście do pacjenta za najniższa krajowa !
Ja bym osobę prowadząca co przyjmowała zawiesił na conajmniej 5 lat z zawodu
jeżeli to prawda powinno być zawiadomienie do prokuratury o niedopełnienie obowiązków przez lekarzy i zagrożenie życia dziewczynki a na sam koniec pałą ich po niedouczonych łbach...
Proponuję się przyjżeć jak człowiek jedzie na pogotowie co się tam dzieje MASAKRA !!! Kolejki nikt nie reaguje plączą się ludzie starzy czy matki z dziecmi godzinami siedzą i czekają na jakąś pomoc jedni wracają do domow i wzywaja pogotowie !!a drudzy czekają na jakis cud !!! Zajmijcie się tym wystarczy wieczorem pojechac tam i zapytac po ile godz ludzie czekają ,tylko nie wiem na co czy na kogo ,chyba czasami śmierć .Kobiety PYSKATE I CHAMSKIE na POTĘGĘ ZEROOOOO PODWYŻEK dla nichhhhh 0
Trzy lata temu przeżyliśmy taką samą sytuację, mój czteroletni wówczas synek połkną monetę 1 zł, w Przemyślu tłumaczono nam że szpital nie posiada tak małego sprzętu aby pomóc naszemu dziecku, odełano nas do Rzeszowa tyle że tam też nam nikt nie pomógł, synek trzy tygodnie chodził z monetą w brzuchu, lekarze z Rzeszowa kazali nam czekać aż się wydali. Po tym czasie w Przemyślu usunięto monetę pod narkozą.
Banda debili wszystkich wywalić na zbity pysk tylko pieniądze i lapowki
Niestety sama tego doświadczyłam! Pogotowie to kpina, godzinami człowiek siedzi i czeka. A jak już jest się przyjętym to z wielką łaską! No bo jak to tak można się rozchorować i przyjść przeszkadzać zacnemu personelowi medycznemu w piciu kawy i plotach?! Po 3 godzinach siedzenia na korytarzu sama weszłam do jednego z boksów za tymi drzwiami co nie wolno wchodzić - a tam kilka osób i pogaduchy, śmiechy itd. Nikt się nie przejmuje że ludzie czekają godzinami.
'Lolo' a co do tego mają pielęgniarki? Nie bierz wszystkich do jednego worka bo tak się składa ze w bliskiej rodzinie mam pielęgniarkę i na prawdę przykro jest coś takiego czytać bo wiem jaka odpowiedzialność spoczywa na pielęgniarkach i jak wiele mają obowiązków do wykonania, jak jest jakiś problem to zawsze do pielęgniarek nie do lekarza bo to już ktoś "wyższy". W zachodnich krajach na 1000 mieszkańców przypada ok 15 pielęgniarek, w Polsce jest to około 5 pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Więc sam pomyśl! Pielęgniarki domagają się nie tylko podwyżek ale także i poprawy warunków pracy bo w chwili obecnej są makabryczne dlatego młode pielęgniarki po studiach wyjeżdżają za granice, bo tam nie tylko są lepsze warunki pracy, wynagrodzenie ale także SZACUNEK pacjentów! Wstyd wypisywać takie bzdury!
ja pojechałam do tego szpitala z 6 miesiecznym dzieckiem które miało przepuchline pachwinowa, ktora wyszła i trzeba bylo ja wepchnać do środka.... Czekalam pol godziny z płaczącym i wymiotującym dzieckiem zanim ktokolwiek się mna zainteresował!!!!! Gdy zostałam przyjęta lekarz stwierdził ze trzeba bylo jechać do rzeszowa!!! To co sie dzieje w tym szpitalu to jedna wielka paranoja. Ludzie którzy tam pracują za nic mają ludzkie życie, nie powinni pracować!!! I pomyśleć że mają ratować ludzkie życie, a ich motto to po pierwsze nie szkodzić!!!!
Tak oto na wojnie lekarzy z dyrekcją są pierwsze cywilne ofiary. Dobra zmiana, dobra.
Jakie to "makabryczne" warunki pracy mają pielęgniarki??? Bo nie rozumiem. Podać leki, kroplówki czy zrobić zastrzyk to coś makabrycznego? Praca jak praca, po to poszła do szkoły medycznej, liczyła się chyba z tym co to za zawód i na czym polega. W kuchni szpitalnej panie kucharki mają większy zapiernicz i nie strajkują. Nie podoba się to zmienić zawód i po co tyle krzyku? A na SZACUNEK to sobie trzeba zasłużyć, nie ważne w jakim zawodzie. Prawda jest taka że na Monte są aroganckie pielęgniarki (nie wszystkie oczywiście!, ale są). Niestety takie jednostki psują opinię całemu środowisku pielęgniarskiemu.
przyszedłem z pociętą ręką w szoku a Pani PESEL jak nie to nie pomogą haha ahhah ahhah ahhahah .
Po co ten szpital jak wszyscy mają do Rzeszowa jeździć.To żeznia .Mąż po wypadku przebywał na chirurgi nie da się opisać w kilku słowach a ordynator !nie dla niego praca .Tyle skarg pism i nic nikt z tym nie robi ile ludzi musi umrzeć ile tragedii ma się stać żeby się ktoś tym szpitalem zainteresował .Trzeba zebrać ludzi którzy przeżyli tam dramat stracili najbliższych ,zgłosić do interwencji niech świat usłyszy o Monte Casino
Nie masz pojęcia o tym co piszesz. Panie kucharki zrobią swoją pracę, wrócą do domu i mają spokój, natomiast praca pielęgniarki to wielka odpowiedzialność. Wiem o czym teraz piszę, bo moja mama jest pielęgniarką. Pracowała do niedawna w szpitalu na słowackiego, niestety po likwidacji oddziałów, przeniesiono ją na monte cassino. Wszystko zależy jeszcze od oddziału, moja mama pracuje na takim oddziale, że akurat ma dużo pracy. Niejednokrotnie gdy wraca z pracy do domu martwi się, czy wszystkie leki dobrze podała (mowa tu o pacjentach w cieższym stanie). To pielęgniarki odpowiadają za cały oddział, nie lekarze. Gdyby palił się oddział, pielęgniarki musiałby ratować pacjentów. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie pielęgniarki zachowują się wzorowo, te na słowackiego są bardziej uprzejme, niż na monte, ale w sumie to się nie dziwie. Co z tego, że ciągle strajkują skoro rezultatów brak?? Pielęgniarki zarabiają prawie tak samo jak kasierzy w sklepach, czy to nie dziwne?? Nic ich nie motywuje do pracy. Za kilkadziesąt lat nie będzie wogóle pielęagniarek, bo wszystkie młode wyjeżdzają za granicę, a już teraz nawet i starsze. Pielęgniarki się kształcą, robią studia, kursy, specjalizacje a nic z tego nie mają... przykre
To wszystko wina rządzycyh naszym miastem!! Był przynajmniej 1 dobry szpital miejski na słowackiego, a oni zwyczajnie go roz******i Na smonte jest syf i brak organizacji, ale oszczerstwem jest obwiniane za to pielęgniarek!! Zawsze obrywa się im, a to wina p****ej dyrekcji
Lekarz rozpisuje leki i dawki a pielęgniarka ma podać - za to jest odpowiedzialna, to jest właśnie jej praca i koniec kropka, pani kasjerka też jest odpowiedzialna za to czy dobrze pieniądze klientom wyda więc nie rozumiem tego krzyku że pielęgniarki mają strasznie odpowiedzialną pracę. Moim zdaniem każda praca wymaga odpowiedzialności! Bezwzględnie!Tylko bywa że z tą odpowiedzialnością to jest różnie. Co do uprzejmości, to chyba bez znaczenia gdzie kto pracuje i na jakim stanowisku bo Człowiekiem powinno się być wszędzie. Co ma znaczyć to że na Słowackiego są milsze niż na Monte? Bo co? Pacjent to pacjent. Na Słowackiego jacyś "lepsi" pacjenci a na Monte gorsi? Dlatego na Slowackiego są uprzejme pielęgniarki? No nic z tego nie rozumiem! Osoba chora chyba jest najmniej winna temu ile pielęgniarka zarabia i ile ma pracy. Chory idzie do szpitala się leczyć a nie dociekać dlaczego ktoś ma dobry czy zły humor.
Oj,dużo mógłbym napisac o Monte, kasa i tylko kasa,idziesz prywatnie do lekarza,, bierze cię na oddział na którym pracuje i masz ok opiekę i zainteresowanie. Jak nie to kitujesz i czekasz . Idzcie rano pod urologie to zobaczycie , wszystko ustalone kto do którego lekarza.. Ha, HA
Lekarze z urologi obstawili całe dawne woj.przemyskie swoimi prywatnymi gabinetami i tłuką kasiore.
w szpitalach jest więcej pracowników biurowych i różnej maści managerów niż fachowego personelu medycznego, współczuję rodzicom przez co przeszli, czas zrobić z tym wreszcie porządek tylko czy ktoś się za to weźmie?
Po przeczytaniu całego artykułu w gazecie wychodzi na to że szpital dysponował personelem i sprzętem więc można było ( a nawet należało) zająć się dzieckiem skoro były warunki. Ciężko to już nawet skomentować co tam się wyprawia... Dlatego ten szpital ma taką opinię jaką ma...
akurat moja mama i jej większośc koleżanek z pracy jest na prawdę miła dla pacjentów. Zresztą ta rozmowa jest bez sensu. Ta sprawa dotyczy połknięcia monety przez dziecko, a pielęgniarki nie są za to odpowiedzialne, tylko lekarze.
Kolejny krytyczny artykuł o szpitalu na Monte, a jego poprzedni dyrektor milczy. Obecny wciąż tłumaczy się sprzątaniem bałaganu po poprzednikach, wiec może p. Hamryszczak łaskawie odniósłby się do zarzutów pod swoim adresem?
WSZĘDZIE SĄ TAKIE GŁĄBY NA MADAGASCAR Z NIMI
Niestety , przebywałem kilka dni (tydzień) na jednym z oddziałów na Monte C. Mimo że prawie brak było pacjentów pielęgniarki ciagle podenerwowane , niby zajęte , niesympatyczne , ponure , jak coś zrobiły to automatycznie , bez ludzkiego czasem sympatycznego podejścia do chorego , zestresowanego pacjenta. Zresztą nie tylko pielęgniarki. A co dot. jedzenia , naprawdę na obiad w jednym z dni podano na II danie papkę złożoną z kartofli (niby ziemniaki ) zasmażone z niby kiełbasą której prawie nie było , Naprawdę nie jestem wybredny ale nie dałbym to świniom , a co dopiero chorym często poważnie ludziom. Jeśli ktoś ma podobne lub zgoła inne doświadczenie , proszę o komentarz.
brawo personel szpitalny , od wszyscy wiedza jak jest, a nikt nic nie robi. Ważne że co chwila strajk w tym szpitalu bo za mało zarabiają ...
jeżeli w prywatnych firmach mozna zastosować cos w rodzaju Tajemniczego klienta, to dlaczego w tym szpitalu to jakże wykształcone kierownictwo szpitala nie zrobi tego samego, czyżby to nie była dla nich nowość, może trzeba wymienić persolnel zarządzający, może panie pielęgniary które dawno juz zapomniały co to powołanie powinny zakończyć przygodę zwaną szpital jest tyle pieknych zawodów na "P", piekarz, palacz, pakowacz pasterz...
żeby mieć szacunek pacjentów to trzeba mieć szacunek do nich, czego pielęgniarom z Monte najwidoczniej brakuje, pracuja jak w fabryce przy taśmie, bez współczucia, bez empatii, nie ma znaczenia czy na 1000 pacjentów jest 100 pielęgniarek, czy 5, jak ktoś jest człowiekiem to nim jest i nie mają znaczenia liczby i statystyki. Przykład z IP szpitala płacze dziecko z bólu starsza Pani na kolejce chce przepuścić to dziecko by juz nie czekało dłużej, by ktos się nim w końcu zają, i kto ma pretensje , kto pokazuje że jest Panem i władcą na Izbie przyjęć PIELĘGNIARA odsyła dziecko, a repremendy udziela stareszej kobiecie. To jest człowiek to jest potwór....
od kiedy można "iść na pogotowie", co wy piszecie ?
Jest dużo pracowników administracyjnych bo: narasta cała masa "spadochroniarzy" podrzucanych przez "ważne osobitości" tak naprawdę jeden fachowiec mógłby dobrze zarabiać i mieć satysfakcje z wykonywanej pracy, ale zamiast tego musi się użerać z 2 lub 3 spadochroniarzami, którzy nie maja żadnej wiedzy, czy nawet chęci a pomimo tego zarabiają więcej od tego "fachowca" bo fachowiec nie ma pleców ani układów.
To jest jednak prawda jak się nie będziesz uczył na studiach medycznych trafisz do Przemyśla na Monte Casino.Najgorsze jest to że likwidują szpital miejski (wojskowy) ale tak to jest w tym Przemyślu wszystko co dobre likwidują.Ale to tez jest wina Ludzi ponauczali ich i ks na $$$$$$$$$$$ !!!!!!
Kiedy w końcu ktoś się zlituje nad mieszkańcami i wy......li tę bezduszną swołocz że szpitala!!!
Banda zlodzieji strajk i podwyżki się domagają nie ratować.
Ww zdarzenie nie jest winą konkretnej osoby , lecz złej organizacji całego szpitala . Pacjent po przyjęciu w SOR powinien być na badania transportowany przez personel szpitala a konsultowany na miejscu przez przychodzących lekarzy . Tak miało to miejsce w dawnym szpitalu wojskowym . Szpital Pio od dawna ma złą opinię . Obecnie za restrutkuryzację przemyskiej służby zdrowia odpowiadają osoby które sprawiły , że szpital Pio nie jest nawet lazaretem czyli niedoszły senator ML - starszy lekarz i wieloletni zastępca ds lecznictwa . Trudno oczekiwać jakiejkolwiek wiedzy na temat lecznictwa od historyka Ciompy lub słynnego pana Darka.
co do personelu , niemiłe ,opryskliwe naburmuszone , zero empati zero życzliwości , zero zrozumienia . Brak człowieka w człowieku . Czy to moja wina ile jedna z drugą zarabia ? i że ich za mało ? Była tylko jedna zawsze uśmiechnięta , pomocna życzliwa ale to był rodzynek . Co do jedzenia to masz rację nie wiem czy świnia by zjadła .
Częściowo się zgodzę . ale na końcu każdej organizacji , korporacji jest człowiek a nie maszyna .
TE dwa odzialy dzieciece powinny byc juz dawno zamkniete lekarze nie potrafia leczyc. I najlepiej wyslac do rzeszowa bo jest im tak wygodniej bo im sie robic nie chce. I to wszystko za nasze pieniadze .
cyt..."'najlepiej wysłać do Rzeszowa bo jest im tak wygodniej bo im się robić nie chce.....""" myślę ,że tu nie chodzi może tyle o lenistwo ale o brak kompetencji czyli zdolności , wiedzy i prawdziwego zaangażowania do leczenia pacjentów. Zastanawia mnie tylko TO!! ,że to szpital wojewódzki pensje lekarzy zapewne takie jak w szpitalach w Rzeszowie tylko za CO? skoro odsyła się pacjentów do Rzeszowa
proponuje żeby lekarz który odesłał dziecko połknął monetę a nawet dwie..... i niech też odeślą do RZESZOWA.Kto jest za ?
ten szpital się powinno zlikwidować sprywatyzować Monte Casino a za szpitalem powinni wybudować od razu cmentarz Monte Casino połączony podziemnym przejsciem szpitalni od razu na cmentarz
Przeczytalem te wszystkie komentarze i stwierdzam ze to co sie dzieje jest porazajace. Co to za szpital. Ta sprawe nalezy naglosnic niech Polski Rzad cos zrobi z tym.
https://www.zycie.pl/informacje/artykul/9798,chora-na-raka-ponad-miesiac-czekala-na-wyniki-tomografii
witam czy moglabym o jaki kolwiek kontakt z ta rodzina
Witam. Parę dni temu miałam tę nieprzyjemność pojawienia się na Izbie Przyjęć ze skręconą kostką. Po - uwaga - 5 godzinach czekania przyjął mnie skądinąd dobry ortopeda, który kazał mi PÓJŚĆ na zdjęcie RTG. 10 min. tam szłam, jęcząc z bólu, ciągnąc nogę za sobą, przy współczujących i zdziwionych zarazem spojrzeniach mijających mnie ludzi. Sceny, jakich się naoglądałam w poczekalni - horror. Płaczący z bólu ludzie, pan wrzeszczący na personel, bo jego matkę z urazem oka 4 razy odsyłano od Annasza do Kaajfasza, a w końcu wypchnięto do Rzeszowa...Cały Przemyśl...
Jak zwykle Banda udaczników w PRzemyślu !! a pielegniarki podwyżki sa !! Powinne robić za swoję podejście do pacjenta za najniższa krajowa !
Ja bym osobę prowadząca co przyjmowała zawiesił na conajmniej 5 lat z zawodu
jeżeli to prawda powinno być zawiadomienie do prokuratury o niedopełnienie obowiązków przez lekarzy i zagrożenie życia dziewczynki a na sam koniec pałą ich po niedouczonych łbach...