– To już nie do wytrzymania. Za jakie grzechy musimy żyć w takim smrodzie – skarżą się lokatorzy bloku numer 12 przy ulicy Leszczyńskiego, zrzeszeni we wspólnocie mieszkaniowej.
Po pierwsze, nikt nas lokatorów nie pytał o zgodę na urządzenie czegoś takiego na drugim piętrze. Po drugie, jakie ono tymczasowe, skoro działa już trzy lata. Kiedy ta pani wychodzi albo wchodzi do swojego mieszkania, wystarczy, że tylko na moment otworzy drzwi, a smród już roznosi się po całej klatce schodowej i wchodzi do naszych mieszkań. W lecie zaraz trzeba otwierać okna, żeby wywietrzyć, ale gorzej jest w zimie, bo wtedy wyziębia się klatkę schodową, a przecież my płacimy za ciepło. Nawet w swoich mieszkaniach musimy zatykać kratki wentylacyjne, bo tamtędy też przechodzi smród. Nie mamy nic do zwierząt, ale nie chcemy żyć w smrodzie.
Funkcjonariusz straży miejskiej, który 22 lipca odwiedził „tymczasowy dom dla kotów”, w notatce napisał, że w pokoju o wymiarach 3,5 na 3,5 metra było 27 kotów i jeden pies. Stwierdził też nieprzyjemny, drażniący i uciążliwy smród. Jeszcze tego samego dnia właścicielka kociego domu wyniosła na śmietnik stertę cuchnących szmat. Na drzwiach mieszkania nr 7 widnieją dwie tabliczki. Jedna z wizerunkiem psa i ostrzeżeniem, że wejście tylko na własne ryzyko i druga z wizerunkiem kota, który – jak głosi napis – też może być zły. Niestety pomimo dwukrotnych prób nie udało nam się porozmawiać z właścicielką, bo za każdym razem nikt nie odpowiadał na pukanie. 3 sierpnia komisja złożona z przedstawiciela Inspekcji Weterynaryjnej, Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego oraz funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Przemyślu również odeszła z kwitkiem, bo ponoć właścicielka domu dla kotów były nieobecna.
– Właścicielka lokalu nr 7 nie posiada formalnej zgody na prowadzenie schroniska czy przytuliska dla kotów – wyjaśnia Robert Rybotycki, naczelnik 5 Wydziału Gospodarki Lokalowej Urzędu Miejskiego. – W tej chwili na wniosek urzędu toczy się w sądzie postępowanie o eksmisję przytuliska z tego lokalu i czekamy na decyzję sądu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.zamiast mówić, że śmierdzi, to pomóżcie kobiecie. Jakby "oburzony lokator o delikatnym powonieniu" kupił właścicielce kotów worek żwirku to i problemu by nie było. Wykurzcie koty, a zjedzą was szczury.
Tylko narzekac potrafia pelargonie a Ta Wspaniala Kobieta pomaga nie tylko tym zwierzakom ale tez i innym i Chwala Za To Tej Pani za jej dobre serce a kazdy powinien ruszyc dupe jak mu smierdzi niech kupi zwirek karme i pomoze nawet wyniesc smieci
Jesli nie dzieje sie krzywda zwierzakom a wrecz przeciwnie dostaja pomoc i milosc do Wspanialej Kobiety to wszyscy moga pocalowac wycieraczke i zostawic prezent pod drzwiami dla zwierzakow jedzenie zwirek nowa kuwete lub nowe legowisko
Zamiast prób "zaistnienia" proszę pomóc! Pani Małgosiu,jest Pani wspaniała!Dziękuję!
Zwierzeta są lepsze od ludzi bo potrafią kochać za nic
>>lokatorzy bloku numer 12 przy ulicy Leszczyńskiego, zrzeszeni we wspólnocie mieszkaniowej<<.Ech... redaktorzy. Chyba właściciele lokali a nie lokatorzy i nie "zrzeszeni" bo wspólnota mieszkaniowa to nie Zrzeszenie.Poza tym - takie sprawy załatwia się wewnątrz wspólnoty - ustawa o własności lokali daje odpowiednie instrumenty. Co - zarząd nie potrafi znaleźć rozwiązania? To go zmienić a nie wołać Policję na prywatną posesję, do prywatnego domu (bloku).
Może są to ci lokatorzy którzy nie mają wykupionych mieszkań bo nie wszyscy są tam właścicielami.
Po za tym jakim prawem jest podany caly adres wlascicielki mieszkania?
Widać, że jeden ze strażników miejskich używa "zwyklego proszku" do prania, a drugi nowego, doskonałego...... :D
Poodatek 100 zł za każdego stwora i skończy się niszczenie sąsiadów za pomocą piesków i kotków .
1 mały piesek może zniszczyć życie siąsiadów nie gorzej niż te 12 kotków . Pańcia idzie do Pracy ryk przez 2 godziny . Pańcia nie ma czasu na spracery tylko 3 sekunodwe siku 5 razy dzieniie ryk i wycie przy każdym schodzeniu . Pańc,ia wyjeżdża na weekend , ryk i darcie ryja pieska przez dwa dni .
"Co - zarząd nie potrafi znaleźć rozwiązania?"Zarząd i ogól właścicieli lokali nie mają żadnych praw ani instrumentów do ingerowania we własność, czyli w prywatne mieszkanie. Co innego, gdyby te kotki i pieski spacerowały po klatce schodowej czy innych częściach wspólnych, zanieczyszczały te części, stwarzały zagrożenie dla zdrowia i życia pozostałych użytkowników części wspólnych...Ale... to trzeba udowodnić. (Filmiki). Ostatecznością jest uchwała o przymusowej licytacji mieszkania-przytułku dla stada kotków i piesków. Jednak sądy baaardzo rzadko orzekają licytację mieszkania. To ostateczność.Kotomankę wypadałoby przekonać do leczenia się w odpowiedniej poradni. Takie kotomanki i dogomanki są w niejednej wspólnocie mieszkaniowej . One są święcie przekonane, że pomagają bezdomnym zwierzętom.To ten sam rodzaj patologii, co zbieractwo śmieci.(Tak na marginesie: jaka byłaby reakcja pozostałych właścicieli lokali, gdyby kotomanka miała jeszcze w mieszkaniu agencję towarzyską?) Ustawa o własności lokali jest niedoskonała. Ot co.
Znam tą ´lokatorkę´ z 3 piętra :) Ta kobieta jest tak wredna, że właśnie przez jej krzyk z jej okna nie sa się otworzyć własnego. Nudzi się i szuka dookoła i gnębi normalnych ludzi we własnym mieszkaniu i na ulicy. Panią od kotów również kojarzę i to gruba przesada z tym smrodem, niektórzy ludzie gorzej cuchną bo się nie myją ;) Pozdrawiam straszą Panią z 3 piętra...
wolnoć Tomku w swoim domku!
wolnoć Tomku w swoim domku!
zamiast mówić, że śmierdzi, to pomóżcie kobiecie. Jakby "oburzony lokator o delikatnym powonieniu" kupił właścicielce kotów worek żwirku to i problemu by nie było. Wykurzcie koty, a zjedzą was szczury.