Ponownym wyrokiem skazującym, ale z karą znacznie mniejszą od zasądzonej w pierwszym procesie zakończyła się sprawa Lesława S. Ten 61-letni mieszkaniec powiatu lubaczowskiego, przedsiębiorca, były leśnik, został oskarżony o napad na bank z bronią w ręku.
Do zdarzenia doszło 14 marca 2014 roku. Do placówki bankowej w Wielkich Oczach wszedł zamaskowany osobnik. W ręku miał pistolet. Zagroził, że go użyje. Domagał się [paywall] pieniędzy. Pracownicy nie zamierzali ich wydać. Wówczas napastnik postrzelił jednego z nich w ramię, ale ten zdążył jeszcze uruchomić alarm. Spanikowany sprawca uciekł przez okno. Na zewnątrz został zatrzymany przez policjanta oraz dwóch mężczyzn przebywających w okolicy banku. Niedoszłym rabusiem okazał się Lesław S. Przedstawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa, usiłowania dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia, kierowania gróźb karalnych oraz posiadania broni bez zezwolenia.
Pierwszy wyrok zapadł 13 stycznia br. Wówczas Sąd Okręgowy w Przemyślu uznał 61-latka za winnego i wymierzył mu karę łączną 12 lat pozbawienia wolności. Po odwołaniu wniesionym przez obrońcę podsądnego Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił postanowienie pierwszej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Jej finał nastąpił 19 bm. Tego dnia przemyska Temida wymierzyła Lesławowi S. wyrok 7 lat więzienia.
– Zdaniem sądu wina oskarżonego nie budzi wątpliwości, jeśli chodzi o kwestię związaną z pierwszym zarzutem dotyczącym artykułu 280 paragraf 2 Kodeksu Karnego (usiłowanie dokonania rozboju – przyp. red.) – powiedział sędzia Andrzej Sierpiński, przewodniczący składu orzekającego. – Materiał dowodowy oparty w głównej mierze o zeznania pokrzywdzonych, a także innych uczestników tego zdarzenia wsparto materiałem poglądowym w postaci zapisu z monitoringu znajdującego się w banku – stwierdził uzasadniając poniedziałkowe postanowienie.
W opinii sądu zamiar oskarżonego był oczywisty. Chodziło mu o zrabowanie pieniędzy, co ostatecznie stało się niemożliwe z uwagi na zdecydowaną postawę pracownika placówki. O ile ten wątek nie wzbudził żadnych wątpliwości sądu, o tyle w prowadzonym postępowaniu dowodowym nie znalazł on przesłanek do podzielenia poglądu prokuratury odnośnie usiłowania zabójstwa.
– Samo użycie śmiercionośnego narzędzia jak broń palna, czy też nóż w sposób automatyczny nie oznacza, że posługujący się nimi sprawca chce spowodować taki właśnie skutek (śmierć – przyp. red.) – tłumaczył sędzia Sierpiński. – Obrażenia doznane przez Andrzeja O. (pracownik banku – przyp. red.) były obrażeniami lekkimi, nie spowodowały zakłócenia czynności narządów ciała na okres dłuższy niż 7 dni – dodał.
Sąd nie zakwestionował faktu, że oskarżony w sposób bezpośredni mierzył z broni do pokrzywdzonego. Uznał natomiast, że biorąc pod uwagę jego obeznanie z bronią (S. to były leśnik, myśliwy) mógł oddać strzał wyrządzający znacznie większe rany od faktycznych.
Wyrok nie jest prawomocny. Na poczet przyszłej kary Lesławowi S. zaliczono okres tymczasowego aresztowania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze