Od 28 września, gdy na jednym z przemyskich siedli doszło do śmiertelnego pogryzienia dziecka przez psy rasy pitbull terier, nie wiadomo, jaki będzie dalszy ich los. Zdania są podzielone. Nie wiadomo, czy i kiedy psy zostaną uśpione. W tej tragicznej, skomplikowanej prawnie i aksjologicznie sprawie najbardziej zdziwiła mnie najmniej spodziewana kwestia.
Otóż psy zaraz po tragicznych w skutkach wydarzeniach zostały odwiezione do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach. Jego kierownik Przemysław Grządziel na co dzień, w świątek piątek, niedzielę dogląda dwa bardzo agresywne, zestresowane psy. Zgoda, można uznać: taka jego praca. Niestety tym razem miał ogromnego pecha i musi zajmować się stworzeniami, które doprowadziły do śmierci dziecka. Dla człowieka takiego jak Przemek Grządziel, kochającego pracę ze zwierzętami, rozumiejącego ich potrzeby, obecne obowiązki są po prostu katuszą. Byłem więc przekonany, że w opinii publicznej zasłuży co najmniej na skromne słowa podziękowania. Niestety, jak piszemy w dzisiejszym wydaniu ŻP w artykule: Uśpią czy nie uśpią? Los psów nadal nieznany. Spadła na kierownika fala hejtu. Nie czytałem tych wpisów, ale bezpośrednio zainteresowany tak.
„Przemysław Grządziel był pierwszą osobą, która wyciągnęła je z klatek z radiowozu, przeprowadziła do boksów, zdjęła kagańce i kolczatki oraz dokonała wstępnych oględzin. Nie znał jeszcze wówczas rozmiarów tragedii, w której uczestniczyły, ale sama świadomość, że pogryzły dziecko, jak się później okazało ze skutkiem śmiertelnym, oraz to, że są to potężne psy w typie specyficznej i groźnej rasy, wymagała ostrożności w obcowaniu z nimi.
– Nie mówię o tym, by domagać się współczucia. Wobec medialnej, telefonicznej i internetowej nagonki, bluzgów, żądań, wyssanych z palca historii, jedyne, czego się domagam, to zrozumienia i pozostawienia mnie, pracowników i naszego schroniska w spokoju. To nie internetowi „eksperci”, samozwańczy behawioryści i prawnicy muszą się mierzyć na co dzień z tym problemem” – stwierdził kierownik schroniska w naszym tekście.
Szczerze mówiąc, po prostu, nie rozumiem. Jakie uwagi można mieć do kogoś, kto całe serducho poświęca swoim obowiązkom. Ale natury hejtu nikt nie zrozumie. Tragiczne w skutkach pogryzienie dziecka przez psa agresywnej rasy każe cały czas stawiać pytania o granice wolności. Czy w bloku można trzymać tak groźne psy? Czy w ogóle można je hodować w warunkach miejskich? Gdzie kończy się miłość do zwierząt, a zaczyna odpowiedzialność za drugiego człowieka. Takich dylematów etycznych przy okazji tego zdarzenia jest więcej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.miarą człowieczeństwa jest to czy przejmujesz się losem rodziny tego dzieciaka - niestety słabo wypadacie, czekam aż ktoś zacznie pisać peany do osobistego weterynarza tych psów - ON TEŻ CIERPI! może Pan Prezydent go odwiedzi i zobaczy czy ma dobre warunki tej udręki... przecież tego się już nie da komentować - stąd trzeba spier.... póki jeszcze widzę różnicę między nami
''W agresywnym skołutunionym społeczeństwie psy stają się agresywne, bo przejmują to od swych właścicieli. A jak właściciele są do tego pijani to dodatkowo rozsierdzone''AGRESYWNE PSY ZAATAKOWAŁY MATKĘ Z DZIEĆMI. 4-LATEK W SZPITALU - o2.PL
miarą człowieczeństwa jest to czy przejmujesz się losem rodziny tego dzieciaka - niestety słabo wypadacie, czekam aż ktoś zacznie pisać peany do osobistego weterynarza tych psów - ON TEŻ CIERPI! może Pan Prezydent go odwiedzi i zobaczy czy ma dobre warunki tej udręki... przecież tego się już nie da komentować - stąd trzeba spier.... póki jeszcze widzę różnicę między nami
''W agresywnym skołutunionym społeczeństwie psy stają się agresywne, bo przejmują to od swych właścicieli. A jak właściciele są do tego pijani to dodatkowo rozsierdzone''AGRESYWNE PSY ZAATAKOWAŁY MATKĘ Z DZIEĆMI. 4-LATEK W SZPITALU - o2.PL