Regularnie od kilku lat wracają do Polski. Zawsze zamykają swój kilkutygodniowy pobyt dłuższą wizytą w Przemyślu. Miasto stanowi dla nich doskonałą przestrzeń do badania wielokulturowego dziedzictwa regionu, a przy okazji – świetną bazę wypadową do wyjazdów w okolice. Wykładowcy i studenci z Daemen College w Amherst w USA, bo o nich mowa, są niepisanymi ambasadorami naszego miasta za Wielką Wodą. A wszystko to dzięki regularnej współpracy uczelni z miejscowym TPN.
I tym razem na przełomie czerwca i lipca amerykańscy goście zjawili się z wizytą nad Sanem. Daleko im jednak do typowych turystów. Po prawie trzech intensywnych tygodniach w Warszawie i Krakowie, które upłynęły im na zajęciach dotyczących historii i kultury Polski, przyjechali do Przemyśla przygotowani jak mało który obcokrajowiec.
W gościnnych murach TPN mieli[paywall] osiem godzin zajęć z profesorami Jadwigą Sawicką i Tomaszem Pudłockim na temat współczesnej Europy Środkowo-Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem polskiej mentalności, dziedzictwa mniejszości narodowych i kształtowania przestrzeni publicznej. Ich opiekun, historyk sztuki Brian Hammer był w Polsce nie po raz pierwszy, ale młodzież nie kryła zaskoczenia pięknem zabytków i czarem Przemyśla, o którym nigdy wcześniej nie słyszała.
Zarówno wizyta w Domu Ukraińskim, w Przemyskiej Bibliotece Publicznej, w domu sióstr Podgórskich, czy warsztaty graficzne, które przygotowali dla nich państwo Wiesław i Bożena Skibińscy, cieszyły się, jak w latach ubiegłych, ogromnym zainteresowaniem. Pod czujnym okiem Barbary Boroń-Holeczko z wielkim zacięciem robili pierogi ruskie. Pomysł, by włączyć element kulinarny, okazał się strzałem w dziesiątkę i przyniósł uczestnikom sporo frajdy.
Poza Przemyślem Amerykanie mieli okazję zobaczyć zbiory zamku w Łańcucie, podziwiać założenia polskiego renesansu w Zamościu czy odbyć spacer po Rzeszowie – mieście partnerskim Buffalo, obok którego leży Amherst. Ze względu na tragiczną historię przemyskich Żydów, z których duża część w czasie II wojny światowej została zamordowana w obozie zagłady w Bełżcu, organizatorzy zabrali gości na warsztaty do tego przygranicznego miasteczka.
Teren miejsca pamięci i zajęcia edukacyjne, jak zawsze perfekcyjnie przygotowane przez pracującą tam kadrę, dopełniły skomplikowaną historię ludzi, których świat został brutalnie zniszczony przez nazistowskie Niemcy. Szkoda jedynie, że historię przemyskich Żydów z braku odpowiednich miejsc trzeba opowiadać aż w Bełżcu!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze