Rozmowa z posłanką elektem Anną Schmidt-Rodziewicz.
Pochodzi Pani z Jarosławia. Czy uważa się Pani za jarosławiankę?
– Jestem jarosławianką. Spędziłam tu większą część swojego życia. Prawie 30 lat. Ostatnio trochę czasu spędzałam w Warszawie, bo tam pracowałam. Po objęciu mandatu będę do Warszawy tylko dojeżdżać. Nie będę już uwiązana umową o pracę. Poświęcę się reprezentowaniu swoich wyborców, ale też pracy tutaj. A jest tu ogrom spraw w sensie lokalnym, społecznym, ale też partyjnym. Potrzeba odświeżenia, zachęcenia ludzi do angażowania się w życie społeczne. Będę zapraszać wszystkich, którym serce bije po prawej stronie, do współpracy. Wspólnie możemy wiele zrobić i jestem na to otwarta. Dla mnie decydujący głos mają wyborcy. Nie ludzie są dla posła, tylko on dla nich.
Czy biedny region ma szansę dorównać reszcie kraju?
– Podkarpacie oberwało od obozu rządzącego. Teraz pora, by władza podziękowała temu regionowi za mocne wsparcie. Przyszedł czas na spłacenie kredytu zaufania. Pora, żeby dźwignąć przede wszystkim naszą część województwa. Bo Rzeszów, Tarnobrzeg, Stalowa Wola się rozwijają. Za granicą Rzeszowa jest jakaś bariera. Często spotykałam się ze zdaniem, że tu już jest inna Polska. To przykre. Musimy[paywall] zadbać o infrastrukturę drogową. Przecież Podkarpacie nie ma sensownego połączenia ze stolicą kraju. Podróż pociągiem do Warszawy przypomina wyprawę dyliżansem do Chin. Dobre połączenie przyciągnie inwestorów. Trzeba zadbać o współpracę transgraniczną ze wschodnimi partnerami. Potrzebujemy dobrych lokalnych władz pozyskujących unijne fundusze. Sprawny gospodarz potrafi znaleźć radnego, posła i trafić do unijnego wsparcia. W naszym mieście pozyskiwanie unijnej pomocy stało na rażąco niskim poziomie. To trzeba zmienić. Marszałek nie jest świętym Mikołajem, który przyniesie i rzuci na stół. Trzeba się samemu postarać. Myślę, że wspólnie potrafimy rozwinąć nasz region. Przebić barierę niemożności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przypomne Pani ten arykuł za pare lat,jestem pewny że tytuł bedzie nadal aktualny
Podkapacie to najbiedniejszy region Polski. Koń by się uśmiał. Objechałem dużą część tego wojwództwa i nie widziałem biedy. Domy nowe, pięknie wypielęgnowane ogródki, drogi z nowym asfaltem, boiska, szkoły i etc. Bluźni ten kto twierdzi, że tutaj ludzie żyją w biedzie.
>Podkarpacie oberwało od obozu rządzącego.<Trudno się dziwić że mogłoby być inaczej skoro swego czasu mieszkańcy tego regionu wypięli się na rządzących ( i to trwa aż do dzisiaj) głosując na pis.
Przypomne Pani ten arykuł za pare lat,jestem pewny że tytuł bedzie nadal aktualny
Podkapacie to najbiedniejszy region Polski. Koń by się uśmiał. Objechałem dużą część tego wojwództwa i nie widziałem biedy. Domy nowe, pięknie wypielęgnowane ogródki, drogi z nowym asfaltem, boiska, szkoły i etc. Bluźni ten kto twierdzi, że tutaj ludzie żyją w biedzie.