Faworyt derbów był tylko jeden i jakiekolwiek inne rozstrzygnięcie byłoby równoznaczne z wielką sensacją. Oczywiście do tego nie doszło, bo różnica jakości, umiejętności czy możliwości między obiema ekipami jest kolosalna.
Przeworszczanie nie pokazali maksimum swoich możliwości i umiejętności, przez większość spotkania grając zawodnikami z tzw. drugiego planu. To jednak nie umniejsza faktu, że ambitni gospodarze starali się jak mogli, aby nadążyć za rywalem. Walczyli na ile umieli i finalnie z postawy w tej potyczce mogą być zadowoleni.
Równo było do 5. min, kiedy Michał Ulak trafił na 3:3. To była ostatnia w tym spotkaniu równowaga. Decydujący dla jego losów moment to fragment między 10. a 21. min. Wówczas gospodarze trafili raz, goście aż 7-krotnie, obejmując w 21. min prowadzenie 5:12. W II odsłonie skrzydłowy SPR Orła Kacper Kielar trafił w 39. min na 13:22, ale miejscowi nie zamierzali się poddać. Nie spuścili głów, prosząc o jak najniższy wymiar kary. Korzystając z dość sporej dawki lekkomyślnych zagrań faworyta, potrafili w 59. min zniwelować straty do 6 bramek (28:34 po trafieniu Macieja Wrześniowskiego). Ostatnie dwa słowa należały jednak do gości. Trafił Mateusz Świerk, trafił Kacper Sobczyk i ostatecznie „Armia Leliwa” zakończyła zawody z 8-bramkowym naddatkiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze