Przeworszczanie po porażce w Końskich chcieli się odbudować i spotkanie w Zabrzu, które rozegrane zostało awansem, było najlepszym do tego miejscem i momentem. „Armia Leliwa” była zdecydowanym faworytem i nie miała prawa się pomylić w starciu z zabrską młodzieżą. Nie pomyliła się, wygrywając bardzo pewnie.
W zasadzie po wszystkim było już po pół godzinie gry. Przeworszczanie niemal od samego początku narzucili gospodarzom swoje warunki gry. To dobrze, bo tak oni, jak i kilka innych ekip w tej lidze w przeszłości przekonali się, że jeśli młodym Ślązakom pozwoli się rozhulać, potrafią narobić sporych problemów.
Gospodarze zaczęli od dwóch trafień Filipa Giebela i po dwóch minutach prowadzili 2:1. Po raz ostatni w tym spotkaniu. W 6. min było już 2:5, bo przeworszczanie weszli na swój normalny poziom. Najlepszy ich okres gry w I połowie przypadł na fragment między 13. a 18. min. Wygrany dzięki szczelnej obronie i szybkim, składnym akcjom w ofensywie 1:5. W 18. min, po trafieniu Franciszka Wlazły, było 8:14. I, na szczęście, goście nie zaczęli pławić się w tym sporym prowadzeniu, a postanowili je powiększyć. Najwyżej w tej części wygrywali na kilkadziesiąt sekund przed przerwą, bo różnicą 9 bramek – 13:22.
Początek II odsłony to szybkie dwie kontry Tomasza Kulki i przewaga wzrosła do 10 bramek (14:24). Była rozstrzygająca, ale gospodarze wcale nie zamierzali się poddać. Walczyli bardzo ambitnie. Bardzo dzielnie, wiedząc że mają znikome szanse odwrócić losy meczu. Nie mieli jednak żadnych argumentów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze