Po pechowej i niesprawiedliwej, bo poniesionej w walce z zawodniczkami z Ligi Centralnej, porażce z AZS AWF Warszawa, piłkarki ręcznej JKS Sanu wróciły na właściwe tory i odniosły bardzo cenne zwycięstwo z pierwszym zespołem Szkoły Mistrzostwa Sportowego Związku Piłki Ręcznej w Polsce w Lublinie.
Niemal przez całe spotkanie stroną przeważającą były przyjezdne. W pierwszym kwadransie lubliniakom udało się kilka razy doprowadzić do równowagi. W 13. min JKS San objął prowadzenie 5:6, po kolejnych 13 minutach wygrywał także minimalnie – 8:9. Warto wspomnieć, że dobrze w bramce spisywała się Nadia Buch. Wynik po I połowie znakomitym rzutem z biodra ustaliła Julia Dmytroczenko.
Być może to nieco ryzykowne stwierdzenie, ale decydującym dla losów pojedynku fragmentem gry był początek II połowy. Jarosławianki bardzo dobrze weszły w drugie 30 minut, grały uważnie i skutecznie. W pięć minut zdobyły cztery bramki, pozwalając lubliniankom rzucić dwa razy mniej. W 35. min było 12:16. I niewielką, wahającą się między dwiema a trzema trafieniami, przewagę ekipa JKS San był w stanie cały czas utrzymywać.
Jedyny niebezpieczny moment nastąpił na kwadrans przez finałem, kiedy miejscowe zniwelowały straty do minimum (18:19). Odpowiedź jarosławianek była jednak zacna i konkretna. W 54. min ponownie odskoczyły na 22:25. Za moment pewnie rzut karny wykorzystała J. Dmytroczenko i tylko wyjątkowy kataklizm mógł pozbawić przyjezdne zasłużonego kompletu punktów. Było 22:26. Do końcowej syreny padła tylko jedna bramka. Zdobyły ją lublinianki, ale to było zdecydowanie za mało, aby odwrócić losy meczu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze