Reklama

Będzie mniej karetek z lekarzem

12/03/2018 20:00

Tylko w jednym zespole ratownictwa medycznego w Przemyślu i powiecie przemyskim będzie lekarz. Do tej pory karetek typu „S” było u nas trzy.

Te zmiany są wynikiem decyzji ministerstwa zdrowia i dotyczą całej Polski. Powód? Pierwszy to taki, że w kraju brakuje lekarzy. Zmieniły się też wymogi dotyczące specjalistów, którzy mogą jeździć w karetce, a liczba specjalizacji została ograniczona. Do wyjazdów będą mogli[paywall] jeździć m.in. specjaliści medycyny ratunkowej, chirurdzy, anestezjolodzy, czy kardiolodzy. – Do tej pory ograniczenia też były, ale teraz jest ich więcej – mówi Rafał Kijanka, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego  w Przemyślu.

Ale uspokaja: pacjentom nic z tego powodu nie grozi. – Dla porównania: u nas jest sześć zespołów wyjazdowych, a w Krakowie osiemnaście i od dawna jest tam tylko jedna karetka, w której jeździ lekarz. Również w Rzeszowie jest jedna, a w Sanoku nie ma ani jednej – zauważa.

Reklama

 

Ratownik jest specjalistą

Zmiana nie wynika tylko z niedoboru lekarzy. – W karetce ratownicy medyczni mają praktycznie te same uprawnienia co lekarz i wykonują te same czynności. Ratownicy są specjalistami w swojej dziedzinie, ponieważ do tego ten zawód został powołany – zaznacza R. Kijanka.

– Ludzie są przyzwyczajeni, że jak jest lekarz to czują się bardziej pewnie i bezpiecznie. Wynika to z tego, że ratownik medyczny to stosunkowo młody zawód. Ale my badamy ludzi, samodzielnie podajemy leki, samodzielnie wykonujemy bardzo konkretne zabiegi, jak na przykład: nakłucie klatki piersiowej, czy intubacja. To wszystko regulowane jest ustawą z 2006 roku – wyjaśnia dyrektor. – Ratownik jest specjalistą w swojej dziedzinie i zajmuje się wyłącznie ratownictwem – dodaje.

Reklama

Warto zauważyć, że już od 12 lat ratownicy pracują samodzielnie w karetkach. Teraz po prostu takich zespołów będzie więcej. R. Kijanka za przykład podaje zespół, który stacjonuje w Nienadowej. – Tam jeździ dwóch ratowników i świetnie dają sobie radę. Ostatnio otrzymali wezwanie do dziecka kilkutygodniowego. Kiedy przyjechali na miejsce, ono już nie oddychało. Dziecku zostały przywrócone funkcje życiowe, żyje do dziś, ma się dobrze i nie ma żadnych ubytków neurologicznych. To pokazuje, że ratownicy bardzo dobrze pracują – podkreśla.

 

Reklama

Będzie więcej ratowników?

W karetkach typu „S”, czyli specjalistycznych jeździ dwóch ratowników i lekarz, natomiast w ambulansach typu „P” jeździ zespół podstawowy, który tworzy tylko dwóch ratowników. Środowisko od kilku lat wnioskuje o to, by w każdej karetce „P” było ich trzech. Ratownicy liczą, że stanie się to wraz z wejściem w życie tzw. dużej nowelizacji ustawy.

Niezależnie od tego przemyska stacja planuje obsadzić niektóre zespoły trzema ratownikami. Dotyczyłoby to przede wszystkim karetek stacjonujących w Birczy i Nienadowej. Wartym zauważenia jest też fakt, że w tych dwóch miejscowościach stacjonują dwa nowe ambulanse z najnowocześniejszym wyposażeniem do ratowania życia.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ozzman - niezalogowany 2018-03-12 20:22:11

    YOUTUBE.COM - HITLER I FUNDUSZ ZDROWIA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    oooooko - niezalogowany 2018-03-13 07:05:30

    ale bedzie za to 2 kierowcow -  i jeden z nch bedzie udzielal !!!! PORAD MEDYCZNYCH ????? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gucio - niezalogowany 2018-03-13 12:14:34

    Bo tak naprawdę powinni jeździc lekarze specjaliści medycyny ratunkowej lub anastezjolodzy. A nie... Okulisci 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama