Reklama

Bomby spadły 20 km od polskiej granicy

Wczesnym rankiem, 13 marca br., na Międzynarodowe Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa, znajdujące się w prawie 13-tysięcznym ukraińskim Jaworowie, spadły rosyjskie bomby. Z Jaworowa w obwodzie lwowskim do polskiej granicy w Korczowej jest nieco ponad 29 km. W linii prostej 20 km. Zarówno tam, ale i w pobliskim Budzyniu, Piaskach czy Wielkich Oczach, a podobno nawet w Lubaczowie zatrzęsły się szyby w oknach i słychać było huk.


fot.www.facebook.com/w.ukrainie
Tak po zbombardowaniu przez Rosjan wyglądał teren Międzynarodowego Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa, znajdującego się w prawie 13-tysięcznym ukraińskim Jaworowie.

Jako pierwsza informację o tym zdarzeniu o g. 5.55 – powołując się na ukraińską deputowaną Rady Najwyższej Irynę Hereszczenkę – podała telewizja „Nexta”.

Potwierdziły ją potem lokalne władze, gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki, wreszcie doradca administracji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Mychajło Podoljak oraz minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow.

Reklama

Na początku marca br. – już po rozpoczęciu zbrodniczej rosyjskiej napaści – wspomniany M. Podoljak podawał, że na jaworskim poligonie prowadzone są ćwiczenia wolontariuszy. Konkretnie w Międzynarodowym Centrum Operacji Pokoju i Bezpieczeństwa. Pracowali tam m.in. zagraniczni instruktorzy wojskowi. W przeszłości odbywały się tam[paywall] międzynarodowe ćwiczenia, m.in. Rapid Trident, w których udział brali polscy, brytyjscy, amerykańscy oraz niemieccy żołnierze.

35 ofiar, 134 rannych

Początkowo panował chaos informacyjny. Najpierw doniesienia mówiły, że nie ma ofiar. Po kilku godzinach gubernator obwodu lwowskiego M. Kozycki przekazał, że w ataku zginęło 9 osób, a 57 zostało rannych.

Dodał, że wśród rannych są osoby cywilne. Tuż po g. 12 okazało się, że tragedia pochłonęła więcej ofiar. Zginęło 35 osób, a 134 zostały ranne.

Reklama

Pierwotnie poformowano, że Rosjanie wystrzelili osiem rakiet. Ostatecznie okazało się, że rosyjskie lotnictwo zaatakowało ponad 30 pociskami manewrującymi „powietrze-ziemia”. Samoloty z rakietami miały wystartować z rosyjskiego Saratowa.

Część pocisków została zestrzelona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Zbombardowane zostało także lotnisko w Iwano-Frankiwsku.

Doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Wadym Denysenko powiedział, że atak został przeprowadzony w celu „demoralizacji ukraińskiego społeczeństwa”. Że Rosjanie starają się pokazać, że w kraju nie ma bezpiecznego miejsca i że zdają sobie sprawę z tego, że regiony: lwowski, tarnopolski i iwano-frankiwski mają dużą liczbę uchodźców.

Reklama

Hańba rosyjskim najeźdźcom!

„(…) Jaworów to miejsce, w którym jeszcze wczoraj (12 marca br.) byli nasi wolontariusze. Szpital który obsługujemy w tym mieście jest oddalony około 20 km od naszych granic. Nie możemy czekać, trzy wypełnione po dach karetki z opatrunkami i pożywieniem właśnie wyjechały do zbombardowanego nocą Jaworowa. Zostaną na miejscu, będą ewakuować rannych i pomagać najbardziej potrzebującym. Wybuchy były słyszalne w naszych magazynach w Cieszanowie, w Lubaczowie zatrzęsły się okna. Wojna jeszcze nie była tak blisko nas. Chwała obrońcom wolności! Hańba rosyjskim najeźdźcom!” – napisali na swoim profilu członkowie Stowarzyszenia „Folkowisko” z Cieszanowa, którego dyrygentem jest Marcin Piotrowski.

Sołtys Korczowej Piotr Rożak powiedział, że słyszalnych wybuchów było siedem. Huk był spory.

– Było około 4.30. Najpierw było słychać jeden wybuch, w oddali pojawiła się łuna. Po jakimś czasie sześć kolejnych, jeden za drugim. Prawdę powiedziawszy nie wiedzieliśmy, co to jest. Co się stało lub dzieje. Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że bomby spadły na Jaworów. Z kim bym nie rozmawiał, ten słyszał. Więcej, w niektórych miejscach zatrzęsły się domy. Czy staramy się zachować spokój? Owszem, ale ludzie się po prostu boją. Strach sprzed tygodnia, a strach teraz to dwa różne światy. Mamy jednak nadzieję, że ta tragedia się skończy – stwierdził z nadzieją w głosie.

Reklama
Warto także wspomnieć, że Jaworów to jedno z pierwszych miast, z którymi powiat jarosławski, a później miasto Jarosław podjęły współpracę międzynarodową.

2 marca br. władze Jarosławia wypożyczyły zaprzyjaźnionym władzom Jaworowa agregat prądotwórczy, który miał zasilać stacje uzdatniania wody.


fot.www.facebook.com/w.ukrainie
Tak po zbombardowaniu przez Rosjan wyglądał teren Międzynarodowego Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa, znajdującego się w prawie 13-tysięcznym ukraińskim Jaworowie.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama