Reklama

Brakuje miejsc w szpitalach. Ratownicy medyczni zdesperowani

– Jeśli teraz doszłoby na przykład do poważnego wypadku autobusowego, nie mielibyśmy gdzie zawieźć poszkodowanych. Brakuje miejsc w szpitalach – karetki z tego powodu czekają pod nimi z pacjentami nawet po 16 godzin. To nienormalne. Jesteśmy na skraju wytrzymałości. Mamy dość – mówią ratownicy medyczni z naszego regionu. W innych regionach Polski ich koledzy wieszczą śmierć systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Jeden z ratowników medycznych z Legnicy zamieścił w internecie dramatyczny wpis, który zatytułował „To już jest koniec systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne”. Zdesperowany, napisał, że ochrona zdrowia, nazywana przez polityków służbą zdrowia, już w Polsce nie istnieje! W imieniu ratowników medycznych przeprosił Polaków. „(…) Przepraszamy za to, że nie udzielimy Wam pomocy, za to, że będziecie umierać w domach, bo przychodnie w większości się na Was wypięły i każą wam wzywać pogotowie do Waszego chorego dziecka lub zrobią teleporadę, przepisując w ciemno antybiotyk. A my... A my nie przyjedziemy, bo... czekamy pod SOR-ami 3, 4, 5 lub 14 godzin![paywall] Tak, dobrze słyszycie! 14 godzin, próbując przekazać pacjenta na SOR! To się dzieje w Polsce! (..) Koleżanki i koledzy pracujący na SOR także są bezradni, bo nie mają gdzie przekazywać pacjentów. Zdarza się, że ktoś umrze na SOR-ze, więc robi się jedno miejsce i wtedy karetka, będąca pierwszą w kolejce, cieszy się, bo po kilku godzinach oczekiwania wreszcie może przekazać swego pacjenta. A następni stoją, stoją, stoją... (..) Coraz więcej naszych kolegów i koleżanek z pracy idzie w kwarantannę z powodu dodatniego wyniku. I wykrusza się kolejna załoga i kolejna karetka nie wyjeżdża. I znowu dłuuugo czekacie na nasz przyjazd. (..) To dzisiejsze realia. System ochrony w Polsce umarł!” – napisał m.in.

Na Podkarpaciu niewiele lepiej

22 października br., po ośmiu godzinach oczekiwania pod SOR-em w Lesku, pacjentka miała problem z oddychaniem. Trzeba było ją natychmiast intubować i wentylować mechanicznie respiratorem. Ale nawet wtedy nie przyjęto jej do leskiego szpitala. Po dziesięciu godzinach oczekiwania przyleciał śmigłowiec LPR i zabrał ją do szpitala w Lubaczowie, bo tylko tam był wolny respirator.

Reklama

25 października br. pogotowie ratunkowe przez kilka godzin woziło pacjentkę z objawami duszności z Sanoka do Brzozowa i z powrotem do Sanoka. Gdy karetka stała w kolejce, pacjentka przestała oddychać. Ratownicy medyczni rozpoczęli resuscytację i poinformowali personel SOR-u o trwającej akcji. Wtedy dopiero została przyjęta. Mimo prób przywrócenia jej funkcji oddechowych zmarła na sanockim SOR-ze.

Larum grają!

Ratownicy medyczni z naszego regionu mają zakaz wypowiadania się w tych sprawach. Jedyną upoważnioną instytucją jest albo Podkarpacki Urząd Wojewódzki albo Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. I nie chcą mówić z imienia i nazwiska. Nie dziwimy się. Ale mają podobne odczucia jak ich kolega z Legnicy.

Reklama

– U nas także coraz częściej brakuje miejsc w szpitalach. Niestety, jest już bardzo źle, a strach pomyśleć, co będzie, jeśli liczba zarażonych wzrośnie dwukrotnie. A takie są prognozy. Trzeba tworzyć nowe miejsca w szpitalach i otwierać nowe lecznice, bo inaczej dojdzie do katastrofy. Dziękujemy ekipie rządzącej za słowa uznania dla ratowników medycznych, pielęgniarek czy lekarzy, ale pochwały zachowajcie dla innych. Jesteśmy upartymi ludźmi, nie poddamy się tak łatwo, choć koronawirus trzebi i nasze szeregi. Nasza praca tego nas nauczyła. Prosimy o jedno: najwyższy czas zejść na ziemię i zacząć żyć w obecnej rzeczywistości – usłyszeliśmy od sporej grupy ratowników medycznych z naszego regionu.

W Przemyślu i Jarosławiu na razie spokojnie. Oby jak najdłużej

Podobno największe problemy w naszym regionie są w szpitalach w Przemyślu i Jarosławiu. W ostatnich dniach października br. tak źle, jak np. w Legnicy, nie było. Na SOR można było się dostać. Zarówno w Szpitalu Wojewódzkim im. św. o. Pio w Przemyślu, jak i Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu. Łatwiej jest się dostać do szpitali w Przeworsku i Lubaczowie.

Reklama

– Słyszałam o pojawiających się plotkach. Nie jest prawdą, że przemyski SOR nie przyjmuje pacjentów, a tym bardziej pacjentów po wypadkach. Jest wręcz przeciwnie: zdarzało się, że załodze pogotowia odmawiano przyjęcia w innych placówkach i pacjenci trafiali właśnie do Przemyśla. Zdarza się jednak, że w krótkim czasie przyjeżdża kilka karetek naraz, więc pacjenci muszą nieco dłużej czekać na przyjęcie – zapewniła dyrektor placówki na Monte Cassino w Przemyślu Barbara Stawarz. Oby taka sytuacja utrzymywała się jak najdłużej.
mars

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Miecio - niezalogowany 2020-11-05 20:42:28

    Lockdown  ma teraz piękna nazwę jest to narodowa kwarantanna   nie wykluczona  za 7 lub 14 dni   a lato było takie  piękne   nikt nie wierzył że święta Bożego Narodzenia będą w takim samym klimacie jak Wielkanocne a o  Sylwestrze można sobie zapomnieć  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Oldboys - niezalogowany 2020-11-05 21:29:04

    Boże Narodzenie? A ilu Polaków nie dożyje? Codziennie dramatyczne relacje, ale w TVPPiS dalej trwa karnawał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    antytadeusz - niezalogowany 2020-11-05 23:06:25

    Nie brakuje miejsc!!! Tylko SZPITALE SĄ ZAMKNIĘTE!!!!!!!  oDDIAŁY SA ZAMKNIETE!!!! BANDYCI Z PISU I LEWACTWO ROBI SWIATOWĄ REWOLUCJHE!!!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama