Udało się nam dotrzeć do „Kontraktu Terytorialnego dla województwa podkarpackiego na lata 2014 – 2020”. To, co przed kilkoma tygodniami mówił podczas konferencji prasowej ówczesny kandydat na prezydenta Przemyśla Wojciech Błachowicz (PO), było, niestety, prawdą. Na liście przedsięwzięć priorytetowych nie ma ani jednej inwestycji ważnej dla Przemyśla. A może się zdarzyć, że z ok. 22 mld zł, które mają trafić na Podkarpacie, do nadsańskiego miasta z Unii Europejskiej nie wpłynie ani złotówka!
„Kontrakt Terytorialny dla województwa podkarpackiego na lata 2014 – 2020” liczy 26 stron. Po przejrzeniu go nasuwa się pytanie, co przez cztery lata robiły władze Przemyśla, ale też Jarosławia, Przeworska i Lubaczowa oraz powiatów: jarosławskiego, lubaczowskiego, przemyskiego i przeworskiego, że żaden projekt dotyczący tych terenów nie został pozytywnie zaopiniowany i przedstawiony przez Urząd Marszałkowski w Rzeszowie do negocjacji ze stroną rządową? Dlaczego władze sejmiku województwa podkarpackiego, rządzonego przez Prawo i Sprawiedliwość, pominęły tę część województwa podkarpackiego, kierując spory zastrzyk gotówki przede wszystkim do Rzeszowa i jego okolic? I wreszcie, jaki wpływ na fakt, że do naszego regionu może nie trafić ani złotówka, mieli czterej posłowie (Piotr Tomański, Marek Rząsa, Tomasz Kulesza z PO i Mieczysław Kasprzak z PSL) wybrani głosami miejscowej społeczności, którzy są członkami partii tworzącej koalicję rządową PO – PSL?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze