Jarosławscy radni miejscy jednogłośnie sprzeciwili się planowanym przez dyrektora Centrum Opieki Medycznej zmianom w zatrudnieniu Janusza Szkodnego, przewodniczącego Rady Miasta i lekarza jarosławskiego szpitala. – To może być przejawem sporu politycznego – podejrzewali radni, a Jarosław Pagacz, wiceprzewodniczący RM stwierdził, że próba zmiany zatrudnienia ma podłoże związane z pełnieniem funkcji samorządowej przez J. Szkodnego.
Stanisław Krasny, dyrektor podległego powiatowi COM wystąpił z wnioskiem do RM o wyrażenie zgody na zmianę warunków pracy J. Szkodnego. Przewodniczący rady miał pożegnać się z funkcją starszego asystenta na oddziale ginekologiczno-położniczym i zostać tylko lekarzem w szpitalnej poradni specjalistycznej. S. Krasny argumentował to m.in. zaniedbaniami, których – według niego – miał się dopuścić lekarz. Rada miała inne zdanie.
– Starosta i rada miasta tocząy spór o remont dróg powiatowych – przypominał na nadzwyczajnej sesji, zwołanej tylko do rozpatrzenia sprawy zmiany warunków pracy dla J. Szkodnego, radny Andrzej Pieszko. – To prosta rzecz. Miasto i powiat nie mogą się dogadać w kwestii remontów dróg, więc proponowana przez dyrektora COM zmiana może wynikać z pełnienia przez J. Szkodnego funkcji radnego– wnioskował Michał Muzyczka, przywołując tekst z ŻP o wspomnianych nieporozumieniach. To może być przejawem sporu politycznego – zgadzali się radni. Mariusz Walter poszedł dalej w podejrzeniach. – Czy są inne przypadki zastraszania radnych? – dopytywał się. Rada jednogłośnie wyraziła sprzeciw wobec zamiarów szefa szpitala[paywall].
Dyrektor COM, wnioskując o zgodę na zmianę warunków pracy, argumentował swoją decyzję tym, że w kwietniu tego roku Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia o błąd medyczny lekarzy szpitala, który doprowadził do śmierci jeszcze nienarodzonego dziecka. J. Szkodny był jednym z zajmujących się ciężarną lekarzy.
Rada podjęła czynności wyjaśniające. Kierował nimi, tak jak i sesją nadzwyczajną, J. Pagacz, zastępca przewodniczącego. J. Szkodny, jako zainteresowany, został ze sprawy wyłączony. Komisja Główna RM przyjęła wyjaśnienia lekarza i argumenty dyrektora. Wynika z nich, że pacjentkę badało kilku lekarzy. Również ordynator. Kobieta skarżyła się pielęgniarkom. J. Szkodny został powiadomiony o problemach, gdy tętno dziecka już zanikło. Podjęto wtedy decyzję o ratowaniu życia kobiety. Dyrektor COM stwierdził w piśmie do RM, że do śmierci dziecka doszło w czasie, gdy radny pełnił dyżur lekarski na oddziale.
W protokole komisji czytamy: „Dyrektor COM pytany, dlaczego nie wyciągnął konsekwencji wobec innych lekarzy, którzy wcześniej mieli kontakt z pacjentką, odpowiedział: „a przepraszam, miałem kogoś z oddziału wewnętrznego zwolnić”. Jednocześnie zapytany o to, czym się kierował, podejmując decyzję o zwolnieniu radnego, stwierdził: ja ze swej strony interes miałem taki, żeby Pana Radnego i Radę i zespół cały chronić przed opinią publiczną, bo jaki smród z tego będzie, to się okaże niebawem”. Dopytywany odpowiedział: „na kogo? Generalnie na szpital”.
Radni pytali również, czy dyrektor konsultował swoją decyzję ze starostą jarosławskim, z którym obecnie RM, reprezentowana przez radnego miasta, toczy spór o remont dróg powiatowych. „Jeśli nawet, to jest to mój obowiązek i moje prawo” – skwitował S. Krasny.
– Pracodawca stara się uzasadnić swoje zarzuty faktem, iż rzekomo radny był odpowiedzialny za cały personel szpitala, jednak nie dostarczył dowodu, że tak było – stwierdziła komisja, zaznaczając, że we wniosku skierowanym do RM nie ma wymienionych jakichkolwiek obiektywnych uchybień ze strony radnego w wykonywaniu obowiązków, czy jego winy za zaistniałe zdarzenie, poza tym, że w czasie, gdy do niego doszło, był obecny w szpitalu. Tym samym komisja odmówiła zgody na zmianę warunków pracy. Jej zdanie podzielili jednogłośnie radni, wyrażając przypuszczenie, że planowane wypowiedzenie warunków pracy jest związane z pełnieniem przez lekarza funkcji radnego.
Taka decyzja rady oznacza, że przyjęto, iż próba przeniesienia przewodniczącego na inne stanowisko pracy, wynikła ze sporów między powiatem a miastem w sprawie dróg. Zarzuty stawiane przez dyrektora COM nie mają potwierdzenia, a jego działanie można rozumieć jako próbę odegrania się na pracowniku za sprawy z zatrudnieniem niezwiązane.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze