Harcerze z Hufca ZHP Jarosław borykają się z nie lada problemem. Ich siedziba jest w bardzo złym stanie. Na ścianach widać zacieki, pęknięcia i odchodzącą farbę. Wewnątrz obiektu czuć niezbyt przyjemny zapach. Jednak największym problemem jest chłód, będący efektem nieocieplonych ścian budynku oraz wadliwego kotła gazowego, który nie jest w stanie ogrzać wszystkich pomieszczeń.
Znajdujący się przy ul. Sienkiewicza 11 budynek wymaga kapitalnego remontu.
– Jest bardzo stary, jeszcze z początku lat 50. Budowany w starej technologii. Niektóre okna są drewniane. Stropy cienkie i nieocieplone. Obiekt jest zawilgocony, ciągle wychodzą nowe zacieki. Niszczeje. Zrobiliśmy tylko drobne remonty: malowanie, łatanie dachu – opowiada komendantka hufca, hm. Wioletta Biela. Na resztę nie było ich stać. Utrzymują się z niskich składek członkowskich oraz wynajmu pomieszczeń. Jednak nie jest to wystarczająca suma, a budynek wymaga większych nakładów finansowych.
– Każdy członek płaci składkę w wysokości 4 złotych miesięcznie. Budynek jest własnością harcerstwa. Koszty jego utrzymania są pokrywane ze składek oraz czynszów pobieranych od firm wynajmujących pomieszczenia w budynku. Możemy z nich zrobić tylko część opłat. Pieniądze z czynszów pokrywają tylko 80 procent kosztów. Na wszystkie nie wystarcza. Nie możemy więc przeprowadzić większych remontów – dodaje komendantka.
Chcąc wyremontować budynek, zwracali się o pomoc do różnych instytucji. W tym do urzędu miasta. Uzyskali jednak odmowną odpowiedź. – Powiedzieli, że budynek nie jest własnością miasta ani powiatu, więc nie mogą nam pomóc. Miasto pomaga nam w naszej działalności. Przeznacza fundusze na obozy – twierdzi Daria Froń.
Postanowili więc zwrócić się z prośbą o pomoc do mieszkańców. – Spora część miejscowych osób związana była z harcerstwem i mamy nadzieję, że zechcieliby nas wspomóc w naszych pracach. Starsi mieszkańcy na pewno pamiętają, że na dole była piękna sala z kominkiem oraz Izba pamięci Czesławy Baśki Puzon, naszej patronki – mówi z nadzieją komendantka. –Ten budynek jest naszym symbolem i tradycją, został nam przekazany w spadku od harcmistrz Stanisławy Żmudzińskiej i chcemy o niego dbać.
Tak brzmią słowa rozpoczętej przez harcerzy akcji społecznościowej, mającej na celu pozyskanie środków finansowych na remont budynku. Każdy może się do niej przyłączyć. – Będziemy wdzięczni za wszelką pomoc, niezależnie od jej formy. Nieważne, czy będą to materiały budowlane, wpłaty na konto czy pomoc w pracach remontowych – mówi Daria, zachęcając czytelników do wsparcia akcji.
– Każdy ofiarodawca zostanie przez nas odnotowany, aby poczuł, że bierze udział w ważnym przedsięwzięciu. W nagrodę rozdajemy brązowe, srebrne, złote i platynowe szpachle – dodaje. Bez Domu Harcerza zabraknie harcerstwa! Nie pozwólmy na to! – apeluje społeczność harcerska. Każda, nawet najdrobniejsza pomoc będzie dla harcerzy ogromnym wsparciem. Akcję ratowania jarosławskiego Domu Harcerza można śledzić w internecie: http://uratujdomharcerza.pl/ bądź na Facebooku. Wszelkich informacji udzielają: komendantka hufca hm. Wioletta Biela (609 577 579) oraz phm. Daria Froń (570 397 599 – Biuro Hufca).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.o pamiętam jak pewien harcmistrzmówił ;wywalimy cię na zbity pysk (szkoła średnia)jak się nie zapiszesz do ZHP(1976r)
o pamiętam jak pewien harcmistrzmówił ;wywalimy cię na zbity pysk (szkoła średnia)jak się nie zapiszesz do ZHP(1976r)