Lepiej, by nikt z twoich bliskich nie zmarł w weekend, święto albo po g. 18 w dzień powszedni. Może się okazać, że nie będzie komu stwierdzić zgonu. Z taką sytuacją zderzył się niedawno przemyślanin, który całą noc czekał, aż ktoś przyjedzie w końcu stwierdzić zgon teścia. Nie był to pierwszy taki przypadek w naszym regionie. Okazuje się, że system stwierdzania zgonu jest mocno niedoskonały.
Potem wykonał telefon na policję, licząc, że może tu uzyska pomoc. Usłyszał, że w zasadzie od tego jest koroner, ale z tymi jest problem. W końcu przemyślanin ponownie zgłosił się na pogotowie, ale padła ta sama odpowiedź, co za pierwszym razem. Zwłoki przeleżały w mieszkaniu więc do rana. Ostatecznie udało się rozwiązać sprawę, ale dopiero rano, po telefonie do przychodni.
– Około 9.30 przyjechała lekarka z przychodni na Sportowej i stwierdziła zgon. Okazało się, że takie sytuacje rozwiązuje lekarz rodzinny, tylko problem w tym, że ten pracuje najpóźniej do 18. Znamienne były słowa, które padły wtedy z ust pani doktor. Powiedziała: i tak ma pan szczęście, że śmierć nie nastąpiła w piątek wieczorem – opowiada przemyślanin. Zwraca też uwagę na fakt, że oboje z żoną obawiali się, że zwłoki leżące w pokoju przez tyle godzin mogą być zagrożeniem dla zdrowia osób przebywających w mieszkaniu. – Przecież trupi jad jest toksyczny, przez cały czas wietrzyliśmy pokój – uściśla.
Sprawę próbowaliśmy rozwikłać, zasięgnąwszy najpierw informacji w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu.
– Zgodnie z Ustawą o państwowym ratownictwie medycznym karetki wyjeżdżają do nagłych stanów zagrożenia zdrowia i życia, czyli do osób, które żyją. Zespoły ratownictwa medycznego nie służą natomiast do stwierdzania zgonów, bo pamiętajmy, że jeśli karetka wyjedzie stwierdzić zgon, to w tym czasie nie pojedzie na przykład do zawału. Chodzi o racjonalne wykorzystywanie zasobów. Poza tym pogotowie ratunkowe nie ma prawnych podstaw ku temu, by stwierdzać zgony. Owszem, bardzo dawno temu tak faktycznie było, stąd może funkcjonująca nadal w świadomości społecznej opinia, że lekarz pogotowia ma taki obowiązek – wyjaśnił rzecznik prasowy WSPR Marek Janowski.
Z kolei w Urzędzie Miasta Przemyśla uzyskaliśmy informację, że zgodnie z Ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych, w przypadku zgonu osoby, która korzystała ze świadczeń lekarskich w okresie 30 dni przed śmiercią, wystawienie karty zgonu jest obowiązkiem lekarza pierwszego kontaktu, czyli lekarza rodzinnego.
– Chodzi o lekarza, do którego osobna zmarła była zapisana, i który jako ostatni w okresie 30 dni przed jej śmiercią udzielał jej świadczeń lekarskich. W przypadku, gdy nie ma tego lekarza lub odmówi on przyjazdu, po godzinie 18 należy zadzwonić na świąteczną i nocną opiekę zdrowotną – wyjaśniła rzecznik prasowy UM w Przemyślu Agata Czereba.
Wydaje się, że przyczyną aktualnych problemów ze stwierdzaniem zgonów jest obowiązujący obecnie chaos organizacyjno-prawny, wynikający z przestarzałych przepisów, uchwalonych jeszcze 60 lat temu. Na ten fakt zwraca uwagę rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala im. Św. Ojca Pio Paweł Bugira.
– Kwestię stwierdzania zgonów reguluje ustawa z 1959 roku i rozporządzenie z 1961 roku, które są nieadekwatne do czasów współczesnych. Przepisy te nie wskazują jednoznacznie, aby obowiązek stwierdzania zgonów spoczywał na lekarzu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. W sytuacjach wątpliwych najbardziej adekwatnym w tym względzie wydaje się koroner, którego powołanie jest obowiązkiem starosty i prezydenta miasta.
Poruszany problem nie dotyczy tylko Przemyśla, ale całej Polski, stąd do jego rozwiązania potrzebna jest zmiana przepisów. Kroki ku temu podjęto w 2019 roku. Przygotowany został projekt ustawy o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów, jednak prace nad nim zostały przerwane – wyjaśnia w odpowiedzi na nasze pytania dotyczące opisanej sytuacji.
Podkreśla przy okazji, że w przypadku, gdy zgon mający miejsce poza szpitalem i dotyczy osoby podejrzanej o zakażenie koronawirusem lub zakażonej nim, jego stwierdzenie leży w gestii lekarzy koronerów, których powołuje wojewoda.
Opisany powyżej problem ze stwierdzeniem zgonu faktycznie mogłoby rozwiązać opłacenie koronera. Tyle że brakuje lekarzy, którzy chcieliby się podjąć takiego zadania.
We wrześniu br. czworo radnych Regii Civitas skierowało do prezydenta Przemyśla interpelację w tej sprawie. W odpowiedzi na nią W. Bakun wyjaśnił, że do czerwca br. Gmina Miejska Przemyśl miała podpisaną umowę z niepublicznym podmiotem na realizowanie świadczeń dotyczących stwierdzania zgonu i wystawiania kart zgonu osób zmarłych na terenie miasta Przemyśla, ale doszło do jej rozwiązania przez tenże podmiot, bo były problemy z wywiązaniem się z jej zapisów.
Prowadzący NZOZ, z którym była podpisana umowa, sygnalizował, że lekarze lawinowo zaczęli odmawiać przyjazdu, powołując się na sytuację epidemiologiczną. Nikt też na razie nie wyraził zainteresowania świadczeniem usług koronera mimo dwukrotnie podejmowanych w tym kierunku prób ze strony miasta. Niewykluczone więc, że podobne sytuacje będą się powtarzać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Najważniejsze to stwierdzić i ustalić przyczynęczynę najlepiej Covida bedzie dopłata do zmarłego
Polska to Bangladesz Europy .Nikt za nic nie odpowiada.
Skoro zmarł to może poczekać, przecież nie ucieknie...
Najważniejsze to stwierdzić i ustalić przyczynęczynę najlepiej Covida bedzie dopłata do zmarłego
Polska to Bangladesz Europy .Nikt za nic nie odpowiada.
Skoro zmarł to może poczekać, przecież nie ucieknie...