7 kwietnia br. prezydent Przemyśla Wojciech Bakun ma podjąć decyzję, czy wyda pozwolenie na umieszczenie na jednym z bloków przy ul. Paderewskiego w Przemyślu anten telefonii komórkowej jednego z polskich operatorów. Stanowisko protestujących mieszkańców jest niezmienne. – Nie mam mowy o czymś takim. Nie dopuścimy do tego! Niech nikt nawet o tym nie myśli. Tutaj liczą się nasze zdrowie i życie – zapewniła po raz kolejny przedstawicielka protestujących Joanna Tomczyk.
Pod koniec zeszłego roku pomysł usytuowania na jednym z bloków przy ul. Paderewskiego 12A w Przemyślu spotkał się z kategorycznym sprzeciwem mieszkańców części osiedla Kazanów. Operator telefonii komórkowej wniosek o wydanie zezwolenia na inwestycję m.in. montażu trzech anten sektorowych, trzech anten radioliniowych czy urządzeń sterujących i nadawczo-odbiorczych złożył na biurku prezydenta miasta Przemyśla Wojciech Bakuna już 9 września br.[paywall] Prezydent zawiadomienie o wszczęciu postępowania administracyjnego, prowadzącego do wydania takiego pozwolenia, wydał 14 listopada br. O tych działaniach nie zostali poinformowani mieszkańcy tej części jednego z największych osiedli w nadsańskim mieście. Tyle, że nikt nie miał obowiązku ani przeprowadzamoa konsultacji społecznych, ani informowamoa mieszkańców o zamiarze budowy takich obiektów. Rozporządzenie Rady Ministrów z 5 maja 2022 r., zmieniające pierwotne, w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, nie zobowiązuje inwestora do otrzymania decyzji środowiskowej przed rozpoczęciem tego typu inwestycji.
Na montaż anten cały czas nie zgadzają się także władze Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes Zbigniew Kurosz wyjaśnił nam, że rzeczywiście jako spółdzielnia dostali od jednego z operatorów telefonii komórkowej listę lokalizacji ich urządzeń, m.in. na: Rogozińskiego, Opalińskiego czy Paderewskiego. Na żadną nie wyrazili zgody, inaczej mówiąc, odmówili, uzasadniając, iż nie są zainteresowani wynajmem dachów. – Od zawsze byliśmy i jesteśmy przeciwni tego typu zabiegom. Jesteśmy przeciwni, aby w centrum osiedla montować maszty przekaźnikowe. Czy to na naszej własności, czy jakiejkolwiek innej. Nie jestem przekonany, czy to nie wpływa na zdrowie ludzi. Po prostu. Jest wiele innych miejsc – powiedział Z. Kurosz. On, ale i kilkanaście innych osób uczestniczyło w spotkaniu najbardziej zainteresowanych mieszkańców osiedla.
Sprawa tylko na moment przycichła. – Nawet jeśli przepisy pozwalają na taką formę ingerencji, to nie oznacza, iż nie trzeba się liczyć z ludźmi i z takiego rozwiązania trzeba korzystać. Prezydent miasta ma służyć ludziom, a nie ich lekceważyć. Co gorsza, o fakcie nie została poinformowana ani dyrektor pobliskiej szkoły podstawowej, ani przedszkola i żłobka – powiedziała J. Tomczyk.
Jej zdaniem najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt z urzędników choć raz nawet nie pofatygował się na Kazanów, aby na własne oczy zobaczyć problem. Przez tyle tygodni. Kilkanaście dni temu mieszkańcy skierowali kolejne pismo do magistratu. Poinformowali w nim prezydenta miasta, że podjęli działania zmierzające w kierunku montażu paneli fotowoltaicznych na dachu tegoż bloku.
– Nie tylko się nam wydaje, a jesteśmy pewni, że pan prezydent może ograniczyć, w drodze decyzji, sposób korzystania z nieruchomości przez udzielenie zezwolenia na zakładanie i przeprowadzenie na nieruchomości ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania lub dystrybucji płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych lub nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń, jeżeli właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości nie wyraża na to zgody. Uważamy, iż prezydent miasta swoimi decyzjami ma ludziom służyć, a nie ich pogrążać. Wiadomo, że operator będzie się odwoływać, ale może warto się postawić? Może warto pomyśleć o ludziach? Paradoksem jest, że nikt tego nie chce, więc po co nas uszczęśliwiać na siłę? – retorycznie pyta J. Tomczyk.
Przy okazji wskazuje na... identyczną sytuację, jaka niedawno zaistniała w Rzeszowie. Tam spółka P4, będąca operatorem sieci komórkowej Play, zdecydowała się zawiesić postępowanie w sprawie budowy masztu telekomunikacyjnego na bloku nr 20 przy ulicy Starzyńskiego. P4 złożyło w Rzeszowskiej Spółdzielni mieszkaniowej wniosek o dzierżawę części dachu pod maszt telefonii komórkowej. Przeciwko inwestycji zaprotestowała i wspólnota mieszkaniowa i administracja osiedla. Zebranych zostało ponad 60 podpisów lokatorów pod sprzeciwem wobec tego pomysłu. Firma więc zwróciła się do władz miasta o wydanie w tej sprawie decyzji administracyjnej. Przedstawiciele spółki spotkali się z prezydentem Rzeszowa Konradem Fijołkiem. Ten się nie zgodził! Zwrócił się z wnioskiem do operatora o zawieszenie postępowania w sprawie uzyskania zgody. Zadeklarował pomoc w znalezieniu nowej lokalizacji, np. na terenach należących do miasta. To oznaczało ni mniej, ni więcej, że protesty mieszkańców i interwencja prezydenta K. Fijołka przyniosły efekt i niechcianego masztu nie będzie.
– Na taką samą decyzję oczekujemy od naszego prezydenta – podsumowała J. Tomczyk.
Prezydent Przemyśla W. Bakun 7 kwietnia br. ma podjąć ostateczną decyzję. Jaką? Zobaczymy.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze