Rośnie liczba mieszkańców Podkarpacia, którzy zaciągnęli kredyt indeksowany w szwajcarskiej walucie, a teraz zaprzestają spłacania rat z tego tytułu. Co jednak interesujące, przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest brak środków, lecz świadoma decyzja, która wynika z konkretnych powodów. Jakich?
Choć skupiamy się na problemie w odniesieniu do kredytobiorców z Podkarpacia, to warto mieć świadomość, że ma on charakter ogólnopolski i dotyczy ogólnie frankowiczów niezależnie od miejsca zamieszkania. Jak wskazuje dziennik Rzeczpospolita, liczba tzw. zagrożonych kredytów frankowych, które stanowią ryzyko dla banków, dynamicznie wzrasta w ostatnich miesiącach i obecnie wynosi prawie 9%. Dla porównania, pod koniec 2021 r. wskaźnik ten osiągał wartość ok. 4-5%, a więc w krótkim czasie zwiększył się dwukrotnie. Czy świadczy to o skrajnie trudnej sytuacji finansowej, w jakiej znaleźli się kredytobiorcy zadłużeni we franku szwajcarskim?
Oczywiście na pewno część osób, która w ostatnich miesiącach zaprzestała spłacania rat z tytułu tzw. umów frankowych, zmaga się z trudnościami natury finansowej, które uniemożliwiają spłacanie zobowiązania, jednak eksperci zwracają uwagę na inny wymiar zjawiska. W opinii specjalistów, dynamicznie rośnie liczba frankowiczów z Podkarpacia i pozostałych regionów kraju, którzy w pełni świadomie zaprzestają spłacania rat. Część z nich zaciąga kolejne kredyty, tym razem złotówkowe, które można porównać na stronie https://porownywaniekredytow.pl/kredyty-hipoteczne/, a inni cierpliwie czekają na rozwój wypadków. Z czego wynika ich decyzja o zaprzestaniu spłacania rat?
Otóż w swoim postępowaniu frankowicze uwzględniają wygraną w sądzie z bankiem. Jak się okazuje, takie założenie jest wysoce prawdopodobne, bo rzeczywiście w zdecydowanej większości przypadków banki przegrywają sprawy z klientami spłacającymi zobowiązania indeksowane we franku szwajcarskim. W efekcie decyzji sądów umowa traci moc i staje się nieważna, a banki są zobowiązane do oddania wszystkich wpłat klienta.
To oznacza, że de facto następuje powrót do sytuacji prawnej sprzed podpisania umowy, a więc klient przestaje być właścicielem mieszkania, a wszystkie dotychczasowe opłaty i postanowienia zostają cofnięte. Chcąc w takiej sytuacji zaciągnąć nowy kredyt, już złotówkowy, warto zapoznać się z aktualnymi wymaganiami, które zostały opisane na stronie https://porownywaniekredytow.pl/ile-trzeba-zarabiac-zeby-dostac-kredyt-hipoteczny/.
Mając świadomość, że bank i tak będzie musiał zwrócić równowartość wszystkich uregulowanych rat, a umowa zostanie unieważniona, niespłacanie zobowiązania wydaje się jak najbardziej słuszną decyzją. W takiej sytuacji klient nie ma bowiem nic do stracenia – skoro i tak wszystkie postanowienia będą cofnięte, kontynuowanie współpracy mija się z celem. Trzeba jednak pamiętać, że jest to słuszne podejście tylko wówczas, gdy istnieje gwarancja albo bardzo wysokie prawdopodobieństwo zwycięstwa w sądzie.
Tego, że frankowicze świadomie i z premedytacją w ostatnim czasie zaprzestają spłacania rat, może dowodzić porównanie wskaźnika zagrożonych kredytów frankowych z produktami denominowanymi w euro i złotówkach, który wynosi odpowiednio 1,5% i 1,6%. Pomimo znaczącego wzrostu rat z powodu rekordowych stóp procentowych tego rodzaju kredyty są więc spłacane na czas. W sprawdzeniu aktualnych ofert produktów hipotecznych pomocna może być zaś porównywarka kredytów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze