Długo zastanawiałem się, czy podejmowanie tematu w 2 lata od rozpoczęcia pandemii, po tym, jak na Covid-19 zachorowało 4 mln 300 tys. 000 Polaków, a ponad 100 tys. zmarło, ma nadal sens. Jeśli bowiem fakt, że w ciągu 2 lat znikło prawie tyle osób, ile mieszka w powiecie jarosławskim, jeśli fakt, że trumny zmarłych ustawione jedna za drugą ciągnęłyby się od Przeworska do Krakowa, nie działa na wyobraźnię, to kolejne słowa więcej chyba znaczyć nie będą.
I raczej nie spodziewam się, by mój felietonik spotkał się z czymś więcej niż szyderstwem, niemniej jednak, słysząc wywody ekspertów od epidemii, ciężko mi zachować obojętność.
Mój sprzeciw budzi fakt, że tak wielu zabiera głos w tak skomplikowanych zagadnieniach, a potyka się na sprawach elementarnych. Jeśli bowiem słyszę, że to rząd zniewala naród pod przykrywką pandemii, to się zastanawiam, jak można przeoczyć, że ów rząd na pandemii zbił taki potencjał, że teraz ledwo zipie i chwieje się w posadach.
Jeśli słyszę, że to lobby farmaceutyczno-medyczne tym trzęsie, zarabiając grube miliardy, to się zastanawiam, kto jest tak potężny, by rozbujać, a potem przez dwa lata podsycać epidemię.
Jeśli słyszę hasło „to media to rozdmuchują”, to zapewniam, że żadnego interesu w tym nie mają. Gwarantuję, że równie nośny temat znajdą w okamgnieniu, a póki co cierpią tak, jak ich reklamodawcy i mityczna „klikalność” tego nie zrekompensuje.
I okej, ostatecznie, jeśli się zastanowić, obiekcje te mają rację bytu. Politycy w przeszłości realizowali niecne cele, koncerny swoją pazernością spychały świat na skraj przepaści, a mediom nie raz i nie dwa zdarzało się koloryzować.
Problem w tym, że wystarczy rozejrzeć się dookoła, popytać, ile łóżek zajmują covidowcy w najbliższym szpitalu, pogadać ze znajomymi, by usłyszeć o rodzinach, które opłakują bliskich, sprawdzić frekwencję w szkołach, by się przekonać, że koronawirus jest.
Problemem jest jednak to, że jego obecność przypomina corridę. Do tej pory byk pandemii 3 razy przechodził milimetry obok, po wdzięcznym uniku torreadora. Czy tylko na tej podstawie torreador może powiedzieć, że byka nie ma? Że nie jest groźny? Czy można z całą pewnością założyć, że kolejny przebieg nie zakończy się zderzeniem z owym bykiem?
I czy naprawdę jesteśmy na to gotowi?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze