Ledwo na wyposażeniu karetek pogotowia pojawiły się czujniki czadu, a już po kilku dniach okazało się, że to trafna inwestycja. Chodziło o zgłoszenie do zasłabnięcia 17-letniej przemyślanki.
Dyrekcja Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu zdecydowała, aby w związku z rozpoczynającym się okresem grzewczym na wyposażenie zespołów ratownictwa trafiły detektory czadu. – Dzięki temu zespół może mieć pewność, że pomieszczenia, do których wchodzi, są wolne od tlenku węgla – wyjaśnia Marek Janowski, rzecznik WSPR.
Ogółem zakupiono 19 urządzeń – po jednym na każdy zespół ratownictwa na terenie powiatów: przemyskiego, jarosławskiego, lubaczowskiego i przemyskiego. Każde z nich to wydatek rzędu ok. 600 zł. Szybko się przekonano, że to była słuszna decyzja.
Detektory mierzą stężenie tlenku węgla, siarkowodoru, dwutlenku siarki i tlenu. – Dzięki temu potrafią wskazać nie tylko poziom tlenku węgla, ale też możliwość zagrożenia wybuchem wskutek wysokiego stężenia na przykład tlenu – mówi [paywall]M. Janowski.
– Na szczęście nie mieliśmy przypadku zatrucia ratownika, ale co roku mamy do czynienia z zatruciami tlenkiem węgla, nawet śmiertelnymi. Czad jest gazem bezwonnym i bezbarwnym, wystarczy kilka wdechów i można stracić przytomność, dlatego istnieje duże ryzyko zatrucia ratowników – powiedział nam rzecznik pogotowia w minioną środę popołudniu (30 października).
Zaledwie kilka godzin później nowo zakupiony czujnik zaalarmował o niebezpieczeństwie po raz pierwszy. Około godziny 22 dyspozytornia medyczna otrzymała wezwanie do zasłabnięcia 17-letniej dziewczyny przy ulicy Krasińskiego w Przemyślu.
Na miejsce został wysłany zespół w składzie: Mariusz Kapłon i Katarzyna Bibow. – Nie wiedzieliśmy, że jedziemy do zatrucia czadem. Po przyjeździe zastaliśmy pacjentkę w pozycji siedzącej. Była na półprzytomna, był z nią utrudniony kontakt. Po kilku sekundach nasz czujnik zaalarmował o podwyższonym stężeniu tlenku węgla – opowiada M. Kapłon.
Urządzenie wskazało 150 jednostek ppm, podczas gdy dopuszczalne stężenie tlenku węgla wynosi 30. Pierwsze, co zrobili ratownicy, to otwarcie okien i wezwanie straży pożarnej.
Okazało się, że dziewczyna zasłabła podczas kąpieli. Do szpitala trafiła jednak nie tylko ona, ale i druga osoba, która przebywała wtedy w mieszkaniu. Okazało się, że we krwi mężczyzny również było podwyższone stężenie tlenku węgla, mimo że nic mu nie dolegało. Dzisiaj już wszyscy czują się dobrze.
Czujnik nie tylko poprawia bezpieczeństwo zespołu medycznego, ale w tym wypadku ułatwił diagnozę. – Dzięki niemu od razu wiedzieliśmy, że chodzi o zatrucie czadem i natychmiast podjęliśmy odpowiednie działania. W innym wypadku musielibyśmy przeprowadzić wywiad i cały czas przebywać w zamkniętym pomieszczeniu, w którym ulatnia się tlenek węgla – podkreśla K. Bibow.
– W tym przypadku pacjentka i tak może mówić o szczęściu, bo gdyby stężenie było wyższe, zasłabłaby już w wannie i wtedy o ratunek jest trudniej. A czad jest tak zdradliwy, że łączy się z hemoglobiną i organizm go nie rozpoznaje. Niestety zamiast tlenu, do wszystkich komórek dostarczany jest tlenek węgla i dochodzi do śmierci – opisuje M. Janowski.
W pogotowiu nie ma chyba ratownika, który nie ma za sobą wyjazdu do podtrucia czadem. Niekiedy na pomoc jest już za późno. Ratownicy pamiętają sytuację, kiedy w centrum Przemyśla śmiertelnie zatruła się cała rodzina. Nawet zwierzęta umarły we śnie. Tej jesieni służby odnotowały już kilka podtruć czadem. – Ja miałam już dwa takie przypadki – mówi pani Katarzyna.
To, jak szybko dochodzi do zatrucia, zależy od stężenia czadu. Na Krasińskiego wyniosło ono 150 ppm, ale może być dużo wyższe. Wówczas wystarczy zaledwie kilka lub kilkanaście sekund, by stracić przytomność. A wtedy do najgorszego już tylko chwila...
Jak zauważa dyrektor przemyskiego pogotowia Rafał Kijanka, skutki podtrucia czadem mogą być też odczuwalne następnego dnia. Dzieje się tak, gdy stężenie jest podwyższone nieznacznie, ale człowiek długo przebywa w takim pomieszczeniu. Czasem bywa nawet tak, że ktoś zupełnie nieświadomie podtruwa się czadem przez wiele tygodni. – Pojawiają się częste bóle i zawroty głowy, zaburzenia widzenia i pamięci. Może dojść nawet do obrzęku mózgu, co jest niebezpieczne dla życia mówi R. Kijanka.
Dlatego ratownicy apelują do mieszkańców, aby kontrolowali stan instalacji gazowej, przewodów wentylacyjnych i kominów w swoich domach i mieszkaniach. A w pierwszej kolejności do zakupu czujników czadu. – Ludzie opornie do tego podchodzą. Mówią, że im nie jest to potrzebne, ten problem ich nie dotyczy, bo zmienili piecyk – zauważa K. Bibow.
– Zdrowie i życie jest bezcenne, a takie urządzenie naprawdę nie jest drogie. Można je kupić już za kilkadziesiąt złotych. Nie dajmy się zaskoczyć czadowi! – podkreśla M. Janowski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.https://allegro.pl/oferta/przenosny-przenosny-detektor-tlenku-wegla-8433264358?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_DIO_pla_dom_narzedzia&ev_adgr=Pozosta%C5%82e&gclid=CjwKCAiAwZTuBRAYEiwAcr67OaCHBejZ181JeolpZDEsG_RfZCyKlgV_ivIWQMQDQeH112RhOubz-hoCimUQAvD_BwEhttps://allegro.pl/oferta/przenosny-miernik-tlenku-wegla-vz7701-aisko-7710182746Przepłaciliście dużo, albo nadwyżkę zwinął menager :-)
Bzdury tyle kosztują wiarygodne i porządne detektory a te z markietów możecie sobie s zad wiecie co .
Dager to wiodąca firma takich samych czujników używają strażacy
https://allegro.pl/oferta/przenosny-przenosny-detektor-tlenku-wegla-8433264358?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_DIO_pla_dom_narzedzia&ev_adgr=Pozosta%C5%82e&gclid=CjwKCAiAwZTuBRAYEiwAcr67OaCHBejZ181JeolpZDEsG_RfZCyKlgV_ivIWQMQDQeH112RhOubz-hoCimUQAvD_BwEhttps://allegro.pl/oferta/przenosny-miernik-tlenku-wegla-vz7701-aisko-7710182746Przepłaciliście dużo, albo nadwyżkę zwinął menager :-)
Bzdury tyle kosztują wiarygodne i porządne detektory a te z markietów możecie sobie s zad wiecie co .
Dager to wiodąca firma takich samych czujników używają strażacy