Reklama

Czy elektrociepłownia na biogaz znów podzieli społeczność i władze gminy Radymno?

12/08/2018 20:00

To w zasadzie już przesądzone. W Młynach powstanie elektrociepłownia opalana biogazem produkowanym z kiszonki, obornika i innych odpadów. Mieszkańcy mają wątpliwości, czy nie będzie to kolejna śmierdząca inwestycja w okolicy. Mają też pretensje do władz, że konsultacje społeczne były przeprowadzone zbyt anemicznie.

Na ostatniej prostej znajdują się prace przygotowawcze do budowy elektrociepłowni opalanej gazem powstałym z odpadów. W założeniach to projekt innowacyjny, bo pozyskujący energię ze źródeł odnawialnych. Teoretycznie także czysty, bo jego istota polega na pozyskiwaniu gazu w hermetycznym procesie. Biomasa ma być zamykana w zbiornikach, fermentować, a to, co wydziela odór, to właśnie największe bogactwo całego procesu – biogaz.

Ten z kolei ma być przerabiany na energię elektryczną i cieplną. Mieszkańcy Młynów, nauczeni doświadczeniem wynikającym z sąsiedztwa sortowni odpadów, mają jednak pretensje do władz o to, że[paywall] nie skonsultowały kolejnej kontrowersyjnej instalacji w ich sąsiedztwie.

Uzasadnione wątpliwości?

Raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko, dostarczony nam przez urząd gminy, wskazuje, że wątpliwości mieszkańców mogą być uzasadnione. Sam proces pozyskiwania i spalania gazu nie powinien być uciążliwy. Wiele prac pomocniczych może jednak powodować powstawanie odorów. Gaz będzie pozyskiwany z kilku źródeł: zielonki kukurydzianej i z traw, a także z gnojowicy i obornika dostarczanego przez lokalnych dostawców oraz pozostałości z przetwórstwa rolno-spożywczego.

Wszystkie te substancje trzeba będzie do zakładu przetransportować, w jakiś sposób przechowywać oraz przemieszczać po samym zakładzie. Raport wylicza szereg zabezpieczeń, gwarantuje, że kiszonka będzie przykryta, a gnojowica i obornik przechowywane w zamkniętych magazynach oraz że materiał poprodukcyjny traci 80 proc. odoru. Ten sam raport przewiduje jednak, że w związku z procesem pozyskiwania gazu owe potencjalne źródła smrodu będą odkrywane średnio na 1,5 godziny dziennie.

Reklama

Będą jechać wozy...

Ponadto trzeba się liczyć ze znacznym wzmożeniem ruchu kołowego, z niekoniecznie przyjemnymi ładunkami. W okresie trzech tygodni magazynowania zielonek do zakładu będzie przyjeżdżać nawet 40 pojazdów na dobę. Do tego, gdy dowożone będą do niego gnojowica, obornik i pozostałości z przetwórstwa rolno-spożywczego, natężenie ruchu pojazdów ciężarowych zmniejszy się do jednego na godzinę i maksymalnie czterech na dobę. Sam raport przewiduje jeszcze, że konflikty społeczne mogą powstać z powodu hałasu oraz obawy przed zagrożeniem wybuchem.  


fot.Bartłomiej Pacek
Wśród osób, które zadawały pytania o możliwość wystąpienia konfliktów społecznych, był radny J. Blok.

Reklama

Zablokowali przez przypadek?

Zarówno orędownik budowy biogazowi Ryszard Bocian, jak i Józef Blok czy Wojciech Januszko, wykazujący ostrożny sprzeciw, podczas sesji dotknęli tego tematu. Chodziło wprawdzie o rzecz poboczną, aczkolwiek ważną. Do działki, na której ma powstać kontrowersyjny zakład, prowadzi droga, wzdłuż której biegnie rów melioracyjny. Ów rów należy do gminy, ale bez zgody rady nikt nie może z niego korzystać. A bez przecięcia rowu na działkę wjechać się nie da.

W trakcie dyskusji na ten temat pojawiła się kwestia szkodliwości przedsięwzięcia. Radny Bocian przekonywał, że sprawa jest czysta. Radni Blok i Janeczko, zainspirowani chyba  raczej negatywnymi doświadczeniami związanymi z walką mieszkańców z sortownią niż rzetelną wiedzą o zagrożeniach, sugerowali, by sprawie przyjrzeć się lepiej. Ostatecznie rozłam w radzie był poważny, a głosy się podzieliły, więc sprawa użyteczności rowu przynajmniej na razie przepadła.

– Od dzisiaj nie chcę was widzieć na mojej drodze, ani samochodem prywatnym, ani gminnym! – zareagował na to radny R. Bocian.

Co na to mieszkańcy?

– Ludzie nie wiedzą, co to za zakład. Trzeba było zrobić zebranie sołeckie, powiedzieć, co i jak, jakie będą z tego korzyści, a nie tak po cichu – mówi jedna z naszych rozmówczyń. UG Radymno informuje, że konsultacje społeczne przeprowadził. Odbyły się one w ramach „Oceny oddziaływania przedsiębiorstw na środowisko” w dniach od 15 czerwca do 6 lipca 2015 roku – informuje wójt Bogdan Szylar.

– W przewidzianym ustawowo terminie 21 dni nie wpłynęły jakiekolwiek uwagi od mieszkańców – dodaje. Pytanie, czy informacja wywieszona na tablicy ogłoszeń albo opublikowana w biuletynie internetowym urzędu to wystarczająca forma dla, było nie było, kontrowersyjnego przedsięwzięcia. Milczy też firma mająca budować w Młynach swój zakład. Nie odpowiedziała na żadną z  prób kontaktu z naszej strony. W ubiegły piętek zorganizowano dla mieszkańców, sołtysów i radnych wycieczkę do najbliższego zakładu o podobnym profilu działalności. Planowane jest także wyjazdowe posiedzenie jednej z komisji rady gminy. Teraz jednak niewiele da się zrobić. Dokumentacja jest w zasadzie kompletna, brakuje zgody na użyteczność rowu, ale trudno podejrzewać, że ten stan będzie trwał w nieskończoność. Mieszkańcom z sąsiedztwa pozostaje tylko nadzieja, że nowe źródło energii odnawialnej w regionie nie zasmrodzi im życia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-08-12 21:23:55

    Tak innowacyjny projekt powinien być realizowany w pobliżu równie innowacyjnego miasta jak Rzeszów. Same syfiarskie biznesy w okolicy. Nie dość, że biednie to jeszcze śmierdząco. Nie ma normalnych inwestorów?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama