Dekerta to krótka odnoga ulicy Bohaterów Getta. Jak twierdzą jej mieszkańcy, może pretendować do tytułu ulicy najbardziej zapomnianej przez władze miasta. Asfaltowa do połowy nawierzchnia ma się jeszcze jako tako, ale dalej, w stronę młyna, asfaltu nie ma wcale, za to przejazd usłany jest dziurami. Po doraźnym ich łataniu w ubiegłym roku nie ma już śladu, wszystko wypłukał deszcz. – Jest tragedia. A nasze starania o poprawę tego stanu pozostają bez echa – mówią mieszkający tu.
Temat stanu ulicy Dekerta podejmowaliśmy na naszych łamach w czerwcu ubiegłego roku. A jest on fatalny. Im bliżej mieszczącego się tu młyna, tym więcej ubytków.
– Po deszczu robi się błoto, a w ubytkach stoi woda. A to przecież nie są peryferia miasta... – dziwił się wówczas jeden z mieszkańców, który stanem wspomnianej ulicy postanowił zainteresować naszą redakcję.
Jak dodał, nie mogąc się doczekać reakcji ze strony miasta, mieszkańcy niejednokrotnie sami zmuszeni byli brać sprawy w swoje ręce, wysypując w bardziej uszkodzonych miejscach poremontowy gruz. Już wtedy słyszeliśmy narzekania, że od przeszło 10 lat nikt ze służb drogowych się wspomnianą ulicą nie interesuje. Mieszkańcy nalegali, by któryś z urzędników osobiście się pofatygował i sprawdził, jak to wszystko wygląda. Nam natomiast udało się wtedy uzyskać od Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu deklarację, że choć doraźnie załatają dziury, bo na nic więcej, niż doraźne zabezpieczenie przejezdności, nie ma w budżecie pieniędzy. Trwałej naprawy mieszkańcom nie obiecano.
Problem wrócił do naszej redakcji jak bumerang, gdyż prowizoryczne łatanie dziur zdaje egzamin tylko na chwilę, czego świadomość ma dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki. Już wtedy stwierdził, iż zdaje sobie sprawę, że będą one w stanie wytrzymać kilka tygodni, a w najlepszym wypadku jedynie sezon.
Aktualnie stan Dekerta jest niemal taki sam, jak przed ingerencją drogowców, która odbyła się latem ubiegłego roku. Ulica jest użytkowana przez cięższe samochody dojeżdżające do młyna, a także przez zmotoryzowanych mieszkańców. Nawierzchnia to odczuwa. I aż prosi się o remont, a na ten... ponownie nie ma pieniędzy[paywall].
– Składaliśmy w tej sprawie pismo do urzędu miasta. Efekt jest żaden. Wciąż czekamy na reakcję. I ciągle odbijamy się od ściany – żalą się mieszkańcy.
Nie interesują ich już czasowe zabezpieczenia, które będą w stanie wytrzymać kilka tygodni. Mają nadzieję na bardziej trwały remont, polegający na położeniu nowej asfaltowej nawierzchni w miejscu starej, czy zrobieniu jej od podstaw tam, gdzie dotąd jej brakuje. Zdaje się jednak, że znów w planach remontowych miasta zostali pominięci.
– Nie kwestionujemy potrzeby remontu tej ulicy, ale zawsze stoimy przed dylematem. Mając do wyboru dłuższą drogę, jak Topolową, Jasińskiego czy Batorego, i tą zdecydowanie krótszą, z której korzysta zdecydowanie mniejsza liczba mieszkańców, którąś musimy odłożyć na potem, co powoduje, że czeka ona w kolejce. Gdyby w budżecie było więcej pieniędzy na inwestycje drogowe, sprawa byłaby prostsza – mówi Janusz Łukasiewicz, kierujący Wydziałem Komunikacji Transportu i Dróg Urzędu Miejskiego w Przemyślu, który z kolei jest jednostką zarządzającą dla ZDM w Przemyślu.
– Na remont kapitalny nie liczyłbym w najbliższym czasie. Bardziej możliwy jest ten cząstkowy, mający na celu zapewnienie przejezdności i bezpieczeństwa – mówi.
Pretensje i oczekiwania mieszkańców wyartykułowaliśmy też bezpośrednio szefowi ZDM w Przemyślu Jackowi Cieleckiemu. – W tym roku remontu tej ulicy nie mamy w planach. Nie będę oszukiwał i powiem wprost – nie mamy na to środków. Być może realny będzie przyszły rok. Rozumiem oczywiście, że kolejne podsypanie i połatanie dziur nie zmieni stanu ulicy na długo. To rozwiązanie na chwilę. Z kolei położenie asfaltowej nawierzchni wymaga odpowiedniego przygotowania, wykonania projektu i zabezpieczenia funduszy. W tym momencie mogę obiecać jedynie tyle, że wyślę na miejsce inspektorów, by ocenili obecny stan nawierzchni – usłyszeliśmy.
Mieszkańcom pozostaje więc nie odpuszczać tematu i regularnie zarzucać pismami magistrat, ZDM, a nawet zaangażować w znalezienie rozwiązania Zarząd Osiedla czy radnych. Jak mówią, kropla drąży skałę, więc może długotrwałe naprzykrzanie się przyniesie efekty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze