Piętnaście osób ewakuowano, dwóm osobom udzielono pomocy medycznej, mieszkanie rodziny, w której wybuchł pożar, nie nadawało się do zamieszkania. Od tamtych dramatycznych wydarzeń w jednej z wiekowych kamienic przy ul. Smolki w Przemyślu minął prawie miesiąc. Co wydarzyło się przez ten czas?
10 stycznia br., tuż po godzinie 6.30 przemyscy strażacy zostali wysłani do pożaru mieszkania w kamienicy wielorodzinnej przy ul. Smolki w Przemyślu.
Wyjechało aż pięć zastępów ratowniczo-gaśniczych z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Przemyślu oraz jeden zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej z Bolestraszyc.
Ze względu na panujące duże zadymienie w kamienicy zostało ewakuowanych z niej 15 osób, dwóm z nich pomocy medycznej udzielił zespół pogotowia ratunkowego, ale na szczęście nie wymagały hospitalizacji[paywall].
Pożar został ugaszony, a strażacy przy pomocy kamery termowizyjnej sprawdzili budynek kamienicy, szukając ewentualnych dalszych zarzewi ognia.
Mieszkanie, w którym wybuchł pożar, nie nadawało się do zamieszkania, natomiast pozostali lokatorzy powrócili do swoich mieszkań. Po pewnym czasie okazało się, że najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było zapalenie się kominka olejowego.
Pożar, który wybuchł w jednym z pokoi, przeniósł się na strop. Konieczne były prace rozbiórkowe. Na miejscu pracowała policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza.
Tego, jak wyglądają kamienice (i lokale mieszkalne w nich) przy ul. Smolki, nikomu z przemyślan nie trzeba uświadamiać. Wiekowe, zaniedbane, średnio nadają się do zamieszkania. Niewiele jest takich lokali, które zostały wyremontowane przez właścicieli czy lokatorów.
Na to potrzebne są ogromne pieniądze. Administrowaniem zajmuje się Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Przemyślu.
Z prośbą o pomoc mieszkańcy kamienicy przy ul. Smolki 13 w Przemyślu zwrócili się do radnego niezależnego Dariusza Laska.
– Byłem, widziałem. Tragedia. Zwłaszcza dla tej rodziny, której mieszkanie doszczętnie spłonęło. Byłem tam nazajutrz – powiedział D. Lasek.
– Apeluję o objęcie ich fachową pomocą socjalną, bo to przecież powinien być priorytet władz. Szczególnie istotne jest to ze względu na dobro małoletniego dziecka, dla którego poszkodowani stanowią rodzinę zastępczą. Dziecko potrzebuje stabilizacji, natomiast rodzina nie miała pojęcia, na czym stoi. Miała też obawy, że po pierwszym zainteresowaniu mediów i zapewnieniach miasta o udzieleniu wszelkiej pomocy sprawa „ucichnie” i zostaną pozostawieni sami sobie. Praktycznie całe mieszkanie pogorzelców wymaga gruntownego, pilnego remontu i wyposażenia. Zwróciłem się z pytaniem do władz miasta, co zamierzają z tym fantem zrobić – dodał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze