Rowerowy szlak ciągnie się przez całą Polskę południowo wschodnią. Reklamowany był jako jedna z ważniejszych atrakcji turystycznych regionu. Pojawiają się jednak głosy, że przynajmniej na odcinku znajdującym się w powiecie jarosławskim, jeśli jest wizytówką to raczej słabą.
Szlak Green Valo zrealizowany został ogromnym wysiłkiem. Cały kosztował blisko 270 milionów złotych. W naszym regionie mamy kilka tylko jego wycinków. Część znajduje się w powiecie lubaczowskim, kilka nitek we wschodniej części powiatu jarosławskiego, odcinek opiera się o Bieszczady w powiecie przemyskim. Od jakiegoś czasu słyszy się jednak głosy, że odcinek znajdujący się w obrębie gminy Radymno pozostawia wiele do życzenia, a rowerzyści zeń korzystający, co raz częściej narzekają.[paywall]
Głośno jest przede wszystkim o odcinku od Chotyńca do Budzynia. – Przyjechali goście z Warszawy i mówią, że takich dziur to w całej Polsce nie wiedzieli – opowiada nam mieszkaniec Chotyńca. I rzeczywiście nawierzchnia szlaku jest kiepska. W części asfaltowej ciągnącej się od Chotyńca sporym zakolem do drogi nr 94 sporo jest kolein i ubytków. Gdzieniegdzie da się wyrwy minąć, gdzie indziej po prostu trzeba przejechać po kocich łbach. Trochę gorzej jest na leśnym odcinku trasy. Tu droga jest nieutwardzona. Widać, że często korzystają z niej kierowcy pojazdów silnikowych, zapewne ciężki sprzęt. Tu powstają głębokie koleiny, po deszczach wypełnione wodą. Jeśli ktoś ma rower przygotowany pod szosę przejechać będzie mu trudno.
MOR to skrót naśladujący nazewnictwo znane z autostrad. Po rozpisaniu znaczy Miejsce Obsugi Rowerów. Takich punktów na całym szlaku Green Velo jest ponad 200. W gminie Radymno dwa: w Chotyńcu i Budzyniu. Ich obsługą zajmuje się gmina. Całkiem niedawno komisja wyjazdowa rady gminy wizytowała te miejsca i w jej ocenie daleko im do ideałów. Trzeba oddać, że są to obiekty o estetycznej głownie drewnianej architekturze. Tajemnicą poliszynela jest, że równie atrakcyjne jak dla rowerzystów, są dla lokalnej społeczności. Ładne zacienione miejsca, w całkiem dobrych lokalizacjach sprawiają, że lubi w nich przebywać młodzież. – Teraz jest już lepiej, ale dawniej rzeczywiście nie było ciekawie – przyznaj nasz rozmówca z Chotyńca. Według raportu komisji wyjazdowej na MOR w Chotyńcu brakowało wody, wszędzie znajdowały się łupinki słonecznika. Na miejscy byliśmy kilkanaście dni potem. Nie zmieniło się nic.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ha ha . Szkoda bylo to robic . Ciagle przesiaduja na tych lawczkach gimbusy i chleja bez przerwy i drac ryja po nocach taka atrakcja
Nie ma wątpliwości co do zasadności budowy szlaku rowerowego GV.! Po pierwsze szlak omija całkowicie powiat jarosławski. Znakowane szlaki rowerowe w powiecie jarosławskim stanowią odrębne drogi i nie wchodzą w trasę GV. Przejechałem większą część szlaku GV, aż po Elbląg i muszę stwierdzić że są odcinki o różnych rodzajach nawierzchni. Mimo to szlak jest bardzo dobrze oznakowany i poprowadzony w bezpieczny sposób dla turystów rowerowych. Odrębną sprawą jest kwestia utrzymania szlaku w dobrym stanie. Wiele odcinków jest niszczonych przez ciężki sprzęt rolniczy i to stanowi dość poważny problem. Wydaje się że poszczególne gminy powinny zadbać o dobry stan szlaku GV. Pozostaje tylko kwestia finansowa. Czy gminy stać na taki wydatek? Może jeszcze nie osiągnęliśmy takiego poziomu jaki jest na zachodzie Europy, ale to już inne zagadnienie. Mimo to inicjatywa Szczytna i potrzebna zarówno rodzimym turystom rowerowym jak i zagranicznym. Z rowerowym pozdrowieniem Emanuela.
Ha ha . Szkoda bylo to robic . Ciagle przesiaduja na tych lawczkach gimbusy i chleja bez przerwy i drac ryja po nocach taka atrakcja
Nie ma wątpliwości co do zasadności budowy szlaku rowerowego GV.! Po pierwsze szlak omija całkowicie powiat jarosławski. Znakowane szlaki rowerowe w powiecie jarosławskim stanowią odrębne drogi i nie wchodzą w trasę GV. Przejechałem większą część szlaku GV, aż po Elbląg i muszę stwierdzić że są odcinki o różnych rodzajach nawierzchni. Mimo to szlak jest bardzo dobrze oznakowany i poprowadzony w bezpieczny sposób dla turystów rowerowych. Odrębną sprawą jest kwestia utrzymania szlaku w dobrym stanie. Wiele odcinków jest niszczonych przez ciężki sprzęt rolniczy i to stanowi dość poważny problem. Wydaje się że poszczególne gminy powinny zadbać o dobry stan szlaku GV. Pozostaje tylko kwestia finansowa. Czy gminy stać na taki wydatek? Może jeszcze nie osiągnęliśmy takiego poziomu jaki jest na zachodzie Europy, ale to już inne zagadnienie. Mimo to inicjatywa Szczytna i potrzebna zarówno rodzimym turystom rowerowym jak i zagranicznym. Z rowerowym pozdrowieniem Emanuela.