Jarosław Gowin stwierdził, że gdy był ministrem sprawiedliwości za czasów PO-PSL nie starczało mu do pierwszego. Zarabiał wówczas ok. 17,5 tys. zł miesięcznie. Zapytaliśmy znanych i mniej znanych mieszkańców naszego regionu, czy pensje wystarczają im na przeżycie.
Za skandaliczne słowa Jarosława Gowina uważają Mieczysław Kasprzak i Józef Michalik (obaj PSL). W tym samym czasie, co J. Gowin był ministrem, M. Kasprzak pełnił funkcję wiceministra w resorcie gospodarki. Jednocześnie był posłem. Czy biedował? – Ludzie czasami[paywall] zapominają jak się chodzi po ziemi i jak wygląda życie. Emeryt, czy rencista musi przeżyć za 850 złotych i nikt go nie pyta, czy mu starcza. Minister, który w tamtym czasie zarabiał 17 tysięcy i mówi, że mu nie starcza to dla mnie jest kpina z ludzi. Przestań być ministrem, idź do kopalni albo kup pole i zobacz, jak tam się pracuje. Na to nie ma słów – podkreśla.
– Pracownik, który zarabia najniższe wynagrodzenie też musi utrzymać rodzinę i jeszcze mówi mu się: powinieneś mieć co najmniej dwójkę dzieci. Nie może minister wyobcowywać się z życia codziennego obywateli – dodaje.
Poseł PSL uważa, że być może należałoby „urealnić” wynagrodzenia ministrów i ich zastępców, ale partia rządząca powinna „podjąć męską decyzję”, a ludzie tę decyzję ocenią. Jego zdaniem takie rozwiązanie jest lepsze niż przyznawanie wielotysięcznych premii.
W ocenie M. Kasprzaka wypowiedź Gowina była szczera, bo jeszcze nie zdążył się przestawić na „tryb telewizyjny”.
– Ja miałem czwórkę dzieci, uczyły się i nigdy w swoim życiu nie mówiłem, że mi nie wystarcza. Postawa ministra jest skandaliczna – mówi Józef Michalik. Od 1998 r. jest on starostą powiatu lubaczowskiego, a w latach 1993 – 1997 był posłem na Sejm.
– Pieniądze należy mierzyć stosunkiem wynagrodzeń obywateli. Jeżeli obywatele mają takie, a nie inne zarobki, to i ci, co rządzą nie mogą się domagać wyższych. Niech władza robi to, co obiecywała. Władza obiecywała, że będzie żyć skromniej od poprzedników. To jest moja odpowiedź. Jak rządzący dotrzymają słowa do wszystko będzie OK – podkreśla.
Wiceprezydent Przemyśla Grzegorz Hayder również zapewnia, że do pierwszego mu wystarcza i chciałby, żeby wszyscy mieszkańcy miasta mieli taki komfort.
Jego zdaniem ministrowie i ich zastępcy powinni zarabiać adekwatnie do odpowiedzialności, jaką ponoszą. – Jeśli są spoza Warszawy muszą utrzymać rodziny, opłacić mieszkanie i niedobrze, jeśli muszą podejmować się dodatkowych zajęć, na przykład wykładów na uczelni, żeby uzupełniać budżet. Powinni mieć komfort, aby robić to głównie z pasji, a nie z motywacji finansowych – zaznacza.
Wiceprezydent zauważa również, że wciąż niesprecyzowana pod tym względem jest pozycja pierwszej damy. Małżonka prezydenta Polski również reprezentuje państwo, pełni szereg różnych funkcji, ale nie ma z tego tytułu żadnego wynagrodzenia.
– Oczywiście, wystarcza mi do pierwszego – mówi burmistrz Przeworska Leszek Kisiel, który wypowiedź ministra uważa za niestosowną jak na tego typu funkcjonariusza publicznego. Nie daje natomiast jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o podwyżki dla wiceministrów. – To zależy od tego, czym się zajmują. Z tego co wiem, wszystkich w rządzie jest ponad stu. Nie wiem, czy jest aż takie obłożenie obowiązkami i taka potrzeba, czy też jakieś inne elementy tu zadziałały. Myślę, że parlamentarzyści mają na ten temat większą wiedzę i oni powinni o tym decydować – powiedział.
Piotr Hryniszyn od 10 lat jest dyrektorem Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Korytnikach. W porównaniu od naszych poprzednich rozmówców, jego pensja już wyraźnie różni się od zarobków ministerialnych. – Zdecydowanie jest mi ciężej. Pomoc społeczna jest najgorzej opłacanym resortem w budżetówce – odpowiada. Wynagrodzenia jego pracowników są jeszcze niższe i niewiele przekraczają najniższą krajową. – To skandaliczna postawa – mówi o słowach J. Gowina. – Po takich słowach powinien podać się do dymisji – uważa.
Jest również wiele osób, którym 17 tys. zł musi wystarczyć nie na miesiąc, ale na cały rok. – Mąż zarabia najniższą krajową, ja nie pracuję, bo zajmuję się chorym dzieckiem. Nie stać nas na nowe markowe rzeczy. Czasem musimy pożyczać od rodziny, bo nam brakuje na podstawowe potrzeby. Ludziom dają ochłapy i mówią takie rzeczy. To jest obraza ludzi! – ocenia mieszkanka jednej z podprzemyskich miejscowości
– Teraz się odwołam do konkretnej swojej sytuacji, kiedy byłem ministrem sprawiedliwości. Miałem wtedy trójkę dzieci na utrzymaniu, studiowały. I słowo honoru – czasami nie starczało do pierwszego – stwierdził w rozmowie z Konradem Piaseckim na antenie Radia Zet.
J. Gowin zaznaczył, że należy rozwiązać „problem wynagrodzeń wiceministrów, zwłaszcza tych, którzy nie są posłami”. – Bo posłowie mają jeszcze diety, a jeżeli są spoza Warszawy, mają tu bezpłatne lokum. Wiceministrowie, którzy przyjeżdżają spoza Warszawy, po prostu biedują – powiedział.
W 2012 r., kiedy J. Gowin był ministrem sprawiedliwości, zarobił łącznie ponad 210 tys. zł brutto (174 244 zł wynagrodzenia ministra sprawiedliwości, 29 594 zł diety poselskiej, 3837 tys. zł diety członka Krajowej Rady Sądownictwa, 2234 zł uposażenia poselskiego oraz 330 zł z tytułu praw autorskich). W przeliczeniu daje to średnią miesięczną pensję na poziomie około 17,5 tysiąca złotych brutto.
Dla porównania – w 2012 roku, według danych GUS, najczęściej wypłacanym wynagrodzeniem było 2189,11 zł brutto, a płaca minimalna wynosiła 1500 złotych brutto.
Po kilku godzinach obecny minister nauki za swoje słowa przeprosił. Przy tej okazji media przypominają słowa byłej minister Elżbiety Bieńkowskiej (PO), która powiedziała, że za 6 tys. zł pracuje tylko złodziej albo idiota oraz prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, która stwierdziła, że za 10 tys. zł można dobrze żyć tylko na prowincji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.17.5 tys.nie wystarczyło a milionom wystarcza1 tys.Cud ?
Żeby się osrał to nie przeje tyle , więc na co konkretnie jemu brakowało ?na balety ?
A jak trzeba wyjść na ulicę przeciwko PISuarowcom to wtedy dupa i kamieni kupa, grzanie dupy w domu i oglądanie TV1 - gdzie jest kraina miodem płynąca według kursiskiego
niektorym juz sie w dupie poprzewracalo,zal kiedys bedzie im umrzec zostawiajac pelne konta i majatki
Swego czasu chyba Chomie brakowało skoro Rada Przemyśla musiała mu dać podwyżkę.
Wszystko zależy od punktu odniesienia. 17,5 tys. zł to raptem średnia płaca wykwalifikowanego robotnika w niemczech. Politycy zrobili z Polaków najbiedniejszy naród w UE działając według zasady dziel i rządź. Nie dajcie się na to nabrać!
Ja mam 950 zł emerytury ..!! Czy starcza mi do pierwszego ..??????
Dzieki PIS sytuacja w kraju zaczyna sie poprawiac.
17.5 tys.nie wystarczyło a milionom wystarcza1 tys.Cud ?
Żeby się osrał to nie przeje tyle , więc na co konkretnie jemu brakowało ?na balety ?
A jak trzeba wyjść na ulicę przeciwko PISuarowcom to wtedy dupa i kamieni kupa, grzanie dupy w domu i oglądanie TV1 - gdzie jest kraina miodem płynąca według kursiskiego