Reklama

Czy znajdzie się bat na ignorujących przepisy kierowców?

Parkowanie w mieście to wyzwanie. Wiedzą o tym użytkownicy czterech kółek. I choć wydaje się, że parkując, powinni myśleć nie tylko o własnej wygodzie, ale też o innych kierowcach będących użytkownikami ruchu drogowego, nie zawsze się tak dzieje. Jak zauważa nasz Czytelnik, który sam padł ofiarą niewłaściwego parkowania innych zmotoryzowanych, do nagminnego lekceważenia przepisów dochodzi na skrzyżowaniu ulicy Waygarta z Piłsudskiego.

W miastach takich jak Przemyśl i w samym Przemyślu ścierają się przeważnie dwie tendencje. Z jednej strony kierowcy wymagają od współużytkowników miejskiej przestrzeni, by mieli baczenie na innych: pieszych, rowerzystów i zmotoryzowanych. Z drugiej chcą zaparkować auto jak najbliżej miejsca spotkania, pracy, urzędu czy domu, by nie musieć nadkładać drogi. Dlatego często potrafią zaparkować dosłownie wszędzie. Bez względu na fakt, czy nie utrudni to życia innym użytkownikom czterech kółek. Są tacy, którzy zatrzymują się na trawniku lub parkują pojazd np. na chodniku tak, że dla pieszego nie ma już miejsca. Ale i tacy, którzy nie baczą na to, że stając za blisko skrzyżowania, utrudnią innym włączenie się do ruchu. A to nierzadko prowadzi do montowania tzw. słupków blokujących. Mają one nie dopuścić do wjechania pojazdu na chodnik i zatrzymania się na nim.

Na problemową sytuację zwrócił nam uwagę jeden z kierowców, który sam stał się ofiarą omijania przepisów przez innych i – mając ograniczoną widoczność – nie zauważył pojazdu jadącego główną drogą.

Reklama

– Jadąc w dół ulicą Waygarta, dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Piłsudskiego. Po lewej stronie od skrzyżowania z Waygarta zamontowane są na niej słupki, co trochę ostudza zapędy kierowców. Natomiast po prawej mamy tablicę z zakazem zatrzymywania i adnotacją „nie dotyczy  pojazdów na czas załadunku i wyładunku do 15 minut”. Tyle że kierowcy stawiają samochody przed znakiem, a więc na pewno w odległości bliższej niż 10 metrów od skrzyżowania, i przez to nie ma odpowiedniej widoczności. Wyjeżdżający w lewo, w stronę Krasiczyna, często musi ryzykować. To niebezpieczne, a ignorancja kierowców jest na porządku dziennym – zauważył, prosząc o zajęcie się tematem i zaapelowanie do rozsądku kierowców.

– Dziwię się, że straż miejska na to nie reaguje – dodał.

Reklama

Wielokrotne interwencje

– W takiej sytuacji kierowcy popełniają wykroczenie. Wiadomo, że na skrzyżowaniu się na parkuje, musi być zachowana minimalna odległość 10 metrów od niego. Każdorazowo w takiej sytuacji należy dzwonić do dyżurnego straży miejskiej, a my oczywiście podejmiemy interwencję – odnosi się do problemu komendant Straży Miejskiej w Przemyślu Jan Geneja.

– Na kolejnej komisji w sprawie znaków i sygnałów będę wnioskował, żeby postawić tam dwa biało-czerwone słupki typu „U”. To powinno rozwiązać problem – dodaje[paywall].

Reklama

Tłumaczy również, że z uporem maniaka kierowcy parkują też na chodniku za znakiem, choć można tam stać jedynie 15 minut na czas wyładunku towaru.

– W tym miejscu podejmowaliśmy szereg interwencji kończących się ukaraniem i skierowaniem sprawy do sądu – mówi.

Nie lepsza sytuacja jest też po stronie lewej, patrząc od zjazdu z ulicy Waygarta w dół, bo kierowcy wjeżdżają po prostu za słupki. – Tam interweniowaliśmy kilkukrotnie, kończyło się nawet odholowywaniem pojazdów. Samochody zaparkowane za słupkami znacznie ograniczają widoczność, nawet kierowcom wyjeżdżającym w prawo – dodaje komendant.

Reklama

Straż miejska przypomina też mieszkańcom, że bezcelowe jest wysyłanie zdjęć nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów na adres e-mailowy jednostki. – Niewiele one wnoszą. Potrzebujemy konkretnego zgłoszenia, zawierającego informację, kiedy, o której godzinie i gdzie zostało zrobione zdjęcie, czyli dokładny opis. Zgłaszający musi występować w charakterze świadka. Bez tego sąd jest w stanie odrzucić nam takie postępowanie – podkreśla J. Geneja.

Innymi słowy w razie potrzeby przeprowadzenia czynności wyjaśniających straż miejska może wezwać autora zdjęcia na przesłuchanie w charakterze świadka.

Reklama

– Mieszkańcy, nie zawsze mając tego świadomość, ślą nam z uporem maniaka anonimowe, nieodpisane zdjęcia. A to nie pozwala na przeprowadzenie żadnych czynności – mówi J. Geneja.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/10/2024 17:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama