Reklama

Czyny warte tysiące złotych

To jedna z nielicznych, a kto wie, czy nie jedyna placówka oświatowa w Przemyślu, w której wygląd tak bardzo angażują się... obce osoby. Społecznicy, mieszkańcy osiedla Kazanów, czasami w żaden sposób nie związani ze szkoła. Oni sami chcą i nigdy nie odmówią.

Rozmowa z dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 Haliną Kasyan.

Ostatnio wokół „szóstki” znowu panował spory ruch. Co tym razem było robione?

– Co roku chcemy coś zmienić w naszej szkolnej infrastrukturze. Niedawno napisałam pismo do zastępcy prezydenta miasta pana Janusza Hamryszczaka o pomoc w sfinansowaniu zakupu materiałów budowlanych, wymianę bramy i bramki do wejścia głównego szkoły. Przyszła szybka, pozytywna odpowiedź. Dostaliśmy tysiąc złotych i używaną kostkę brukową z Zarządu Dróg  Miejskich w Przemyślu. Zaczęliśmy więc następny etap remontu chodnika przed wejściem do szkoły, alejki i placu przy boisku wielofunkcyjnym. Wszystko oczywiście w czynie społecznym. Koordynatorem prac został radny Tomasz Schabowski. Poprosiliśmy o pomoc więźniów z zakładu karnego. Z pomocą przyszła młodzież z Kazanowa. Napisaliśmy do różnych firm budowlanych o przekazanie za darmo materiałów budowlanych. I jak co roku nam pomogli[paywall]. To firmy: Kruszgeo, Erem Mrówka, Anstal czy Greinplast. Sprzedaliśmy płytki chodnikowe, korytka i gruz. Rozliczenie z datków pieniężnych przejęło Stowarzyszenie Rodziców, Nauczycieli oraz Przyjaciół Szkoły Podstawowej nr 6 imienia Ojca Świętego Jana Pawła II w Przemyślu. Społecznicy ułożyli przed wejściem do szkoły kolorową kostkę brukową z niespodzianką – napisem SP 6, wykonanym z kostki. Powstała kolejna część alejki rowerowej, która jest łącznikiem między ulicą Spiechowicza a naszą szkołą. Udało się wymienić nawierzchnię placu przy boisku wielofunkcyjnym na kostkę brukową i powstał ogródek, w którym zasadziliśmy kwiaty. Uważam, że dzięki właśnie takim inicjatywom społecznym można wspólnie osiągnąć cel. To tani sposób, mając na uwadze brak pieniędzy w budżecie miasta. Wyliczyliśmy, że na wszystkie te prace musielibyśmy mieć przynajmniej 10 tysięcy złotych.

Reklama

Swego czasu prezes Stowarzyszenia Kultury Fizycznej Kazanów zwrócił się do mnie z pismem, abym udostępniła na treningi salę gimnastyczną, a w zamian otrzymam pomoc przy remontach klas. Zgodziłam się. Do tej pory dzięki takiej formie współpracy młodzież wyremontowała dwie klasy. Ogromnie się cieszę, że lokalna społeczność poczuła się współodpowiedzialna za sprawy szkoły. Poprawa relacji między rodzicami i nauczycielami to kolejny sukces. Mieszkańcy osiedla zyskali miejsce spotkań, a szkoła miano przyjaznej i otwartej placówki.

Gdyby musiała pani za wszystkie te prace „normalnie” zapłacić, ile by to wyniosło?
– Powiem szczerze, że jest to niepoliczalne. Z całą pewnością zamknęłoby się to kwotą co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Jak udaje się pani nawiązać współpracę, przekonać najczęściej młodych ludzi, aby w ramach wolontariatu, wykonywali te prace?
– Żeby mieć grupę efektywnie pracujących wolontariuszy, trzeba było zastanowić się, jaka instytucja czy grupa mogłaby zrealizować nasze wspólnie plany, marzenia i cele. Dużą pomoc otrzymałam od członków zarządu osiedla, którzy dogadali się z młodzieżą. Przekonywałam, że zaangażowanie jej w sprawy szkoły nauczy szacunku do pracy. Że mogą zrobić coś bezinteresownie i cieszyć się z dobrze wykonanej pracy. Myślę, że remonty klas zachęciły dalszej pracy. Młodzi szanują to, co sami zrobili. Rodzice zauważyli zaangażowanie młodzieży i sami zaczęli aktywnie uczestniczyć przy różnych pomysłach. Staram się uważnie słuchać i współpracować. Młodzież czuje się w szkole jak u siebie. Miałam i mam do nich zaufanie. Od momentu, kiedy zdecydowali się na taką formę współpracy ze szkołą, skończyło się niszczenie elewacji budynku czy boisk. Nie chwaląc się, tworzymy zgraną grupę: dyrekcja, nauczyciele, rodzice, uczniowie, młodzież i samorządowcy.

Reklama

Co jest jeszcze do zrobienia? Jakie ma pani plany na przyszłość?
– Wiem, że wciąż mogę liczyć na rodziców i młodzież, więc nie boję się marzyć. Chcemy wspólnie wybudować schody łączące chodnika z drzwiami sali gimnastycznej, wyremontować drogę dojazdową, wymienić całe ogrodzenie. Pracy wciąż jest w bród.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gosc - niezalogowany 2017-04-17 21:07:50

    Tam powinna być inspekcja pracy bo na załączonym obrazku jak widać przy noszeniu ciężkich płytek chodnikowych pracujący mają tylko rękawice !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Przemyślanka - niezalogowany 2017-04-17 23:24:23

    Radny Tomasz Schabowski- BRAWO! ten to ma inicjatywę i siłę do prac społecznych, angażowania się w sprawy ludzkie i osiedlowe. Brawo!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Cezar - niezalogowany 2017-04-18 08:24:09

    Szkoda że nie ma siły pracować tylko ciągle na chorobowym siedzi. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama