Reklama

Dewastacja bunkru czy czyjaś czysta złośliwość

16/10/2015 10:27

Dobrze się dzieje, że ludzie mają coraz większą wiedzę o zabytkach i świadomość potrzeby ich chronienia. Zdarza się jednak, iż czyjaś nadgorliwość lub, co gorsze, złośliwość utrudniają fachową opiekę nad konkretnym zabytkiem.

Tak jest w przypadku fortu „Browar” (fachowa nazwa brzmi Szaniec N XVTIa „Browar”), który jest usytuowany przy ulicy Malawskiego. Ziemno-murowany obiekt został wybudowany w latach 1873 –1880 jako element wewnętrznego pasa Twierdzy Przemyśl. 

Pewna mieszkanka ulicy Bielskiego poprosiła, żebyśmy zajęli się dewastacją tego fortu. – Pan, który podobno ma się opiekować fortem, w biały dzień rozkopał rydlem najbardziej atrakcyjny bunkier. Wiem, że nie miał na to żadnego zezwolenia[paywall], przecież to zabytek i nikt nie ma prawa nawet rydla wbić. Dzwoniłam do pani konserwator, pod którą ten obiekt podlega, ale nie było żadnej reakcji z jej strony. Podobnie jak w przypadku drzew, które nielegalnie wyciął, co jest przestępstwem. Ponadto ten pan wykosił trawę i krzaki, ale nie na całym terenie, akurat część od mojej strony zostawił. 

Społeczny opiekun fortu

– Tym fortem opiekuję się od wiosny dwa tysiące dwunastego roku. Zacząłem od tego, że wystąpiłem do Urzędu Miejskiego w Przemyślu o zgodę na wycięcie zbędnych zadrzewień i zieleni –  opowiada Zbigniew Podolak, społeczny opiekun fortu „Browar”. Cały teren fortu był tak zarośnięty, że trudno było rozeznać się[paywall] w zarysie obiektu. Krzaki, trawa po pas, istna dżungla. Zostawiłem jedynie kilka krzaków głogu, który kiedyś był naturalnym środkiem maskującym, nasadzanym przez Austriaków na przedpolach fortów oraz kilka starych akacji. To nie była żadna samowola, każdą wycinkę uzgadniałem z konserwatorem zabytków. Co roku, dwa, trzy razy koszę teren fortu. Nim podjąłem się opieki nad nim, było tu dzikie wysypisko śmieci, nawet spalano tu odpady przemysłowe przywożone z jednej z firm. Inna firma, zajmująca się wycinką zieleni, przywoziła tu wycięte gałęzie. Okoliczni działkowicze też dorzucali swoje śmieci, więc postarałem się o kontener dla nich i już jest czysto. Teraz zabrałem się do odsłaniania jednego z trzech schronów pogotowia. Widoczny był tylko mur oporowy i nadproże nad wejściem. Wiedziałem, że w czasie wojny stacjonowała tu niemiecka bateria przeciwlotnicza i bałem się jakichś niewypałów. Na wszelki wypadek, dla własnego bezpieczeństwa, sprowadziłem tu saperski patrol. Saperzy sprawdzili teren i mogłem się zabrać za odsłanianie schronu, żeby mogli go oglądać turyści czy pasjonaci fortyfikacji. W przyszłości zamierzam odsłonić pozostałe dwa schrony, które w tej chwili są całkowicie zasypane. Wtedy też postawię tablice z opisem, żeby turyści wiedzieli, że to nie była piwniczka na wino. Na koniec wyjaśniam, że od nikogo nie dostałem na to ani złotówki. Wszystko to, co robię, robię społecznie, bo chciałbym, żeby ten zabytek się zachował w jak najlepszym stanie – kończy Podolak.

Reklama

Wszystko zgodnie z prawem

– Byłam tam przed miesiącem i nie zauważyłam, żeby działo się coś złego – wyjaśnia Beata Kot, miejski konserwator zabytków. – Zarzuty jednej z mieszkanek wynikają prawdopodobnie z zadawnionych konfliktów sąsiedzkich. Kiedyś okoliczni mieszkańcy zupełnie bezprawnie próbowali założyć na forcie sad orzechowy. Dzwoni ta pani i skarży się, że pan Podolak nie wykosił paru metrów trawy od jej strony, a ja jej tłumaczę, że nie miał takiego obowiązku, bo jest społecznym opiekunem obiektu i od miasta nie dostał żadnego zlecenia na koszenie. Podobnie jest z rozkopaniem schronu. On go nie rozkopał, a jedynie odkrył i to częściowo. Uważam, że opieka jest prowadzona dobrze i jestem zadowolona ze współpracy z panem Podolakiem – podsumowuje miejski konserwator zabytków.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jam - niezalogowany 2015-10-24 16:55:18

    Ten Pan jest znany z tego,że jak za cos się bierze to tylko po to zeby miał korzysci.W tym wypadku darmowe drzewo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wojtek_mnich_615 2015-11-04 18:10:46

    Jaki masz problem?  Udowodnisz mu fakt zagarnięcia dla siebie pozyskanego z fortu drewna ( nie drzewa )?  A może sam podejmiesz się społecznej opieki któregoś z opuszczonych przemyskich fortów i też będziesz miał - jak to określasz - darmowe "drzewo"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama