Reklama

Dlaczego starostwo nie chciało wyremontować cerkwi w Kopyśnie?

Mimo otrzymania wstępnej promesy na dotację w kwocie prawie pół miliona złotych na remont zjawiskowej cerkwi w Kopyśnie w gminie Fredropol, władze powiatu przemyskiego odstąpiły od realizacji inwestycji. Dlaczego?

Kopysno leży na stoku góry Kopystanki i jest oddalone o ok. 3 km od miejscowości Rybotycze. We wsi znajduje się zabytkowa murowana cerkiew greckokatolicka wybudowana w 1821 r., z ikonostasem według szkoły rybotyckiej – z dzwonnicą i niewielkim cmentarzem oraz kapliczka ustawiona na pamiątkę zniesienia pańszczyzny w 1848 r. Nieużytkowna przez lata cerkiew marniała i marnieje w oczach. Podobnie jak przyległy teren. To własność Skarbu Państwa, a ze względu na przynależność terytorialną zawiaduje nim Starostwo Powiatowe w Przemyślu.

Podobny los obiektu w Posadzie Rybotyckiej

Obiektów w podobnym stanie na terenie powiatu przemyskiego jest kilka. Najznamienitszym przykładem jest cerkiew w Posadzie Rybotyckiej. Jedyna w kraju murowana cerkiew obrona z XV – XVI wieku. Po 1945 r. i wysiedleniu mieszkańców wsi obiekt został zdewastowany. W latach 60. ub. wieku budowla została filią Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. W 2010 r. przeszła pod opiekę gminy Fredropol. Obecnie zarządza nią Kuria Greckokatolicka w Przemyślu. W 1966 r. na ścianach wewnątrz świątyni odkryto cenne polichromie z XVI wieku. W prezbiterium konserwatorzy próbowali je uczytelnić. Roboty porzucono, gdy zabrakło pieniędzy. W opuszczonej cerkwi obronnej w Posadzie Rybotyckiej – w perspektywie kilku najbliższych lat – może dojść do zawalenia się ściany wieży nad nawą. Powodem jest urwana rynna, która przy gwałtownych ulewach pompuje wodę w kilkumetrowej szerokości fundamenty. Niestety, na taką zabytkową perełkę nie ma pieniędzy.

Reklama

Włożyli sporo swoich pieniędzy

Pieniądze znalazły się za to na cerkiew w Kopyśnie. Znaczy, mogły, bo właściciel terenu, czyli Starostwo Powiatowe w Przemyślu, otrzymał wstępną promesę na dofinansowanie (490 tys. zł) inwestycji z Rządowego Programu Odbudowy Zabytków „Polski Ład”. Kasa miała zostać przeznaczona na prace remontowo-renowacyjne. Ale nie została[paywall].

– Tej cerkwi nikt nie chce. Od lat. Marnieje w oczach, a każdy umywa ręce. Zarządza tymi gruntami powiat przemyski. W pewnym momencie zaczęli się nią interesować potomkowie osób, które zostały przesiedlone na północny-zachód Polski w ramach akcji Wisła. Ludzie z okolic choćby Sztumu czy Tczewa. Zaczęli przyjeżdżać co roku, sprzątać teren. Narodził się pomysł remontu cerkwi. Wiedzieli, że jest możliwość otrzymania dotacji, zawiązali Stowarzyszenie Miłośników Wsi Kopysno i wystąpili do władz powiatu z propozycją złożenia wniosku o dotację z Polskiego Ładu

Reklama

– powiedział Janusz Dedio, od wielu lat zajmujący się Kopysnem i jego historią.

– Powiat najpierw był niechętny, ale potem zgodził się na współpracę. Ci ludzie na własny koszt wykonali pełną dokumentację projektową, przygotowali kosztorys. Wypełnili wniosek, pod którym podpisały się władze powiatu. Skierowali pismo do ministerstwa i czekali na pozytywny odzew. Udało się! Dostali, oni i powiat, łącznie 490 tysięcy złotych w formie promesy, czyli gwarancji wypłaty pieniędzy. Władze powiatu spisały stosowną umowę, na mocy której to członkowie stowarzyszenia mieli zadbać o stronę formalno-prawną. Zrobili i to. Mieli zgodę konserwatora zabytków na prace remontowe, a z tym, jak wiadomo, różnie bywa. Starostwo natomiast miało ogłosić przetarg i wyłonić wykonawcę i rozliczyć się z bankiem. Wszystko w zasadzie było gotowe. W lipcu tego roku zwrócili się więc do powiatu, kiedy będzie można rozpocząć inwestycję. Otrzymali odpowiedź, że 28 maja zarząd powiatu zrezygnował z realizacji tej inwestycji. Powiem szczerze, że to bardzo przykre. Czują się oszukani i okradzeni. Włożyli w to sporo własnych pieniędzy, a zostali z niczym. Zapytali w starostwie, dlaczego tak się stało. Nikt nie raczył im nawet odpowiedzieć, oprócz zdawkowej informacji, że pojawił się jakiś problem prawny. Wcześniej o tym nie wiedzieli?

Reklama

– retorycznie zapytał pan Janusz.

Problem polegał na tym, że wniosku o dotację do ministerstwa nie mogły złożyć organy, które są właścicielem gruntów. A że powiat wszedł we współpracę ze stowarzyszeniem, nie mógł widnieć we wniosku. Podobno…

– Chyba wypadałoby się z tymi ludźmi spotkać i może choć w niewielkim stopniu zrekompensować koszty przygotowania projektu, kosztorysu, uzyskania innych zgód. Przecież w starostwie o tym wiedzieli. Od siebie jeszcze dodam, że to skandal lekką ręką pozbyć się pół miliona złotych, bo nikomu się nie chciało załatwić tej sprawy inaczej

Reklama

– podsumował J. Dedio.

Pytania do starostwa

Skierowaliśmy do przemyskiego starostwa kilka pytań, tyczących się tej sprawy. Przede wszystkim dlaczego zarząd powiatu – po niemal roku od przyznania dotacji – podjął decyzję o odstąpieniu od realizacji tej inwestycji i czy urząd otrzymał fizycznie pieniądze?

Obiekt w Kopyśnie jest wpisany jest do rejestru zabytków. Ustawa z 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane mówi jednoznacznie: „za należyte utrzymanie obiektu budowlanego wpisanego do rejestru zabytków oraz jego bezpieczne użytkowanie odpowiada właściciel lub zarządca tego obiektu”. To znaczy ni mniej, ni więcej, że taki obiekt budowlany należy utrzymywać w należytym stanie technicznym i estetycznym, nie dopuszczając do nadmiernego pogorszenia jego właściwości i sprawności technicznej. Właścicielem obiektu jest Skarb Państwa, czyli (zgodnie z właściwością terytorialną) w tym wypadku Starostwo Powiatowe w Przemyślu. W związku z tym zapytaliśmy również, jakie prace zostały tam wykonane przez właściciela obiektu, aby spełnić zapisy ustawy z 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane?

Reklama

Ktoś zaniedbał, ktoś nie doczytał

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest bardzo obszerna. Wstępną promesę na dofinansowanie inwestycji powiat przemyski otrzymał 26 lipca 2023 r. Wstępną, bo dająca 12 miesięcy na przygotowanie inwestycji do realizacji. Złożony przez powiat przemyski wniosek o przyznanie wstępnej promesy nie był tożsamy z przyznaniem dotacji. Wówczas nie było przygotowanej dokumentacji projektowej ani wymaganych zezwoleń i decyzji. W związku z tym 7 listopada ub.r. władze starostwa podpisały umowę użyczenia terenu Stowarzyszeniu Miłośników Wsi Kopysno na trzy lata oraz przystąpiły do uzyskania odpowiednich zezwoleń i decyzji niezbędnych do realizacji inwestycji. W międzyczasie  stowarzyszenie przedłożyło projekt architektoniczno-budowlany, a Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu wydał decyzję zezwalającą stowarzyszeniu na wykonanie prac remontowych.

Ale dopiero w toku szczegółowych analiz oraz konsultacji z ekspertami prawnymi okazało się, że obecne przepisy prawne nie pozwalają na realizację pierwotnie planowanej inwestycji, ponieważ w momencie składania wniosku nie było podmiotu władającego prawem do nieruchomości i wniosek w takiej postaci nie powinien zostać złożony. Mówiąc prościej: władze powiatu zamiast najpierw podpisać umowę użyczenia ze stowarzyszeniem, złożyły wniosek, który nie miał prawa przejść. Ktoś, niestety, coś zaniedbał… Ktoś nie doczytał i wyszło jak wyszło – zarząd powiatu podjął decyzję o odstąpieniu od inwestycji. Pytanie tylko, czy członkowie stowarzyszenie nie mają słusznych pretensji o to, że ktoś zrobił ich po prostu w balona. W niczym przecież nie zawinili, a stracili sporo pieniędzy.

Reklama

Fizycznie kasy nie było

Władze powiatu nie otrzymały fizycznie pieniędzy, Bank Gospodarstwa Krajowego udzielił bowiem – jak już wspomnieliśmy – jedynie wstępnej promesy na dofinansowanie prac remontowo-restauratorskich przy zabytku. Do 2018 r. nieruchomość miała nieuregulowany stan prawny i w związku z tym nie były tam wykonywane żadne prace, nawet porządkowe…

Ale – zdaniem władz powiatu przemyskiego – jest także dobra wiadomość.

  • „(…) 15 września br. minął termin składania wniosków na przyznanie dotacji. Nasz urząd daje możliwość pozyskania dotacji na remont wszystkich zabytków znajdujących się na terenie powiatu przemyskiego w ramach możliwości, jakie posiada, a szczegółowe zasady zostały określone w powołanej uchwale. W wymaganym terminie został złożony wniosek Stowarzyszenia Miłośników Wsi Kopysno na remont cerkwi w Kopyśnie. A z uwagi na zawarcie umowy użyczenia  na nieruchomość, na której położna jest cerkiew, Stowarzyszenie Miłośników Wsi Kopysno ma możliwość pozyskania funduszy na remont zabytków z innych źródeł”

– można przeczytać w odpowiedzi.

Jak ulał pasuje do tej sprawy znane polskie przysłowie: „Cygan zawinił, kowala powiesili”. Ale trzeba żyć nadzieją, że wyjątkowa zabytkowa perełka na wzgórzu w Kopyśnie zostanie uratowana.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/11/2024 18:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama