Przeszczep płuc to dla niej jedyna szansa na życie. Innej drogi nie ma. Ale dopóki tli się iskierka nadziei, trzeba zrobić wszystko, aby nie zgasła. 17-letnia Laura Dańko z Torek w gminie Medyka choruje na mukowiscydozę. Po cichutku liczy na naszą pomoc. Nie zawiedźmy jej!
– Laura po urodzeniu miała częste biegunki. Bardzo często lądowała w szpitalu. Ubywało jej na wadze. Kiedy miała miesiąc, lekarze powiedzieli nam, że pozostała już tylko modlitwa. Poprosiliśmy o skierowanie do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Byliśmy tam miesiąc. Córka przeszła przeróżne badania, ale nikt nie przeprowadził ich pod kątem mukowiscydozy. Wróciliśmy do domu. Dolegliwości nie ustawały. Nasza pani doktor pierwszego kontaktu kazała nam jechać do Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce-Zdroju. Coś podejrzewała, ale nie chciała prorokować. A podejrzewała właśnie mukowiscydozę, którą zdiagnozowali u Laury w Rabce. Miała wówczas trzy latka – opowiada Katarzyna Dańko, mama dziewczyny. – Mamy jeszcze dwoje dzieci. Maćka, który, niestety, także jest chory i drugą córkę, Olę – dodała.
Pytań można stawiać dziesiątki. Co czuje matka, kiedy jej dziecko, ostatkiem sił, stara się wziąć chociażby najmniejszy oddech? Co czuje, gdy w środku nocy budzą ją dochodzące z dziecięcego pokoju odgłosy męczącego kaszlu i niebezpiecznych duszności, a jedyne, co może zrobić, to być i ewentualnie podłączyć tlen? Co czuje, patrząc już od 17 lat, jak straszna choroba powoli, bezlitośnie odbiera jej córkę?

fot.ze zbiorów własnych
Laura codziennie musi być podłączona do aparatu tlenowego...
– Na początku nie potrafiłam nawet wymówić nazwy tej choroby. Pożera jej płuca, wyniszcza organizm. To choroba genetyczna i nieuleczalna. Taka, która przejmuje kontrolę nad jej życiem, uzależnia ją od maski z tlenem, skazuje na męczarnię, jakiej nie sposób sobie wyobrazić. Przez pierwsze trzynaście lat Laura, oprócz tego, że musiała wykonywać codzienne inhalacje, rehabilitację i przyjmować dużą ilość leków, żyła w miarę normalnie, jak jej rówieśnicy. Z roku na rok jej stan zaczął się jednak pogarszać. Wzrosła liczba infekcji, z którymi wiązały się coraz częstsze pobyty w szpitalach, przyjmowanie antybiotyków oraz konieczność ciągłego wydłużania rehabilitacji – kontynuuje mama dziewczyny.
Jakby tego było mało, pojawiła się cukrzyca, krwioplucie, a każdy najmniejszy wysiłek powoduje ogromne zmęczenie. – To skutkuje natychmiastowym spadkiem saturacji i podłączeniem tlenu. Ze względu na postęp choroby i opuszczanie lekcji w szkole Laura musiała przejść na nauczanie indywidualne, co odcięło ją od życia w gronie rówieśników – dodaje K. Dańko.
Laura jest wyjątkowo dzielną i – wbrew okolicznościom – uśmiechniętą nastolatką. Nigdy nie daje po sobie poznać, że bardzo cierpi. Wprost przeciwnie – niezwykłym poczuciem humoru poprawia nastrój wszystkim, których spotyka. Ma zwyczajne marzenia: mieć przyjaciół, uczyć się. Tylko jedno jest niezwykłe: chce żyć. – Wierzę, że na świecie są ludzie, którzy nie pozostaną obojętni na los Laury i pomogą jej w lepszym, dłuższym życiu. Szansą na lepsze życie jest przeszczep płuc, do którego została już zakwalifikowana i oczekuje na nie. Nie jest mi łatwo zwracać się o pomoc, niełatwo opowiadać obcym o cierpieniu mojego dziecka, ale nie mam wyboru. Zrobię wszystko, żeby ją uratować – zapewniła mama Laury.
Rodzina cały czas jest na walizkach. W każdej chwili może zadzwonić telefon z informacją, że właśnie znalazł się dawca. Operacja odbędzie się najprawdopodobniej w klinice w Zabrzu.
– Powiedzieli nam, że cały czas musimy być gotowi do wyjazdu. Jesteśmy pełni nadziei. Boimy się czasu po operacji. Wiemy, że wydatki związane z leczeniem i rehabilitacją są bardzo duże i podwójne. Na rok to 25 tysięcy złotych. Do tej pory udawało się nam z mężem pokrywać wszystkie koszty, ale zapłaciliśmy za to rozdzieleniem rodziny. Ja zrezygnowałam z pracy i oddałam się w stu procentach opiece nad dziećmi, a mąż, aby nas utrzymać i móc opłacić stos rachunków za leki, systematycznie wyjeżdża zarobkowo za granicę. Kiedy go nie ma, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, bo dzieci potrzebują opieki obojga rodziców, zwłaszcza wtedy, kiedy jedno z nich przebywa w szpitalu, a drugie, razem ze zdrową siostrą, pozostaje w domu. Damy jednak radę! – zapewniła pani Katarzyna.
Jeśli ktoś chciałby finansowo pomóc rodzinie z Torek, podajemy numer konta bankowego, na które można wpłacać dowolne kwoty. Być może niektórzy przejdą obok tego apelu obojętnie, ale warto w tym miejscu przytoczyć słowa pewnej Amerykanki Flory Edwards: „Kiedy pomagamy innym, pomagamy sobie, ponieważ wszelkie dobro, które dajemy, zatacza koło i wraca do nas”.
*Można im przekazać 1 procent podatku na leki i rehabilitację – KRS 0000064892; koniecznie z dopiskiem: „Laura i Maciej Dańko”.
*Wpłacić dowolną kwotę na konto:
PKO BP SA o/Rabka, nr konta: 49 1020 3466 0000 9302 0002 3473; koniecznie z dopiskiem: „Laura i Maciej Dańko”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Laurko! Cudna Istoto! Będzie dobrze. Jesteśmy z Wami:-)
Wpłacajcie ludzie kasę niech każdy da 5 zł nie ubedzie mu a pomozemy DO ROBOTY
Na prawde nie wiem jak to dziala ale jesli mogl bym oddac swoje jedno pluco to chetnie zrobil bym to bez zastanowienia
BÒG UZDRAWIA. WYSTARCZY ODDAĆ MU ŚIE W SUROWY SPOŚÒB..NAJLEPIEJ POZA DOMEM I Z NATURALNA DIETĄ.STAN ŁASKI UŚWIĘCAJĄCEJ ORAZ SŁOWO BOŻE I RUŻANIEC.WTEDY CHOROBA TRACI MOC,PRZYCHODZI UZDROWIENIE.
Prosil bym o kontakt ze mną w sobotę zrobię team charytatywny dla Laury
Proszę dokładnie napisać o co chodzi na email: lauradanko@onet.pl Pozdrawiam
Gorące uściski z pustyni Atacama, trzymaj się ciepło Laura. Na pewno wszystko będzie dobrze!
Laurko! Cudna Istoto! Będzie dobrze. Jesteśmy z Wami:-)
Trzymaj się ciepło
Wpłacajcie ludzie kasę niech każdy da 5 zł nie ubedzie mu a pomozemy DO ROBOTY