Szybki wypad w ulubione miejsce, kilka wprawnych cięć i dwa koszyki pełne – choć w nich tylko 5 grzybów, ale za to jakich!
Zagorzały leśnik i grzybiarz Bolesław Urban, jako że aura sprzyja, wybrał się dziś rano, 11 października, na obchód swoich ulubionych miejsc, o których wie, że lubią obrodzić w piękne okazy grzybów.
Nie pomylił. W lesie w Bełwinie natrafił na imponujących rozmiarów borowiki szlachetne. Grzyby nie tylko okazałe, ale też zdrowe, nierobaczywe.
Zabrał je do domu, gdzie gigantyczne borowiki podziwiały trzy pokolenia Urbanów – niespełna 5-letnia Nikolka, jej rodzice i babcia prawdziwki oczyścili i przygotowali do suszenia. Na pewno ich nie zabrakie na wigilijnym stole, gdzie nadadzą barszczowi z uszkami smaku, za którym tęskni się cały rok.

Bolesław Urban ze swoim zbiorem.

Aleksandra Nowotyńska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze