Od tych szokujących zbrodni minęło już 15 lat. Kilka dni temu Sąd Okręgowy w Tarnowie skazał Wojciecha W. i Tadeusza G. na kary dożywotniego więzienia, m.in. za zabójstwa właścicieli kantorów w Ostrowie koło Przemyśla i Przeworsku. Do obu doszło w 2006 r. Wyrok nie jest prawomocny.
16 listopada 2006 r. w Ostrowie koło Przemyśla bandyci zastrzelili właściciela kantoru wymiany walut oraz jego pracownika. Drugiego pracownika poważnie ranili. Do zbrodni doszło na posesji domu właściciela kantoru. Przestępcy zrabowali wówczas 300 tys. zł.
1 grudnia 2006 r. w Przeworsku, w sąsiedztwie swojego domu, został zastrzelony właściciel kantoru i jego konkubina.
Ale to nie był koniec brutalnej i tragicznej w skutkach serii. 29 stycznia 2007 r. zabili właściciela kantoru w Tarnowie.
Czwarte zdarzenie miało miejsce w[paywall] Dębicy, 12 stycznia 2007 r. i dotyczyło usiłowania zabójstwa właściciela kantoru.
Śledztwo w tej sprawie trwało latami. Wydawało się, że prowadzącym je funkcjonariuszom i prokuratorom nie uda się nikogo oskarżyć. Udało się dopiero po przedstawieniu przez jednego z oskarżonych Wojciecha W. szczegółowego opisu zbrodni...
Akt oskarżenia w tej sprawie, po 11 latach od pierwszego zabójstwa, w czerwcu 2017 r. skierował do sądu Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Proces w tej sprawie trwał trzy lata.
Na ławie oskarżonych zasiadło aż 14 osób (Wojciech W., Tadeusz. G., Adam M., Damian G., Józef S., Sławomir K., Sławomir T., Mirosław T., Piotr Ch., Michał P., Sławomir B., Przemysław B., Jan D. oraz Mariusz M.). Oskarżeni zostali o popełnienie łącznie 37 przestępstw przeciwko mieniu.
Zarzucono im rozboje, kradzieże z włamaniem, kradzieże zwykłe oraz zabór w celu krótkotrwałego użycia pojazdów mechanicznych. Pięć z tych czynów dotyczyło rozbojów na szkodę właścicieli kantorów wymiany walut. Do popełnienia tych przestępstw doszło w latach 2002 – 2016 na terenie województw: świętokrzyskiego, małopolskiego, podkarpackiego, wielkopolskiego i mazowieckiego oraz na terenie Niemiec.
Łączna wartość mienia objętego zarzutami dokonania poszczególnych przestępstw wyniosła 2 mln 620 tys. zł.
Najpoważniejsze zarzuty ciążyły na wspomnianych Wojciechu W. i Tadeuszu G. To oni, według śledczych, dokonywali brutalnych napadów na właścicieli kantorów na Podkarpaciu i w Małopolsce.
Jak wynikało z ustaleń śledztwa, najpierw zabijali swoje ofiary, a potem sprawdzali, czy miały przy sobie pieniądze.
Tadeusz G., który zdaniem prokuratury kierował gangiem, w 2013 r. został już prawomocnie skazany na karę 25 lat więzienia za zabójstwo trojga obywateli Ukrainy we wrześniu 1991 r. w podkieleckiej Cedzynie.
Dzięki pozostawionym na miejscu śladom genetycznym został zidentyfikowany jako sprawca tej zbrodni po 18 latach, w toku pierwszego śledztwa dotyczącego zabójstw właścicieli kantorów.
Był także podejrzanym w prowadzonym przez krakowski wydział Prokuratury Krajowej śledztwie dotyczącym zabójstw sześciu osób – właścicieli hurtowni – w latach 1997 – 1999 na terenie województwa świętokrzyskiego.
Podczas pierwszej rozprawy tarnowski sąd odebrał oświadczenia oskarżonych w tzw. zakresie winy. Tylko Wojciech W. w całości przyznał się do zarzucanych mu czynów i dokładnie opisywał dokonane zbrodnie, nie umniejszając w nich również swojego udziału.
Opisał, w jaki sposób doszło do zbrodni m.in. w podprzemyskim Ostrowie i Przeworsku. Przyznał nawet, że to on w grupie był tą osobą, która oddawała strzały z broni palnej do ofiar.
Na czas jego wyjaśnień sąd wyłączy jawność rozprawy. Wniosek w tej sprawie złożył sam oskarżony, przychyliła się do niego prokuratura.
Dzięki opisowi Wojciecha W. wiadomo, jak wyglądała zbrodnia w Ostrowie.
„(...) Wojciech W. jeździł tam z Tadeuszem G., który pochwalił się, że ma rozpracowanych w sumie pięciu właścicieli kantorów z Przemyśla. Ostatecznie obaj zdecydowali się na zabójstwo Antoniego B., który mieszkał w Ostrowie, 6 km od Przemyśla. Pojechali autem pod jego dom, obserwowali i poznali zwyczaje domowników, dostali się na posesję, bo rozpletli siatkę ogrodzeniową. Wzięli broń z tłumikiem. Tadeusz G. polecił wspólnikowi oddać strzały do kantorowca i jego pomocnika. Nieoczekiwanie na posesji pojawił się trzeci mężczyzna i to wstrzymało działania Wojciecha W. Tadeusz G. się wściekł i groził koledze pobiciem. Złościł się, że „robota jest spalona, a on się tyle najeździł”. Martwił się, że ktoś zauważy zniszczenie ogrodzenia. Postanowili wrócić po miesiącu. Broń ukryli na miejscu w krzakach i weszli na posesję, kołkiem zabili psa. Wojciech W. strzelił najpierw do Antoniego W., pracownika fizycznego. Kula trafiła go w głowę. Martwego sprawcy przeciągnęli w ustronne miejsce. Potem zaatakowali Antoniego B., gdy siadał za kółkiem mercedesa. Został postrzelony w głowę i upadł. Zabójca otworzył drzwi pojazdu i wymierzył w pasażera, Dariusza P., ale broń się zacięła. Mężczyzna zaczął uciekać w stronę garażu. Wtedy do zbiega zaczął strzelać Tadeusz G. Trafił go trzy razy, ale ranny zdołał się schronić w domu i wezwał policję. W tym czasie bandyci zabrali z pojazdu torbę z zwartością 300 tys. zł i uciekli. Broń zakopali po drodze. Wojciech W. za robotę dostał 5 tys. zł. Tadeusz G. obiecał mu kolejne 10 tys., gdy wymieni waluty, ale z tego się nie wywiązał (...)”.
Podobnie w szczegółach opisał podwójną zbrodnię w Przeworsku, do której doszło 1 grudnia 2006 r., dwa tygodnie po zabójstwie w Ostrowie.
Tam zabójcy zastrzelili Zygmunta G. i Marię P. i zrabowali 100 tys. zł. Tadeusz G. ranną kobietę dobił ciosami łomu w głowę. „Robotę trzeba dokańczać” – miał przy tym powiedzieć.
Wojciech W. za uczestnictwo w zabójstwie dostał od wspólnika 5 tys. zł. Dzięki jego zeznaniom broń i tłumik znaleziono potem zakopane w niedalekich Nowosielcach.
Śledczy w akcie oskarżenia podkreślali, że oskarżeni sprawcy działali w niezwykle bezwzględny sposób. W stosunku do swoich ofiar, uprzednio starannie wytypowanych i obserwowanych, nie wysuwali żądań wydania pieniędzy, nie grozili im.
Najpierw strzelali, by zabić, a później je przeszukiwali, szukając gotówki.
„(...) W tych przypadkach oskarżeni nie okazali cienia litości pokrzywdzonym i nie mogą liczyć na to, że taki cień litości zostanie okazany przez sąd (...)” – podkreślił w uzasadnieniu wyroku sędzia Sądu Okręgowego w Tarnowie Tomasz Kozioł.
Tadeusz G. i Wojciech W. otrzymali najwyższą z możliwych w Polsce kar – dożywocie. Zostali skazani za zabójstwa pięciu osób i dwukrotne usiłowanie zabójstwa, a także kradzież, włamania i rozboje.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze