Dwa następujące po sobie spotkania mają fundamentalne znaczenie dla losów Handball JKS w ORLEN Superlidze. Aby myśleć o pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, jarosławianki nie mogą sobie pozwolić na stratę choćby punktu. Pierwsze z dwóch zadań wykonały. Kapitalną postawą – ku ogromnej radości znakomicie dopingujących kibiców z Jarosławia – w II połowie meczu z Galyczanką pożegnały się z „czerwoną latarnią” tabeli. Oby na zawsze!
Pierwsze 30 minut w wykonaniu jarosławianek było fatalne. Cały wianuszek prostych błędów, niecelnych rzutów, niewymuszonych strat czy „głupich” 2-minutowych wykluczeni sprawiło, że Handball JKS zdobył ledwie 7 bramek. Gdyby nie Weronika Kordowiecka w bramce, byłoby jeszcze gorzej.

Jarosławscy kibice piłki ręcznej zawsze ze swoją drużyną. Na dobre i na złe. Fot. zbiory własne
W szatni jarosławianek musiało być gorąco. Bo trener Michał Kubisztal zbyt wiele meczów o sporą stawkę rozegrał w swojej karierze, aby nie wiedzieć, że dalsze trwanie jego zespołu w takim marazmie zakończy się katastrofą. Na tyle zmotywował i zmobilizował swoje zawodniczki, że w II połowie na parkiecie pojawi się diametralnie zmieniony Handball JKS.
Wreszcie było płynnie, wreszcie zespołowo, wreszcie skutecznie w defensywie, wreszcie z zębem i pasją. Wreszcie jarosławianki wyzbyły się niezrozumiałych decyzji w ofensywie. Taką postawę chciałby się widzieć co mecz…
Efekt? Przyszedł już w 36. min, kiedy szalejąca w II połowie Sylwia Matuszczyk doprowadziła do remisu 12:12. Sygnał do odjazdu dała kapitalnie grająca Wiktoria Kostuch. Jej hat-trick w dwie minuty rozpędził przyjezdne na tyle, że Galyczanka nie miała już szans na powrót do meczu. W 42. min było 13:16, a potem rozpoczął się kilkuminutowy koncert, który na 10 minut przed finałem rozstrzygnął rywalizację. Raz za razem bramkę lwowianek dziurawiły E. Byzdra, S. Matuszczyk, V. Kozimur czy N. Dmytrenko. W 50. min wynik brzmiał 15:23. To był cudowny zwrot sytuacji, jakże potrzebny Handball JKS.
Do końca pojedynku team M. Kubisztala kontrolował grę, nie pozwalając rywalkom na choćby płomyczek nadziei. W 59. Min swoją drugą bramkę na superligowych parkietach zdobyła Aleksandra Leśniak, a pojedynek celnym trafieniem zakończyła Hanna Szczotka.
Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Staniek (obaj z Kielc). Kary: Galyczanka – 12 min; Handball JKS – 10 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze