O zaletach, historii przemyskich ogrodów działkowych oraz o tym, dlaczego bycie działkowcem nie wychodzi z mody z okazji obchodzonego 5 października drugiego „Przemyskiego Dnia Działkowca” rozmawiamy z prezes zarządu wilczańskich ogrodów Stanisławą Gudzelak.
Jaką rolę pełnią dziś ogrody działkowe, a jaką pełniły kiedyś? Czy nastąpiła w tym względzie jakaś zmiana?
– Zmieniło się dużo. Historia Rodzinnych Ogrodów Działkowych liczy już 125 lat. Kiedyś zakładom pracy władze miasta przydzielały określoną wielkość gruntu i te ogródki były zagospodarowywane z funduszu socjalnego. Z biegiem lat Polski Związek Działkowców się umocnił i powstały zarządy rodzinnych ogrodów działkowych, które bezpośrednio odpowiadają za dany teren. Kiedyś ogródki służyły przede wszystkim uprawie warzyw, sadzeniu kwiatów, drzew. Dziś pełnią głównie funkcję rekreacyjną. Zdarzają się wprawdzie wyjątki, ale zwykle dotyczą osób starszych. Młodzi traktują ogrody przede wszystkim jak miejsce relaksu i odpoczynku.
Czy podziela Pani opinie działkowców, którzy mawiają, że działka jest lekarstwem na wszystko?
– Jak najbardziej. Rodzinne Ogrody działkowe to dla wielu tak zwane RODOS, czyli sposób na wakacje, na integrację, wypoczynek. Coraz częściej nie stać społeczeństwa na wczasy, nawet te pod gruszą. Jak tylko robi się ciepło, praktycznie każdy weekend spędzany jest właśnie na działkach. A często także urlop. Działka to miejsce spotkań towarzyskich, rodzinnych. Działkowcy z danego ogrodu to jedna wielka rodzina, choć oczywiście czasem nie da się uniknąć sytuacji konfliktowych. Na szczęście są chwilowe. Od osób starszych słyszę często: po co mam stać w kolejce do lekarza, wolę[paywall] poplewić, pokosić, odetchnąć świeżym powietrzem i już mi lepiej.
Ceny działek utrzymują się na stałym poziomie czy może rosną?
– Cały czas idą do góry. Największy boom na działki był w okresie pandemii. Od tego momentu są w cenie, ale muszę podkreślić, że działkowcy bardzo dbają o swój majątek na działce. Niektóre ogrody przypominają małe miasteczko. Zauważam jednak, że nie ma już teraz tak dużej rotacji jak kiedyś.
Jakie są obecnie największe bolączki działkowców i zagrożenia dla ogrodów?
– W ogrodach potrzeb jest wiele. Wymagają modernizacji i remontów. W wielu brakuje podstawowych przyłączy: energii elektrycznej czy wody. Istnieje potrzeba budowy lub remontu ogrodzeń zewnętrznych czy parkingów ogrodowych. Dużym problemem jest modernizacja bądź remont dróg dojazdowych do nich. Na to wszystko potrzeba funduszy. Dotacja z budżetu miasta dla przemyskich ROD byłaby spełnieniem oczekiwań działkowców. Sami nie są w stanie z własnych środków poradzić sobie z tak szerokim zakresem prac. Zagrożeniem są natomiast zakusy Ministerstwa Gospodarki Infrastruktury, które planuje, poprzez władze miasta, do którego należą grunty ROD, umieszczenie ich w planie ogólnym zagospodarowania przestrzennego. Wówczas tylko w części z trzynastu stref planistycznych miasta mogłyby funkcjonować ogródki działkowe. A to mogłoby się przyczynić się do likwidacji dwóch istniejących ogrodów. To szeroki temat.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze