W Finlandii wymyślono nordic walking, na Podkarpaciu dziki łoking. Niech pisownia nikogo dziwi. Nazwa spolszczona została świadomie i celowo przez pomysłodawczynie nowej formy rekreacji – mieszkanki Leszczawy.
Dziki łoking to projekt dwunarodowościowy. Kijki do marszu wykonuje Semen Tlustyi z Ukrainy, wytwórca ręcznie malowanych zabawek z drewna. Zaprojektowane zostały jako przedmioty wielofunkcyjne, służyć mogą do[paywall] podpierania się, rozgarniania traw, odganiania dzików, sygnalizowania dźwiękiem trudnego położenia oraz położenia w ogóle – wyposażone są w gwizdek. Nowa dyscyplina sportu wymaga zainwestowania w odpowiednie odzienie. Najważniejsza jest czapeczka z daszkiem i falbanką, która uniemożliwia wpadanie kleszczy za kołnierz. Jakie partie mięśni rozwija dziki łoking, tego jeszcze nie zbadano. Z pewnością pobudza wyobraźnię, wpływa korzystnie na stan umysłu oraz – rzecz jasna – na kondycję fizyczną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze