Nie maleje liczba skarg dotyczących szkód wyrządzanych na polach przez dziki. Sprzyjający w ostatnich latach klimat i duże ilości upraw wysokobiałkowych powodują wyraźne zwiększenie ich obecności. Rolnicy bywają wobec ich działalności bezsilni, a przedstawiciele kół łowieckich podkreślają, że podstawa to dobra współpraca z myśliwymi.
– Mam 2 hektary ziemniaków. Nocą dziki narobiły mi sporo szkód. Wcześniej ogrodziłem pole i byłem pewien, że w ten sposób je zabezpieczyłem. Nie dość, że zniszczyły sporą część upraw, to jeszcze odmówiono mi odszkodowania, bo za późno o nie wystąpiłem. Jestem bezsilny wobec zaistniałej sytuacji – narzeka Henryk z Chłopic.
– W takich przypadkach rzeczywiście nie ponosimy odpowiedzialności. Rolnik w momencie powstania szkody powinien wysłać pisemne zawiadomienie dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego w terminie do[paywall] trzech dni od jej stwierdzenia. Na miejsce wysłana zostaje wówczas komisja wyznaczona przez zarząd koła, posiadająca uprawnienia do oględzin. Szacowania szkód łowieckich dokonuje się w terminie do siedmiu dni od momentu otrzymania wiadomości o ich zaistnieniu. W tym konkretnym przypadku brak zgłoszenia w odpowiednim czasie wiąże się z odmową wypłacenia odszkodowania przez koło łowieckie – wyjaśnia Franciszek Kiszka, prezes Wojskowego Koła Łowieckiego „Ryś” Jarosław.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze