Reklama

„Dzikie pola” w mieście. Problemy mieszkańców przemyskiego Popielowa

17/06/2018 19:18

Z listu do redakcji: „Jesteśmy mieszkańcami wieżowców przy ulicach Popielów oraz Lelewela. Pomiędzy wieżowcami znajduje się duży, niewykorzystany sensownie plac. Wszyscy okoliczni i nie tylko okoliczni posiadacze psów zrobili z tego miejsca kuwetę dla swoich pupili. Żeby było jeszcze ciekawiej, to miejsce upodobali sobie smakosze trunków wysokoprocentowych oraz kibole, którzy organizują tam swoje spotkania”.

W dalszej części przesłanej korespondencji czytamy: „Teren położony w centrum miasta wygląda jak wysypisko śmieci z mnóstwem porozbijanego szkła, tekturowych opakowań, pudełek po papierosach i[paywall] butelek po alkoholu. Przesiadujący tam najczęściej ludzie pod wpływem alkoholu zachowują się głośno i ordynarnie. Przeklinają, wykrzykują, śpiewają, ale co najgorsze zaczepiają wracające ze szkoły dzieci i młodzież. Miejsce to stało się latryną dla tych ludzi, a na placu zaczynają się piętrzyć odchody zwierzęce, ludzkie i tony śmieci”.

Dzikie pola

Spory kawałek terenu pomiędzy wieżowcami przy ulicy Popielów, kamienicami przy 3 Maja i wieżowcami przy Lelewela porasta sięgająca do ramion trawa. Pośrodku smętnie sterczy betonowy słup z latarnią, która już dawno przestała świecić i wygląda tak, jakby za chwilę miała spaść.

Gdzieniegdzie kawałki betonu, pozostałości po jakiejś infrastrukturze. Faktycznie dookoła wieżowce, cywilizacja, a tu zarośnięte, zapomniane odludzie, na którym niczym na sienkiewiczowskich „dzikich polach” znajdują schronienie rozmaite „elementy”.

Brodząc w wysokiej trawie, tu i ówdzie można spotkać ślady po nich i po pozostałościach zorientować się, jakie najczęściej preferują browary i jakie palą papierosy. Cały teren przecięty jest trzema ścieżkami, które wydeptali okoliczni mieszkańcy, skracając sobie drogę i trudno się im dziwić, że kiedy tamtędy przechodzą, czują lęk, a w najlepszym razie dyskomfort. 

Reklama


fot.Jacek Szwic
Ślady po stałych bywalcach tego zakątka.

Właściciel nie reaguje

Kiedyś ten teren należał do wojska, a obecnie właścicielem jest prywatna osoba. Nie od dziś jest problem z uporządkowanie tego miejsca. Straż Miejska kilkakrotnie prowadziła postępowanie w sprawie uprzątnięcia terenu i kilkakrotnie występowała do sądu z wnioskiem o ukaranie właściciela i na tym się kończyło. Kłopot jest z interpretacją przepisów.

Na przykład nie ma przepisu nakazującego właścicielowi prywatnego terenu koszenia trawy, o ile nie stanowi ona zagrożenia dla zdrowia czy bezpieczeństwa. Podobnie jest ze spożywaniem alkoholu. Zakaz spożywania obejmuje tylko miejsca publiczne, a na terenie prywatnym już można pić.

Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest oznaczenie granic terenu i postawienie tablicy informującej, że jest to teren prywatny i wstęp jest zabroniony. Wtedy osoby postronne wchodziłyby tam na własne ryzyko i nie mogłyby zgłaszać żadnych pretensji.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    art - niezalogowany 2018-06-17 19:31:08

    Stepy akermańskie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kapus - niezalogowany 2018-06-17 20:08:13

    kopuluja tam homoseksy i lesby

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ATWA - niezalogowany 2018-06-17 20:16:43

    Same zarośla w porządku, psie łajno i inne śmiecie już nie bardzo...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama