Dziwny tegoroczny listopad. Oczywiście przez pandemię. Święto Wszystkich Świętych inne niż zwykle. Cmentarze zamknięte. Chryzantemy niesprzedane, ale odkupione od producentów przez Agencję Rozwoju i Restrukturyzacji Rolnictwa. Potem rozdane samorządom, które miały pomysł, jak chryzantemy zagospodarować. Czy ktoś mógłby kiedyś coś takiego przewidzieć?
I co zaskakujące, nawet za darmo nie wszystkie samorządy kwapiły się do odbioru kwietnego prezentu. Trzeba potem posprzątać, a donice ekologicznie zagospodarować. Więc koszty. Najważniejsze jednak, że producenci dostaną rekompensatę za niesprzedane kwiaty. Może jakimś cudem zbilansują poniesione koszty.
Inaczej niż co roku obchodziliśmy Święto Niepodległości. W naszych małych ojczyznach pod pomnikami, obeliskami, tablicami uroczystości z powodów oczywistych były krótkie, rzeczowe, na temat. Paradoksalnie nie było czasu ani na tromtadrację, oratorskie popisy, polityczne zaczepki, ustalanie kolejności, kto kiedy, po kim i jak długo? Może dzięki temu było trochę więcej czasu na zadumę nad naszą kondycją niekoniecznie fizyczną. Oczywiście nie zawiedli pseudomanifestanci w Warszawie, którym można zarzucić wszystko, ale na pewno nie brak tężyzny fizycznej manifestowanej w sposób dalece niekulturalny.
Z kulturą niestety mamy problem. W listopadzie ponownie na głucho zamknięte zostały wszystkie instytucje kulturalne. Cała działalność musi się przenieść do rzeczywistości wirtualnej. Szkoły na wszystkich szczeblach przeszły na zdalne nauczanie. Ale jedno zwróciło moją uwagę. Odnoszę wrażenie, że w życiu codziennym, na poziomie szary obywatel, szara obywatelka, zaczynamy na siebie patrzeć trochę życzliwiej. Jakby zderzenie wielkiej polityki na Wiejskiej, na ulicach miast, w stacjach telewizyjnych nie wytrzymywało konkurencji z troską o własne zdrowie, o zdrowie najbliższych, zamartwianiem się o pracę, o przyszłość dzieci, a więc sprawami dotyczącymi naszego tu i teraz. A pomoc potrzebującym nie ma w sobie nic z akcyjności. Jest naturalnym odruchem serca, życzliwości.
Nie wiem, Drodzy Czytelnicy, czy się ze mną zgodzicie w tej ocenie? Może myślę życzeniowo, magicznie, a może jednak coś w nas wreszcie drgnęło. Może na dalszy plan zeszło to, co nas dzieli? Przynajmniej na chwilę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.My tylko dryfujemy przy sztormowej pogodzie.Politycznie dokładnie tak samo jak w 1938r.Zrezygnowaliśmy z przyjaźni z Niemcami ,którzy dali nam tylko Zaolzie a apetyt mieliśmy znacznie większy.Zwróciliśmy się z przyjazną dłonią do Anglii i Francja ale potraktowali nas ciepłym moczem. A później to doskonale wiemy. Tez mieliśmy totalną zapaść.Budżet przeżerały wojskowe konie a na inne wydatki także wojskowe to kasy brakło.Romans Państwa z kultura polegał na tym, że trzeba było płacić co raz wyższe podatki.W ramach pomocy państwa dla kultury były naloty policji na teatry i inne działy kultury gdzie głośno myślano inaczej niż kazał rząd i kościół.Rząd w wydatkach był oszczędny.Do manifestantów częściej strzelał jak pałował A święta państwowe to były prawdziwe bum parady gdzie zawsze w roli głównej były parady wojskowe procesje kościelne oraz przemówienia oczywiście o potędze i świetlanej przyszłości.Tylko narodowcy oraz faszyści siali nienawiść gdzie się tylko dało.
Ależ się chłopie wyrwał... Ctrl+CtrV. Lecisz na automacie.
Zmień substancje , one ciebie kompletnie ogłupiają .
My tylko dryfujemy przy sztormowej pogodzie.Politycznie dokładnie tak samo jak w 1938r.Zrezygnowaliśmy z przyjaźni z Niemcami ,którzy dali nam tylko Zaolzie a apetyt mieliśmy znacznie większy.Zwróciliśmy się z przyjazną dłonią do Anglii i Francja ale potraktowali nas ciepłym moczem. A później to doskonale wiemy. Tez mieliśmy totalną zapaść.Budżet przeżerały wojskowe konie a na inne wydatki także wojskowe to kasy brakło.Romans Państwa z kultura polegał na tym, że trzeba było płacić co raz wyższe podatki.W ramach pomocy państwa dla kultury były naloty policji na teatry i inne działy kultury gdzie głośno myślano inaczej niż kazał rząd i kościół.Rząd w wydatkach był oszczędny.Do manifestantów częściej strzelał jak pałował A święta państwowe to były prawdziwe bum parady gdzie zawsze w roli głównej były parady wojskowe procesje kościelne oraz przemówienia oczywiście o potędze i świetlanej przyszłości.Tylko narodowcy oraz faszyści siali nienawiść gdzie się tylko dało.
Ależ się chłopie wyrwał... Ctrl+CtrV. Lecisz na automacie.
Zmień substancje , one ciebie kompletnie ogłupiają .