W poniedziałek, 26 kwietnia, zadzwonił do mnie znajomy z pytaniem: czy wiem, co ekolodzy wyczyniają na drzewach przy drodze między Makową a Arłamowem. Jakoś wybrnąłem z odpowiedzią, bo wstyd mi było się przyznać do niewiedzy. Szczęściem znajomy sam chętnie rozszerzył pytanie informacją o blokadzie dróg dojazdowych przez działaczy Inicjatywy Dzikie Karpaty.
Wsiadłem w samochód i w niespełna 40 minut byłem na miejscu. Na wyrębie między Makową a Arłamowem, po prawej stronie drogi, ekolodzy rozbili swój obóz. Właśnie zastałem ich w porze obiadowej. Bardzo sympatyczni. Otwarci, chętni do rozmowy, młodzi ludzie.
Obfotografowałem teren. Namioty na kilku drzewach, olinowaia podtrzymujące namioty umocowane nad drogami dojazdowymi do lasu z napisem: „Jak przerwiesz tę linę, zginie człowiek”. Ponadto plakaty, banery, namiot na drodze. Przyjechałem niedługo po incydencie.
O namiot zahaczył ciągnik pracowników Zakładu Usług Leśnych. Przyjechała policja, Straż Leśna. Ekolodzy mówili o zajściu z przejęciem, ale pobrzmiewała w opisie nuta rutyny. Tak jakby w niejednym tego typu zdarzeniu brali już udział. Ostatnimi czasy „naprzykrzali” się leśnikom z okolic Stuposian.
Nadmierny wigor pracowników ZUL zrobił akcji ekologów na wejściu świetną reklamę. Media zaczęły się zjeżdżać i siłą rzeczy pytać także o sens protestu. A jest prosty i czytelny: powołanie Turnickiego Parku Narodowego, obowiązujący na jego terenie całkowity zakaz wycinki unikatowego drzewostanu, całkowity zakaz polowań. Tyle i aż tyle.
Biją głową w mur przede wszystkim ze względu na opór miejscowej ludności, bojącej się utraty pracy. Na tych terenach głównymi pracodawcami są nadleśnictwa. Dla nich gospodarka leśna to główne źródło dochodu, a wpływy ze sprzedaży cennego surowca, jakim jest drewno, zasilają Skarb Państwa.
Nadleśniczy gminy Bircza podkreśla podstawowy jego zdaniem fakt. Dopóki obowiązuje obecne prawo, tego typu protesty są bezprawne. Nie wolno tarasować dróg dojazdowych, utrudniać dojazdu pracownikom leśnym do miejsca wykonywania swoich obowiązków, a wreszcie nie respektować informacyjno-graficznych zakazów wchodzenia na teren zrywki.
Ekolodzy zdają sobie sprawę z niechęci miejscowej ludności, chociaż jednocześnie podkreślają, że nie wszyscy są im przeciwni. Spotykają się z przejawami sympatii i zrozumienia. Zapewniają o swojej determinacji. Ich zdaniem bez powstania Turnickiego Parku Narodowego w wyniku gospodarowania nadleśnictw zniknie jeden z najcenniejszych, unikatowych drzewostanów w Europie.
I bądź tu mądry i pogódź obie racje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nic strasznego.To tylko rabunkowa wycinka drzew tam gdzie jeszcze rosną.Tak się składa,ze rosną w naszym regionie to dla naszego"wspólnego dobra" nalezy je wyciąc.Przykre jest to,ze w tym rabunku udział bierze państwo,które zamiast bronic lasów i prowadzić zrównoważoną gospodarke leśną dajacą pracę miejscowym rabuje las na wszystkie możliwe sposoby i jedynym celem jest wywieżć i sprzedać
Niedużo braKOwało dla naszego "wsPOlnego dobra" a Lasy Państwowe zostałyby sprzedane,jak sądzisz KOmu.Czy ten ktoś POdlewałby te drzewa czy wycinał w pień?
Może protest wreszcie nagłośni problem. Jest bardzo przykro obserwować barbarzyńską wycinkę starodrzewu wyłącznie dla szmalu, wycinkę sankcjonowana przez państwo, faktycznie rabunkową na bezcennych przyrodniczo terenach.Ludność miejscowa boi się utraty pracy ? A którzy to ? A co z branżą turystyczną ? A co na to ludność miejscowa zatrudniona w branży turystycznej? Czy ktoś przyjedzie by oglądać ogołoconą ziemię czy ewentualnie porośniętą młodym sosnowym lasem ?Co ludność miejscowa zostawi swoim dzieciom, następnym pokoleniom ? Nic, bo ich dzieci tu nie zostają - wyjadą do dużych miast lub za granicę.
Dzieci wyjadą do dużych miast i zagranice bo tam jest praca i są drogi.A u Nas są ekolodzy
A gdzie byli ci szaleni lewacy , masoni nazywający samych siebie ekologami czy zielonymi , gdy z oczyszczalni ścieków w W-wie wypływały miliony ton nieoczyszczonych cieków? ONI SIEDZIELI CICHO , BO PRZECIEŻ W TYM MIEŚCIE NIERZĄDZI ICH CZŁOWIEK ZWANY TRZASKOWSKIM
do mk- zdecydowanie proponuję wizytę u lekarza specjalisty.Nienawiść i agresję, w tym agresję słowną się leczy.
Ekolodzy rozumiem na hulajnogach przyjechali? HYHY
Brawo INICJATYWA DZIKIE KARPATY !!! Tak trzymać i nie popuszczać !!! Macie wsparcie i błogosławieństwo samego Ojca Świętego !!!''Ziemia jest cząstką misterium stworzenia i nie należy jej eksploatować'' - Jan Paweł II
proponuję jak dawny kibol ustawki w lesie leśnicy kontra ekolodzy a potem napijcie się gorzałki koniecznie tej miejscowej...
A dlaczego media, nawet nie chcą sprawdzić kto finansuje wszystkie akcje" spontaniczne" ekologów ?Dlaczego nie zrobią rzetelnego wywiadu z kimś ,kto się na tym zna ?
Niestety nie tylko ekolodzy muszą walczyć z niektórymi leśnikami. Są przypadki, w których głos zabierają naukowcy, włodarze miasta oraz sami mieszkańcy, a drzewa i tak idą pod wycinkę, bo lasy muszą zarabiać...
Nic strasznego.To tylko rabunkowa wycinka drzew tam gdzie jeszcze rosną.Tak się składa,ze rosną w naszym regionie to dla naszego"wspólnego dobra" nalezy je wyciąc.Przykre jest to,ze w tym rabunku udział bierze państwo,które zamiast bronic lasów i prowadzić zrównoważoną gospodarke leśną dajacą pracę miejscowym rabuje las na wszystkie możliwe sposoby i jedynym celem jest wywieżć i sprzedać
Niedużo braKOwało dla naszego "wsPOlnego dobra" a Lasy Państwowe zostałyby sprzedane,jak sądzisz KOmu.Czy ten ktoś POdlewałby te drzewa czy wycinał w pień?
Może protest wreszcie nagłośni problem. Jest bardzo przykro obserwować barbarzyńską wycinkę starodrzewu wyłącznie dla szmalu, wycinkę sankcjonowana przez państwo, faktycznie rabunkową na bezcennych przyrodniczo terenach.Ludność miejscowa boi się utraty pracy ? A którzy to ? A co z branżą turystyczną ? A co na to ludność miejscowa zatrudniona w branży turystycznej? Czy ktoś przyjedzie by oglądać ogołoconą ziemię czy ewentualnie porośniętą młodym sosnowym lasem ?Co ludność miejscowa zostawi swoim dzieciom, następnym pokoleniom ? Nic, bo ich dzieci tu nie zostają - wyjadą do dużych miast lub za granicę.