Przez ponad pół godziny wiele wskazywało, że w hali w Sienawie, gdzie swoje domowe mecze rozgrywają piłkarki ręczne JKS Sanu, dojdzie do miłej niespodzianki i rewanżu jarosławianek nad rzeszowiankami w derbach Podkarpacia. To co wydarzyło się później jest niemożliwe do wytłumaczenia.
Jarosławianki były lepsze od rywalek w I połowie. Grały rozważnie, do pewnej piłki, dobrze w defensywie. Po 10 minutach wygrywały 6:2, kiedy ze skrzydła trafiła Paulina Galas, najlepsza w szeregach jarosławianek w tym meczu. Po kolejnych trzech minutach przewaga wzrosła. Było 9:4 po bramce Aleksandry Pazdro. Znacznie wyżej notowane rywalki były w stanie zniwelować straty do dwóch bramek. Tak jak to miało miejsce choćby w 24. min (13:11). Rezultat po I odsłonie ustaliła Aleksandra Dębiak i 3-bramkowe prowadzenie JKS Sanu było minimalnym odzwierciedleniem tego, co prezentowały gospodynie.
W II połowę miejscowe weszły znakomicie. Celnie do siatki trafiły kolejno: Aleksandra Leśniak, Julia Dmytroczenko i P. Galas. W 33. min wynik brzmiał 20:14. Co stało się z jarosławskim zespołem, nie wiadomo. To absolutnie jest poza jakimkolwiek racjonalnym wytłumaczeniem. Do końca spotkania JKS San zdobył ledwie pięć bramek, w tym cztery były autorstwa P. Galas, rzeszowianki odpowiedziały 17. Nic więcej dodawać nie potrzeba.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze