12-minutowy film dokumentalny przemyślanina Roberta Młynarskiego „Dworzec 2022” zdobył nagrodę specjalną w kategorii „Solidarni z Ukrainą”, a w rankingu publiczności zajął 3. miejsce podczas 24. Festiwalu Filmów Amatorskich „Filmowe Zwierciadła” w Ostrołęce.
Robert Młynarski był reżyserem, scenarzystą, autorem zdjęć i montażystą tego dokumentalnego obrazu. Festiwal w Ostrołęce w br. zyskał nową kategorię, a w zasadzie – jak mianowali go sami organizatorzy – odrębny, oceniany oczywiście, blok filmowy – „Solidarni z Ukrainą”[paywall].
„(...) Podczas przeglądania zgłoszonych prac zauważyliśmy, że wydarzenia ostatniego roku, które zachwiały rzeczywistością obywateli Ukrainy, nie pozostały obojętne wrażliwości naszych filmowców. Dlatego chcemy wykorzystać sposobność i zachęcić twórców do podzielenia się filmami, które zarejestrowali w tym trudnym, ale jakże ważnym z perspektywy sąsiedzkiej przyjaźni i solidarności okresie. Czekamy zarówno na propozycje, które traktują temat w szerokiej perspektywie, jak i historie, które dotykają go w skali mikro” – napisali organizatorzy.
12-minutowy dokument R. Młynarskiego, będący spontaniczną opowieścią o przemyskim dworcu kolejowym, który od 24 lutego 2022 r. pełni m.in. funkcję dworca dla uchodźców z Ukrainy, uciekających przed zbrodniczą napaścią Rosji, spełnia wszelkie kryteria tej kategorii.
– Film zacząłem realizować w trzecią dobę od wybuchu konfliktu. W trzecią dobę, ponieważ w pierwszych dwóch dniach, jak większość z nas, byłem zupełnie zaskoczony i z niedowierzaniem patrzyłem na to, co się dzieje w Ukrainie. Pomyślałem, że dobrą formą do tego przygnębiającego klimatu będzie czarno-biała estetyka filmu. Mimo że pomoc, zwłaszcza w pierwszych tygodniach wojny, ze strony przemyślan była zauważalna wszędzie, chciałem się skupić tylko na dworcu, żeby forma filmu nie wychodziła gdzieś poza to miejsce – wyjaśnił. – Postawiłem na spontaniczność. Jedyną osobą umówioną w filmie był ówczesny kierownik biura prezydenta Maciej Wolański. Pozostałe osoby i ujęcia były przypadkowe. Materiał do filmu zbierałem około dwóch tygodni, chodząc po terenie dworca i robiąc wywiady. Dużą trudnością była dla mnie bariera językowa, ponieważ nie znam ani języka ukraińskiego, ani rosyjskiego – jednak zawsze gdzieś w pobliżu był wolontariusz czy wolontariuszka, którzy pomagali w kontakcie z uchodźcami – dodał.
R. Młynarski wychował się zaledwie 500 metrów od przemyskiego dworca PKP. Jak stwierdził, nigdy wcześniej nie widział, aby tętnił takim życiem i taką solidarnością. Film zaczął montować, skupiając się na merytorycznych kwestiach, później zajął się tzw. przebitkami. Montaż trwał około tygodnia, w międzyczasie szukał patronów honorowych i medialnych. Nasza redakcja była jednym z nich...
– W filmach dokumentalnych, które ukazują ludzkie dramaty, bardzo ważna jest muzyka. Dużo czasu poświęciłem na dobór odpowiedniej ścieżki dźwiękowej do filmu. Po zebranym materiale skontaktowałem się z osobami, które pomogły mi w tłumaczeniu wywiadów i wybrałem jeden, wedle subiektywnej oceny najlepszy, wywiad, który ukazywał piętno wybuchu wojny w Charkowie – podsumował.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze